– Nie patrz mężczyznom w oczy! – usłyszałam podczas spaceru w Baku od miejscowych przyjaciół. Kobiece spojrzenie to dla mężczyzny prowokacja, zachęta do flirtu. Nawet jeśli kobieta jest w męskim towarzystwie. Zanim wejdziemy do pobliskiej kawiarni, należy sprawdzić, czy wśród klientów są kobiety. Dziewczyna nie może wejść do lokalu, gdzie siedzą sami mężczyźni. Panowie w swoim gronie mogą przecież opowiadać sprośne anegdoty i przeklinać. Tylko nieszanująca się kobieta wejdzie do takiego lokalu. Powiedzą o niej: prostytutka.
– Ciotki uważały, że mama napycha mi głowę głupotami. A ona po prostu starała się dać mi wiele wolności. Dzięki temu nie rosła we mnie pokusa, by się zbuntować i zrobić jakąś prawdziwą głupotę - mówi Elja.
Ale nawet dzięki staraniom mamy, w Azerbejdżanie nie zaznała tyle wolności, ile po wyjeździe za granicę. Na studiach w Baku Elja ubierała się w taki sposób, by nie przyciągać męskiego wzroku. Dziewczyna powinna wyglądać skromnie i nie zwracać na siebie uwagi. To warunek dobrej opinii wśród ludzi. A opinia społeczna to ogromna siła. Decyduje o wizerunku dziewczyny, który umożliwia bądź utrudnia wyjście za mąż, określa szacunek wśród sąsiadów. Kobietę oplatają konwenanse, z których próby uwolnienia się oznaczają społeczną degradację. Szanująca się kobieta nie będzie wracała do domu po zmroku, gdyż źle to o niej świadczy. Dlaczego? Tak uważają sąsiedzi, ciotki, postronni mężczyźni. Nie będzie farbować włosów na jaskrawy kolor, nosić krótkich spódniczek i głębokich dekoltów, palić papierosów, bo to zrówna ją z prostytutką. Elja kilka razy była w Polsce i poznała życie kobiety w innym od swojego społeczeństwie. Przestała kierować się opinią innych w doborze stroju czy martwić się co pomyślą sąsiedzi gdy zobaczą ją po zmierzchu poza domem. Po powrocie do Azerbejdżanu nie potrafiła na nowo odnaleźć się pośród miejscowych konwenansów. Postanowiła wyjechać na dłużej. Dostała się na studia w Polsce. Dopiero gdy tutaj poznała czym jest samodzielność i wybór, wtedy poczuła się wolna.
– Kobieta w Azerbejdżanie ma wiele przywilejów. Ale nie ma wolności. A ja wolę wolność od przywilejów.
Czy te niepisane zakazy pochodzą z religii muzułmańskiej?
– Prawa kobiet są ograniczane w naszym społeczeństwie. Ale to nie wynika z wartości, ani wierzeń islamu - uważa Lamija, absolwentka studiów europejskich na uniwersytecie w Baku. Ma 25 lat i kończy pisać swoją drugą pracę magisterską, którą obroni na uniwersytecie w Tbilisi. Już myśli o doktoracie za granicą. – Islam nie jest już religią powszechnie praktykowaną w Azerbejdżanie. Większość ludzi nie ma pojęcia o ideach islamu. Przyczyną nierównego traktowania kobiet jest brak edukacji oraz model życia i rodziny praktykowany od pokoleń - twierdzi.
Faktycznie, w życiu wielu rodzin islam nie odgrywa większego znaczenia - jego rola ogranicza się do tradycji związanych z obrzędami przejścia, takimi jak wesele, obrzezanie, pogrzeb. Jednak tradycje regionalne wciąż są żywe. Babcia Sabina ma 83 lata. Przeżyła drugą wojnę światową, stalinizm, pieriestrojkę, wojnę o Karabach, więc twierdzi, że i kapitalizm jakoś przeżyje. Nigdy nie chodziła do meczetu, nawet nie nauczyła się modlić. O religii się nie rozmawiało. Gdy Babcię Sabinę wyprawiali za mąż, nikt nie pytał jej o zdanie. Małżeństwo było przede wszystkim obowiązkiem i naturalną koleją rzeczy. Wychowała czwórkę dzieci, dbała o męża i dom. Do momentu owdowienia przeżyła z mężem 50 lat. Bardzo się szanowali i żyli w zgodzie. Nigdy się nie całowali.
– Kontrola to straszne ograniczanie kobiety. Wynika z zazdrości. A zazdrość to nie przejaw miłości, ale braku zaufania. Kobiety się na to godzą, mówiąc: jest zazdrosny, znaczy, że kocha. Ale tak się traktuje rzeczy, nie ludzi. Mężczyzna w Azerbejdżanie traktuje kobietę jak swoją własność - stwierdza Elja.
