Mądra żona

baśń azerska


Żyli sobie mąż i żona. Bardzo się kochali i nigdy złego słowa o sobie nie powiedzieli. Mąż od wschodu do zachodu słońca pracował w polu, a jego żona w tym czasie zajmowała się domem, karmiła zwierzęta, prała wełnę i tkała. Wszyscy mieszkańcy wsi zachwycali się skromnością i mądrością kobiety. Każdy bez wyjątku wychwalał jej pracowitość i mądrość. Mijały dni, miesiące, lata i wieść o kobiecie rozniosła się po całej okolicy.

Pewnego razu o kobiecie usłyszała żona starosty i prawie nie pękła ze złości: - Z jakiej racji ona jest lepsza ode mnie i wszyscy nachwalić się jej nie mogą! Umrę, ale muszę ją spotkać i przekonać się, dlaczego wszyscy się nią zachwycają.

Długo żona starosty wyczekiwała możliwości wyjścia z domu. Aż pewnego razu starosta pojechał do miasta załatwić sprawunki. Ledwie jego powóz minął wrota domostwa żona przyodziała chałat i wyruszyła na poszukiwanie kobiety. Wędrowała od domu do domu,wypytywała ludzi, aż w końcu ją odnalazła.

Udając żebraczkę zastukała we wrota i poprosiła o jałmużnę.
Dobra kobieta wręczyła datek żebraczce i powróciła do pracy. A wścibska żona starosty zajrzała na podwórze. Widzi, że gospodyni siedzi w największym słońcu i przędzie wełnę. Obok niej leży czerstwy kawałek chleba i stoi dzban z nagrzaną od słońca wodą.
- Siostro, dlaczego pracujesz w piekącym słońcu, a nie w cieniu drzew? – pyta żona starosty.
- Mąż mój właśnie w polu, w największym skwarze, kosi pszenicę – odpowiada kobieta. – Nie ma jak się w cieniu schronić. I nic prócz czerstwego chleba do jedzenia nie ma. I nic prócz ciepłej wody do picia nie ma. A czy ja jestem lepsza od niego? Jak on, tak i ja. