"Najlepsza jest miłość skradziona" - kilka kobiecych historii z Azerbejdżanu

– Nie patrz mężczyznom w oczy! – usłyszałam podczas spaceru w Baku od miejscowych przyjaciół. Kobiece spojrzenie to dla mężczyzny prowokacja, zachęta do flirtu. Nawet jeśli kobieta jest w męskim towarzystwie. Zanim wejdziemy do pobliskiej kawiarni, należy sprawdzić, czy wśród klientów są kobiety. Dziewczyna nie może wejść do lokalu, gdzie siedzą sami mężczyźni. Panowie w swoim gronie mogą przecież opowiadać sprośne anegdoty i przeklinać. Tylko nieszanująca się kobieta wejdzie do takiego lokalu. Powiedzą o niej: prostytutka.

Wolę wolność od przywilejów

Elja ma 27 lat. Wychowała się w liberalnej rodzinie. Jej mama obiecała sobie w dzieciństwie, że własnym córkom da swobodę, której ona nigdy nie doświadczyła. Nie mogła chodzić na tańce, do kawiarni, prowadzić życia towarzyskiego. Elja od dzieciństwa nosiła krótkie spodenki, jako studentka uczyła się tańczyć, brała udział w lekcjach sztuk walki, wyjechała za granicę.

– Ciotki uważały, że mama napycha mi głowę głupotami. A ona po prostu starała się dać mi wiele wolności. Dzięki temu nie rosła we mnie pokusa, by się zbuntować i zrobić jakąś prawdziwą głupotę - mówi Elja.

Ale nawet dzięki staraniom mamy, w Azerbejdżanie nie zaznała tyle wolności, ile po wyjeździe za granicę. Na studiach w Baku Elja ubierała się w taki sposób, by nie przyciągać męskiego wzroku. Dziewczyna powinna wyglądać skromnie i nie zwracać na siebie uwagi. To warunek dobrej opinii wśród ludzi. A opinia społeczna to ogromna siła. Decyduje o wizerunku dziewczyny, który umożliwia bądź utrudnia wyjście za mąż, określa szacunek wśród sąsiadów. Kobietę oplatają konwenanse, z których próby uwolnienia się oznaczają społeczną degradację. Szanująca się kobieta nie będzie wracała do domu po zmroku, gdyż źle to o niej świadczy. Dlaczego? Tak uważają sąsiedzi, ciotki, postronni mężczyźni. Nie będzie farbować włosów na jaskrawy kolor, nosić krótkich spódniczek i głębokich dekoltów, palić papierosów, bo to zrówna ją z prostytutką. Elja kilka razy była w Polsce i poznała życie kobiety w innym od swojego społeczeństwie. Przestała kierować się opinią innych w doborze stroju czy martwić się co pomyślą sąsiedzi gdy zobaczą ją po zmierzchu poza domem. Po powrocie do Azerbejdżanu nie potrafiła na nowo odnaleźć się pośród miejscowych konwenansów. Postanowiła wyjechać na dłużej. Dostała się na studia w Polsce. Dopiero gdy tutaj poznała czym jest samodzielność i wybór, wtedy poczuła się wolna.

– Kobieta w Azerbejdżanie ma wiele przywilejów. Ale nie ma wolności. A ja wolę wolność od przywilejów.

Czy te niepisane zakazy pochodzą z religii muzułmańskiej?

– Prawa kobiet są ograniczane w naszym społeczeństwie. Ale to nie wynika z wartości, ani wierzeń islamu - uważa Lamija, absolwentka studiów europejskich na uniwersytecie w Baku. Ma 25 lat i kończy pisać swoją drugą pracę magisterską, którą obroni na uniwersytecie w Tbilisi. Już myśli o doktoracie za granicą. – Islam nie jest już religią powszechnie praktykowaną w Azerbejdżanie. Większość ludzi nie ma pojęcia o ideach islamu. Przyczyną nierównego traktowania kobiet jest brak edukacji oraz model życia i rodziny praktykowany od pokoleń - twierdzi.

Faktycznie, w życiu wielu rodzin islam nie odgrywa większego znaczenia - jego rola ogranicza się do tradycji związanych z obrzędami przejścia, takimi jak wesele, obrzezanie, pogrzeb. Jednak tradycje regionalne wciąż są żywe. Babcia Sabina ma 83 lata. Przeżyła drugą wojnę światową, stalinizm, pieriestrojkę, wojnę o Karabach, więc twierdzi, że i kapitalizm jakoś przeżyje. Nigdy nie chodziła do meczetu, nawet nie nauczyła się modlić. O religii się nie rozmawiało. Gdy Babcię Sabinę wyprawiali za mąż, nikt nie pytał jej o zdanie. Małżeństwo było przede wszystkim obowiązkiem i naturalną koleją rzeczy. Wychowała czwórkę dzieci, dbała o męża i dom. Do momentu owdowienia przeżyła z mężem 50 lat. Bardzo się szanowali i żyli w zgodzie. Nigdy się nie całowali.

Mozaika kultur

Społeczeństwo w Azerbejdżanie stanowi mozaikę wpływów wielu kultur, które na przestrzeni wieków przenikały region Kaukazu. Plemiona i narody, które osiedlały się na tym terenie należały do ludności kaukaskiej, perskiej, arabskiej, mongolskiej, turkmeńskiej i innych. Mieszkańcami byli czciciele ognia, chrześcijanie, wyznawcy różnych sekt i religii synkretycznych, muzułmanie. Historia szczególnie mocno oplotła Azerbejdżan ramionami wpływów Iranu, Turcji i Rosji. Z Iranem łączy Azerbejdżan wspólna religia (szyizm), wpływy perskie i tureckie do dziś silnie odznaczają się w kulinariach i muzyce. Najczęściej czyta się tutaj literaturę rosyjską i perską. Młodzież zwykle wpatruje się w telewizyjne kanały tureckie, podczas gdy starsze pokolenie, wychowane w okresie Związku Radzieckiego, przejawia sentyment do mediów rosyjskich.
W efekcie kulturowego wymieszania w tradycji zachowały się elementy islamu i regionalnej kultury, które już dawno przestano kojarzyć z religią. Elja nie je wieprzowiny, bo nigdy jej nie jadła. „Z resztą jak można jeść takie nieestetyczne zwierzę”- kwituje z niesmakiem. Nigdy nie była w meczecie, ale wraz z rodziną obchodzi tradycyjne święto Novruz związane z początkiem wiosny. Celebrowane jest ono wśród społeczności muzułmańskich w różnych krańcach świata, ale korzeniami sięga perskich obrzędów czcicieli ognia. Islam zakazuje spożywania alkoholu jego wyznawcom. Jednak w Azerbejdżanie jest on powszechnie dostępny, a na weselnych stołach pośród napojów króluje wódka. Zwyczajowe aranżowanie małżeństw do dziś pozostało częstą praktyką. Zdarza się, że obrzęd swatania następuje, gdy młodzi ludzie sami zdecydowali się na małżeństwo. Wówczas narada rodzinna i odwiedziny rodziców wybranki stanowią jedynie element tradycji.

Kontroluję, bo kocham

Jednak aranżowanie małżeństw odbywa się także bez wiedzy młodych. Krewni chłopaka przeprowadzają wywiad z sąsiadami kandydatki, by upewnić się, że ma dobrą opinię i nie przejawia zainteresowania obcymi mężczyznami. Bo kobieta nie powinna utrzymywać bliskich kontaktów z mężczyzną przed ślubem. Każda sytuacja, w której pozostaje sama z obcym mężczyzną, może narazić ją na utratę dobrej opinii. Przecież nikt nie wie co między nimi wtedy zaszło. To wystarczy, by w świat ruszyły plotki, że dziewczyna źle się prowadzi. A mężczyzna nie ożeni się z kobietą o niepewnej reputacji. Dziewictwo to honor niezamężnej dziewczyny, świadectwo jej dobrego wychowania i podstawa szacunku wobec niej. Jeśli po ślubie mąż zorientuje się, że dziewczyna nie była dziewicą, może ją „zwrócić” do domu jej ojca. Sposobem, by uniknąć niespodzianek jest ścisła kontrola dziewczyny przez narzeczonego. Chłopak potrzebuje znać każdy ruch swojej wybranki, wiedzieć gdzie jest, z kim i czy nie za długo. A najlepiej, gdyby bez jego towarzystwa nigdzie nie wychodziła.

– Kontrola to straszne ograniczanie kobiety. Wynika z zazdrości. A zazdrość to nie przejaw miłości, ale braku zaufania. Kobiety się na to godzą, mówiąc: jest zazdrosny, znaczy, że kocha. Ale tak się traktuje rzeczy, nie ludzi. Mężczyzna w Azerbejdżanie traktuje kobietę jak swoją własność - stwierdza Elja.

Babcia Sabina dorastała w okresie, gdy władza radziecka dążyła do laicyzacji życia publicznego i wykorzenienia wschodnich tradycji związanych z rolą kobiety w społeczeństwie. Rozpoczął się proces emancypacji kobiet. Nowe prawo surowo karało za wielożeństwo, poślubienie nieletniej, zakup narzeczonej oraz za noszenie przez kobiety czarczaf (chust zasłaniających całą głowę z otworami na oczy). Ustalono równe prawa dla wszystkich w dostępie do oświaty. Mimo laicyzacji, której kobiety dzisiaj zawdzięczają emancypację, paradoksalnie to panie stanowiły nić łączącą nowe pokolenia z regionalnymi tradycjami i zwyczajami muzułmańskimi. Religia bowiem została wypchnięta ze sfery publicznej do prywatnej, domowej, którą opiekowała się kobieta. To ona przyrządzała posiłki z zachowaniem zasad muzułmańskich i przygotowywała dom do celebracji świąt religijnych. Przekazywała potomkom wartości rodzinne. Stopniowo wypierano regionalne zwyczaje z życia publicznego, które do dziś funkcjonują, towarzysząc nowym liberalnym zasadom. Od kobiet nadal oczekuje się, by do ślubu zachowały niewinność, a jednocześnie rośnie liczba rozwodów i nieślubnych dzieci.
Babcia Sabina, szanowana w lokalnej społeczności pielęgniarka, przez kilka lat pełniła funkcję przysięgłej w sądzie. Podczas jednej z rozpraw toczyła się sprawa rozwodowa. Mąż żądał, by jego żona zwróciła mu wszystkie kosztowności, jakie podarował jej w dniu wesela. Babcia Sabina podniosła się wtedy i zapytała: „A kto zwróci jej honor, który powierzyła mężowi w noc poślubną?”

Wolność nie dla każdego

– To nie prawda, że zakazy uciskają dziewczęta i są wycelowane w ograniczenie ich swobodę – protestuje Zakir. Zakir ma 25 lat. Kilka lat temu skończył kulturoznawstwo na uniwersytecie w Baku. Miał przez kilka lat dziewczynę, miłość swojego życia. Zostawiła go, bo nie stać go było na założenie rodziny. Wyjaśnia mi, dlaczego kobiety mają zachowane od wieków, społeczne zakazy.

– To wynika przede wszystkim z mentalności. Dziewczyna nie może wejść do czajchany- lokalu, gdzie siedzą wyłącznie mężczyźni, pijąc herbatę i grając w nardy (grę planszową). Powinna unikać miejsc, gdzie gromadzą się sami mężczyźni. Nie może też palić papierosów w miejscu publicznym. To zaszkodziłoby jej reputacji. U nas tradycje biorą górę nad prawem. Zakazy funkcjonują dla ich dobra. Jeśli chłopak zabrania, by jego narzeczona nosiła krótką spódniczkę, to chce ją uchronić przed zaczepkami ze strony postronnych mężczyzn i dba o jej dobrą opinię - tłumaczy.

Ale dla Lamiji argument mentalności nie musi oznaczać biernego przyjmowania narzuconych zasad.

– To ogromny problemem, że ludzie nie są gotowi i otwarci na nowe idee. Część społeczeństwa jest zmęczona archaicznymi niepisanymi zasadami. Następuje wśród nich przebudzenie, by zacząć żądać tego, co im się należy według praw. Ludzie dopiero uczą się walczyć o swoje prawa.

W Azerbejdżanie konstytucja głosi równouprawnienie wszystkich obywateli wobec prawa, równość religii i oddzielenie jej od państwa.