Babcia Sabina dorastała w okresie, gdy władza radziecka dążyła do laicyzacji życia publicznego i wykorzenienia wschodnich tradycji związanych z rolą kobiety w społeczeństwie. Rozpoczął się proces emancypacji kobiet. Nowe prawo surowo karało za wielożeństwo, poślubienie nieletniej, zakup narzeczonej oraz za noszenie przez kobiety czarczaf (chust zasłaniających całą głowę z otworami na oczy). Ustalono równe prawa dla wszystkich w dostępie do oświaty. Mimo laicyzacji, której kobiety dzisiaj zawdzięczają emancypację, paradoksalnie to panie stanowiły nić łączącą nowe pokolenia z regionalnymi tradycjami i zwyczajami muzułmańskimi. Religia bowiem została wypchnięta ze sfery publicznej do prywatnej, domowej, którą opiekowała się kobieta. To ona przyrządzała posiłki z zachowaniem zasad muzułmańskich i przygotowywała dom do celebracji świąt religijnych. Przekazywała potomkom wartości rodzinne. Stopniowo wypierano regionalne zwyczaje z życia publicznego, które do dziś funkcjonują, towarzysząc nowym liberalnym zasadom. Od kobiet nadal oczekuje się, by do ślubu zachowały niewinność, a jednocześnie rośnie liczba rozwodów i nieślubnych dzieci.
Babcia Sabina, szanowana w lokalnej społeczności pielęgniarka, przez kilka lat pełniła funkcję przysięgłej w sądzie. Podczas jednej z rozpraw toczyła się sprawa rozwodowa. Mąż żądał, by jego żona zwróciła mu wszystkie kosztowności, jakie podarował jej w dniu wesela. Babcia Sabina podniosła się wtedy i zapytała: „A kto zwróci jej honor, który powierzyła mężowi w noc poślubną?”
– To wynika przede wszystkim z mentalności. Dziewczyna nie może wejść do czajchany- lokalu, gdzie siedzą wyłącznie mężczyźni, pijąc herbatę i grając w nardy (grę planszową). Powinna unikać miejsc, gdzie gromadzą się sami mężczyźni. Nie może też palić papierosów w miejscu publicznym. To zaszkodziłoby jej reputacji. U nas tradycje biorą górę nad prawem. Zakazy funkcjonują dla ich dobra. Jeśli chłopak zabrania, by jego narzeczona nosiła krótką spódniczkę, to chce ją uchronić przed zaczepkami ze strony postronnych mężczyzn i dba o jej dobrą opinię - tłumaczy.
Ale dla Lamiji argument mentalności nie musi oznaczać biernego przyjmowania narzuconych zasad.
– To ogromny problemem, że ludzie nie są gotowi i otwarci na nowe idee. Część społeczeństwa jest zmęczona archaicznymi niepisanymi zasadami. Następuje wśród nich przebudzenie, by zacząć żądać tego, co im się należy według praw. Ludzie dopiero uczą się walczyć o swoje prawa.
W Azerbejdżanie konstytucja głosi równouprawnienie wszystkich obywateli wobec prawa, równość religii i oddzielenie jej od państwa.
– Równouprawnienie pozostaje na papierze - stwierdza Elja - kobiety często nie liczą na to, że będą traktowane na równi z mężczyznami. Funkcjonują zasady, o których się nie mówi, ale wszyscy je znają. Kobieta nie ma takiej wolności jak mężczyzna - dodaje.
– Dziewczynom znacznie łatwiej jest dostać pracę - narzeka Zakir.
Ale lepsza sytuacja kobiet na rynku wynika z faktu, że większość obsadzanych stanowisk w miejscowej mentalności rozumiana jest jako zawody kobiece: sprzedawczynie, nauczycielki, kelnerki, sekretarki. Dla mężczyzn to trudna do przeskoczenia psychologiczna bariera. W ten sposób proces poszukiwania „godnej pracy” przeciąga się. Jednak przeszkody w zatrudnieniu pojawiają się także dla pań. Elja wspomina jak jedna z koleżanek bardzo długo nie mogła znaleźć pracy. W kilku miejscach szefowie oczekiwali od niej, że w zamian za pracę zostanie ich kochanką.
– Często męża dobiera się w obrębie członków rodziny. Ludzie uważają, że kuzyn, czy brat cioteczny to znacznie pewniejszy kandydat. Wiadomo jak był wychowany, gdzie się kształcił i że nie nadużywa alkoholu. Zdarza się, że z tych związków rodzą się chore dzieci, ale nie na tyle często, by zrezygnować z tak „pewnego” wyboru. Od kiedy skończyłam studia, ciotki torpedowały moją mamę, by zacząć szukać mi męża. Ale mama wiedziała, że się na to nie zgodzę. Nie miała zamiaru mnie uszczęśliwiać na siłę - wspomina Elja.
Dziewczyny są już tak wychowane, że bardzo chcą wyjść za mąż i założyć rodzinę. Nawet, jeśli początkowo opierają się propozycjom ślubu z nieznanym mężczyzną, z czasem się na to godzą. Dochodzą do wniosku, że nie ma na co czekać, że u boku męża będą czuć się bezpieczniej i zapewnią sobie troskę dzieci na starość.
