Zabawa w kotka i myszkę

Teheran odwołał swojego ambasadora w Azerbejdżanie. Nieoficjalnie mówi się, że jest to reakcja Iranu na zacieśnianie współpracy azerbejdżańsko-amerykańsko-izraelskiej. Nie bez znaczenia są też ciągłe spory sąsiadów, z których każdy ma odmienne interesy w regionie.

Według oficjalnego stanowiska Iranu, ambasador Mohammed Bahrami 21 maja opuścił stolicę, ponieważ podczas protestów przed irańską placówką w Baku obrażano szyickie wartości i ajatollaha Alego Chameneiego. Wycofaniu ambasadora towarzyszył zakaz Teheranu importu azerbejdżańskich towarów do Iranu oraz eksportu irańskich do Azerbejdżanu. Na granicy azerbejdżańsko-irańskiej ustawiły się dziesiątki ciężarówek. Sytuacja jest szczególnie kłopotliwa dla Azerbejdżanu, ponieważ szlaki przebiegające przez terytorium południowego sąsiada są głównymi połączeniami drogowymi z Nachiczewańską Republiką Autonomiczną.

Jeszcze na początku marca podczas spotkania w Nachiczewaniu przedstawiciele Turcji, Iranu i Azerbejdżanu podkreślali wspólne dziedzictwo historyczne, wartości religijne oraz kładli nacisk na pogłębienie dialogu pomiędzy muzułmańskimi państwami Kaukazu. Wówczas Mohammed Bahrami napięcia na linii Baku-Teheran skwitował zwięźle: „Nawet w rodzinie czasami zdarzają się nieporozumienia”.

Zapewnienia dyplomaty o świetnych relacjach nie były przekonujące. Rok temu, kiedy Waszyngton poinformował o budowie elementów tarczy antyrakietowej w Turcji oraz kiedy zaczęto coraz głośniej krytykować irański program nuklearny, pogorszenie stosunków Azerbejdżan i Irańczyków wydawało się nieuchronne. Jaskółką zbliżającego się kryzysu było nałożenie przez Waszyngton embarga na irańską ropę naftową.

Kropla drąży skałę

Iran nieprzychylnie przygląda się współpracy gospodarczej i odbudowie potencjału militarnego Azerbejdżanu przez Izrael. Niedawno niepokój wywołały doniesienia w mediach, jakoby Baku miało udostępnić bazy wojskowe Jerozolimie. Administracja prezydenta Ilhama Alijewa zaprzeczyła insynuacjom, deklarując, że terytorium republiki i sprzęt wojskowy kupiony od Izraela nigdy nie zostaną wykorzystane przeciwko Teheranowi. W ten sposób Iran osiągnął jeden z głównych celów swojej polityki zagranicznej – uzyskał obietnicę, że Azerbejdżan nie udzieli wsparcia Amerykanom w ewentualnym konflikcie zbrojnym.

Jednak w obliczu szybko zmieniającej się sytuacji międzynarodowej, słowa pozostają często tylko słowami. Tym bardziej że co jakiś czas na linii Teheran-Baku wybucha nowy skandal. Kilka dni temu na klatkach schodowych i podwórkach domów w różnych rejonach Baku znaleziono ulotki i płyty CD, na których krytykowano Azerbejdżan za organizację Eurowizji i parady równości oraz za antyislamską i syjonistyczną politykę. Baku uważa, że za podrzucenie materiałów odpowiada Teheran.

Początek roku obfitował natomiast w historie szpiegowskie i terrorystyczne. W styczniu w Azerbejdżanie aresztowano dwóch mężczyzn, rzekomo współpracujących z Iranem, pod zarzutem przygotowywania ataku terrorystycznego na rabina i dyrektora żydowskiej szkoły w Baku. Pod koniec lutego rozbito grupę terrorystyczną powiązaną z Teheranem i Hezbollahem oraz przemycającą broń z Iranu. Ponadto południowe granice Azerbejdżanu są dodatkowo wzmocnione i chronione przed działalnością irańskich fundamentalistów.

Spory irańsko-azerbejdżańskie „zwykli” obywatele coraz częściej odczuwają na własnej skórze. Na początku maja skandal wywołało porwanie dwóch młodych azerbejdżańskich poetów. Zgodnie z opinią tamtejszego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Farid Husejn i Szahrijar Hadżizade zostali aresztowani przez irańskie służby specjalne na dworcu w Tebrizie. Według Reporterów bez Granic, zaginięcie mężczyzn może być związane z chęcią odwetu Iranu za przetrzymywanie przez władze Azerbejdżanu dwóch dziennikarzy pracujących dla irańskich i proirańskich mediów.

Zachwiana równowaga

Regionalna polityka Iranu oparta na stworzeniu „antyimperialistycznego bloku państw muzułmańskich” jest sprzeczna z geopolitycznymi interesami Zachodu, przede wszystkim Stanów Zjednoczonych. Jeszcze kilka lat temu Teheran, budując dobre relacje z Baku, starał się równoważyć wpływy Rosji, Turcji i Zachodu w regionie. Waszyngton chciałby z kolei widzieć Azerbejdżan jako świeckie i stabilne państwo, które mogłoby być zapleczem do walki z nasilającym się radykalizmem islamskim. Ogromną rolę odgrywają również surowce naturalne i zabezpieczenie infrastruktury przesyłowej.

Otwarte opowiedzenie się Baku po którejś ze stron jest mało prawdopodobne i bardzo dla niego niekorzystne. Jednak zależność Azerbejdżanu od Zachodu, Rosji i Iranu jest w dalszym ciągu duża. Papierkiem lakmusowym są pertraktacje dotyczące uregulowania konfliktu karabaskiego, w których Baku straciło już złudzenia, że zostanie poparte przez państwo ajatollahów. Niepokoją również dysproporcje sił pomiędzy Iranem i Azerbejdżanem oraz brak gwarancji bezpieczeństwa z zewnątrz, zwłaszcza że izraelsko-azerbejdżańskie partnerstwo nie jest przez żadną ze stron traktowane jako strategiczne. Ewidentnie widać, że Izrael wykorzystuje Azerbejdżan do gry w kotka i myszkę z Iranem.

Polityka zagraniczna kraju takiego jak Azerbejdżan – położonego w regionie ścierania się wielu interesów – nie może być sytuacyjna i krótkowzroczna. W celu umocnienia pozycji na arenie międzynarodowej należy podjąć kolejną próbę osiągnięcia pragmatycznego modus vivendi z Teherenam. Azerbejdżan, jako najszybciej rozwijająca się republika w regionie, być może w przyszłości będzie mógł pozwolić sobie na taki luksus jak działanie pod wpływem impulsu. Jednak póki co musi jeszcze okrzepnąć: zarówno politycznie, jak i gospodarczo.

Tekst: Aneta Waszkiewicz

Artykuł został opublikowany 27.05.2012 r. na na łamach portalu „Nowa Europa Wschodnia”: http://www.new.org.pl/



(C) Kaukaz.net. Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytaj, cytuj (z podaniem autora i zródła), ale nie kradnij!