– Równouprawnienie pozostaje na papierze - stwierdza Elja - kobiety często nie liczą na to, że będą traktowane na równi z mężczyznami. Funkcjonują zasady, o których się nie mówi, ale wszyscy je znają. Kobieta nie ma takiej wolności jak mężczyzna - dodaje.

Paradoksy azerbejdżańskich kobiet

Ograniczenia dla kobiety w Azerbejdżanie łączą się jednocześnie z wieloma przywilejami, charakterystycznymi dla społeczeństw wschodnich. Panowie okazują kobietom szacunek. W autobusie nieznajomy mężczyzna ustąpi jej miejsca i przepuści w drzwiach metra. W towarzystwie kobiet panowie nie będą przeklinać i zawsze zapłacą za bilet do kina bądź rachunek w kawiarni. Nawet jeśli będzie to jeden mężczyzna w towarzystwie pięciu koleżanek. Tak już jest. Mężczyzna ma obowiązek utrzymywać swoją żonę i zapewnić jej dostatnie życie. Kobiety, dążąc do zachodnich standardów, coraz częściej chcą egzekwować równouprawnienie, ale jednocześnie pragną zachować przywileje nadane im przez społeczeństwo Wschodu.

– Dziewczynom znacznie łatwiej jest dostać pracę - narzeka Zakir.

Ale lepsza sytuacja kobiet na rynku wynika z faktu, że większość obsadzanych stanowisk w miejscowej mentalności rozumiana jest jako zawody kobiece: sprzedawczynie, nauczycielki, kelnerki, sekretarki. Dla mężczyzn to trudna do przeskoczenia psychologiczna bariera. W ten sposób proces poszukiwania „godnej pracy” przeciąga się. Jednak przeszkody w zatrudnieniu pojawiają się także dla pań. Elja wspomina jak jedna z koleżanek bardzo długo nie mogła znaleźć pracy. W kilku miejscach szefowie oczekiwali od niej, że w zamian za pracę zostanie ich kochanką.

Małżeństwo przede wszystkim

Rodzinna presja wyjścia za mąż zaczyna się wcześnie. W społecznościach wiejskich jeszcze w czasie nauki w szkole, w miastach - najpóźniej podczas studiów. W poszukiwania kandydata zaangażowane są zwykle ciotki.

– Często męża dobiera się w obrębie członków rodziny. Ludzie uważają, że kuzyn, czy brat cioteczny to znacznie pewniejszy kandydat. Wiadomo jak był wychowany, gdzie się kształcił i że nie nadużywa alkoholu. Zdarza się, że z tych związków rodzą się chore dzieci, ale nie na tyle często, by zrezygnować z tak „pewnego” wyboru. Od kiedy skończyłam studia, ciotki torpedowały moją mamę, by zacząć szukać mi męża. Ale mama wiedziała, że się na to nie zgodzę. Nie miała zamiaru mnie uszczęśliwiać na siłę - wspomina Elja.

Dziewczyny są już tak wychowane, że bardzo chcą wyjść za mąż i założyć rodzinę. Nawet, jeśli początkowo opierają się propozycjom ślubu z nieznanym mężczyzną, z czasem się na to godzą. Dochodzą do wniosku, że nie ma na co czekać, że u boku męża będą czuć się bezpieczniej i zapewnią sobie troskę dzieci na starość.

– Większość panów oczekuje, by ich żony nie pracowały zawodowo, lecz zajmowały się przede wszystkim domem - twierdzi Lamija.

Wiele zależy od decyzji kobiety, czy przed ślubem zgodzi się na rolę wyłącznie gospodyni domowej, czy ustali z narzeczonym, że będzie realizować własne marzenia także w zawodzie. Ale jeśli kobieta musi wybierać, to zwykle wybierze życie rodzinne, a nie zawodowe. Rodzina stanowi wysoką wartość w życiu każdego Azerbejdżanina. W kaukaskich społecznościach, gdzie tożsamość zawsze odzwierciedlała jakieś odniesienie: muzułmanów wobec chrześcijan, ludzi gór wobec tych z nizin, mieszkańców jednej wsi wobec drugiej, więzi klanowe i rodzinne miały zasadnicze znaczenie. Dlatego kobiety w małych skupiskach ludności, powielają tradycyjne wzorce decydują się na wczesne małżeństwo. Często wiąże się to z przerwaniem edukacji i pełnieniem roli wyłącznie gospodyni domowej, żony i matki. Według Lamiji dziewczęta wiejskie często nie chcą się kształcić. Nie są świadome swoich praw, nie znają innych możliwości, jaki daje im edukacja.