– Większość panów oczekuje, by ich żony nie pracowały zawodowo, lecz zajmowały się przede wszystkim domem - twierdzi Lamija.
Wiele zależy od decyzji kobiety, czy przed ślubem zgodzi się na rolę wyłącznie gospodyni domowej, czy ustali z narzeczonym, że będzie realizować własne marzenia także w zawodzie. Ale jeśli kobieta musi wybierać, to zwykle wybierze życie rodzinne, a nie zawodowe. Rodzina stanowi wysoką wartość w życiu każdego Azerbejdżanina. W kaukaskich społecznościach, gdzie tożsamość zawsze odzwierciedlała jakieś odniesienie: muzułmanów wobec chrześcijan, ludzi gór wobec tych z nizin, mieszkańców jednej wsi wobec drugiej, więzi klanowe i rodzinne miały zasadnicze znaczenie. Dlatego kobiety w małych skupiskach ludności, powielają tradycyjne wzorce decydują się na wczesne małżeństwo. Często wiąże się to z przerwaniem edukacji i pełnieniem roli wyłącznie gospodyni domowej, żony i matki. Według Lamiji dziewczęta wiejskie często nie chcą się kształcić. Nie są świadome swoich praw, nie znają innych możliwości, jaki daje im edukacja.
– Dlatego zostają w domach. Z całym szacunkiem dla ich postawy, ale dla mnie one zamieniają się w pralki i kuchenki. Może są z tego zadowolone, ale pozostają odarte z możliwości wyboru - stwierdza. W miastach sytuacja jest zupełnie inna. Dziewczęta są gotowe godzić pracę zawodową z domowymi obowiązkami. O ile mąż się na to zgodzi.
– Taka ustawa i tak nic by nie zmieniła. Co ludzie mają w głowach, tego jeden papier nie zmieni - uważa Elja.
– Problem wynika często z trudnej sytuacji materialnej, która pcha dziewczynę w małżeństwo z rozsądku - stwierdza Zakir - W takich związkach brakuje uczucia, pojawia się zdrada ze strony żony, a stąd do przemocy już tylko krok.
Dziewczyna często boi się wbrew woli ojca wybrać kandydata, którego rodzice nie popierają, nawet jeśli go kocha. Ojciec może uprzedzić, żeby nie wracała do domu, jeśli to małżeństwo, którego on nie akceptuje, rozpadnie się. Dlatego młode kobiety wolą „zabezpieczyć się” i godzą się z wolą ojca, który przejmuje odpowiedzialność za wybór kandydata. Jeśli z biegiem czasu wybór okaże się zły, córka wraz ze swoimi dziećmi będzie z powrotem przyjęta do domu ojca. Zakir jednak uważa, że „z ukochanym człowiekiem nawet w szałasie jest jak w raju”. Jego dziewczyna była innego zdania. Ale on jej nie osądza.
– Problem polega na tym, że dziewczyny często nie liczą się z własnymi uczuciami, własnym zdaniem, ale dążą do dobrobytu. Ale to nie ich wina. To wina trudnych warunków życia w naszym społeczeństwie.
Młodzi ludzie potrafią korzystać ze starych tradycji także w celu realizacji swoich marzeń i pragnień wbrew zakazom i ograniczeniom. Do pięknych zwyczajów Zakir zalicza kradzież narzeczonej. Obrzęd ten organizuje chłopak wraz z przyjaciółmi. Podjeżdża pod dom, bądź uczelnię wybranki i porywa ją do samochodu. Zabiera do własnego mieszkania albo specjalnie wynajętego lokum, gdzie zostają sami. Kiedy chłopak kradnie dziewczynę, żaden inny mężczyzna nie będzie już się o nią starać. Rodzice muszą pogodzić z faktem dokonanym. Młodzi decydują się na ten obrzęd, gdy rodzice sprzeciwiają się ich związkowi, a oni mimo wszystko pragną być razem. Dziewczyna godzi się na ten krok, gdy chce uniknąć jawnego sprzeciwu wobec rodziców.
– Kradzież kobiety to przejaw ogromnej miłości i determinacji oraz gotowości przyjęcia na siebie odpowiedzialności za jej dobre imię - uważa Zakir.
Dla Elji wzorem kobiety jest jej mama. Łączy w sobie silne przekonanie o własnych wartościach z gotowością pozostawienia córkom swobody w ich życiowych wyborach i pokorą wobec męża.
Kobiety Azerbejdżanu, rozdarte między narzucaną im tradycyjną rolą córki, żony i matki a nowymi możliwościami, które daje im współczesny świat, wydają się odzwierciedlać paradoksy całego azerbejdżańskiego społeczeństwa, na co dzień balansującego w obliczu dylematu: tradycja czy postęp.
(Imiona bohaterów zostały zmienione)