– Dlatego zostają w domach. Z całym szacunkiem dla ich postawy, ale dla mnie one zamieniają się w pralki i kuchenki. Może są z tego zadowolone, ale pozostają odarte z możliwości wyboru - stwierdza. W miastach sytuacja jest zupełnie inna. Dziewczęta są gotowe godzić pracę zawodową z domowymi obowiązkami. O ile mąż się na to zgodzi.

Powiew zmian

Model kobiety pracującej zawodowo i mężczyzny dzielącego z żoną część obowiązków domowych nie jest marginalny. Ojciec Elji wychował się z siostrami i szybko opanował sztukę gotowania i utrzymywania domu w czystości. Dlatego, gdy założył własną rodzinę i zdarzało mu się pracować po nocach, nie raz za dnia przejmował obowiązki domowe. Nie przeszkadzało mu to w utrzymaniu swojej pozycji głowy rodziny i decydującego w najważniejszych kwestiach domowych. Gdy oboje z żoną pracowali za dnia, mama starała się wracać do domu przed mężem, by przygotować dla niego kolację.
Kobiety coraz częściej pojawiają się w życiu publicznym Azerbejdżanu. Reprezentują swój elektorat w parlamencie, działają w fundacjach, organizacjach pozarządowych. Kobiecy udział w sferze publicznej upowszechniła Pierwsza Dama Azerbejdżanu. Mehriban Alijewa jest deputowaną do parlamentu, szefową Fundacji Hejdara Alijewa oraz ambasadorem dobrej woli UNESCO i ISESCO (Muzułmańskiej Organizacji ds. Edukacji, Nauki i Kultury). Prowadząc działalność charytatywną i polityczną, promuje aktywny tryb życia kobiety, a jednocześnie zachowuje styl delikatnej i łagodnej damy, podkreślając w wywiadach autorytet swojego męża, na którym opiera się w podejmowaniu wspólnych rodzinnych decyzji.

Najlepsza jest miłość skradziona

Ogromna pokora wobec autorytetu mężów przybiera czasem skrajną formę w postaci poddańczości i prowadzi do rodzinnej patologii. Przemoc w rodzinie zdarza się głównie w środowiskach wiejskich. Panuje tam społeczne przyzwolenie dla takiego procederu. „Bije- znaczy, że kocha”- mówią. Lokalna rosyjskojęzyczna prasa aż huczy od problemu przemocy w rodzinie: „co trzecia kobieta była ofiarą przemocy w rodzinie”. Organizacje pozarządowe starają się o lobbing w przeforsowaniu ustawy, która pomoże ofiarom rodzinnej przemocy dochodzić swoich praw w sądzie.

– Taka ustawa i tak nic by nie zmieniła. Co ludzie mają w głowach, tego jeden papier nie zmieni - uważa Elja.

– Problem wynika często z trudnej sytuacji materialnej, która pcha dziewczynę w małżeństwo z rozsądku - stwierdza Zakir - W takich związkach brakuje uczucia, pojawia się zdrada ze strony żony, a stąd do przemocy już tylko krok.

Dziewczyna często boi się wbrew woli ojca wybrać kandydata, którego rodzice nie popierają, nawet jeśli go kocha. Ojciec może uprzedzić, żeby nie wracała do domu, jeśli to małżeństwo, którego on nie akceptuje, rozpadnie się. Dlatego młode kobiety wolą „zabezpieczyć się” i godzą się z wolą ojca, który przejmuje odpowiedzialność za wybór kandydata. Jeśli z biegiem czasu wybór okaże się zły, córka wraz ze swoimi dziećmi będzie z powrotem przyjęta do domu ojca. Zakir jednak uważa, że „z ukochanym człowiekiem nawet w szałasie jest jak w raju”. Jego dziewczyna była innego zdania. Ale on jej nie osądza.

– Problem polega na tym, że dziewczyny często nie liczą się z własnymi uczuciami, własnym zdaniem, ale dążą do dobrobytu. Ale to nie ich wina. To wina trudnych warunków życia w naszym społeczeństwie.

Młodzi ludzie potrafią korzystać ze starych tradycji także w celu realizacji swoich marzeń i pragnień wbrew zakazom i ograniczeniom. Do pięknych zwyczajów Zakir zalicza kradzież narzeczonej. Obrzęd ten organizuje chłopak wraz z przyjaciółmi. Podjeżdża pod dom, bądź uczelnię wybranki i porywa ją do samochodu. Zabiera do własnego mieszkania albo specjalnie wynajętego lokum, gdzie zostają sami. Kiedy chłopak kradnie dziewczynę, żaden inny mężczyzna nie będzie już się o nią starać. Rodzice muszą pogodzić z faktem dokonanym. Młodzi decydują się na ten obrzęd, gdy rodzice sprzeciwiają się ich związkowi, a oni mimo wszystko pragną być razem. Dziewczyna godzi się na ten krok, gdy chce uniknąć jawnego sprzeciwu wobec rodziców.

– Kradzież kobiety to przejaw ogromnej miłości i determinacji oraz gotowości przyjęcia na siebie odpowiedzialności za jej dobre imię - uważa Zakir.

Kobiety wojny

Każde z żyjących dzisiaj pokoleń kobiet w Azerbejdżanie doświadczyło wojny bądź jej wpływu na życie codzienne. Babcie pamięcią sięgają drugiej wojny światowej, a mamy i ich córki pamiętają wydarzenia z okresu azersko-ormiańskiej wojny o Górski Karabach na początku lat 90tych.
Aida jest wysoką, wysportowaną i energiczną kobietą, matką czwórki dzieci. Wspomina, jak w okresie wojny o Karabach gotowała na żelaznym piecu, który mąż zbudował i zainstalował na balkonie. Gdy w sklepach nie było nic tygodniami, smażyła cebule i podawała dzieciom z chlebem. Razem z sąsiadkami wspierały się jak potrafiły. Wymieniały się zdobywanymi produktami, dzieliły się, gdy którejś zabrakło pożywienia. Do dziś mogą na siebie liczyć i nawet na co dzień wymieniają się wypiekami lub nowymi wynalazkami kulinarnymi. Aida nie była świadkiem działań zbrojnych, ani nie musiała przed nimi uciekać. Jednak przez jej miasto przejeżdżali uzbrojeni bojownicy, których wojna przyciągnęła z innych regionów. Pewnego dnia wracała z dwójką dzieci do domu. Idąc wąską ulicą między budynkami zobaczyła grupę rozbawionych mężczyzn, strzelających na oślep z karabinów maszynowych. Przycisnęła dzieci do ściany budynku, zasłaniając je własnym ciałem. Nikt nie ucierpiał.
Najmłodsze pokolenie kobiet wspomina tabuny przemieszczających się uchodźców, ogromne kolejki do sklepów, a w nich puste pułki. Elja pamięta, jak co roku jej mama robiła konfitury na zimę. Podczas wojny stanowiły podstawę posiłków. Gdy wszystko powróciło do normalności, nie mogła znieść zapachu konfitur.
Mimo ciężkich czasów, w których mamy z trudem zapewniały swoim pociechom wyżywienie i bezpieczeństwo, miały siłę zaszczepić w nich także rodzinne wartości i szacunek dla tradycji.

Dla Elji wzorem kobiety jest jej mama. Łączy w sobie silne przekonanie o własnych wartościach z gotowością pozostawienia córkom swobody w ich życiowych wyborach i pokorą wobec męża.

Kobiety Azerbejdżanu, rozdarte między narzucaną im tradycyjną rolą córki, żony i matki a nowymi możliwościami, które daje im współczesny świat, wydają się odzwierciedlać paradoksy całego azerbejdżańskiego społeczeństwa, na co dzień balansującego w obliczu dylematu: tradycja czy postęp.

(Imiona bohaterów zostały zmienione)

Aleksandra Kowalczuk

Absolwentka Studium Europy Wschodniej UW, studentka stosunków międzynarodowych na UW. Zainteresowania: Azerbejdżan, Gruzja, polityka Rosji wobec Kaukazu Południowego.



(C) Kaukaz.net. Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytaj, cytuj (z podaniem autora i zródła), ale nie kradnij!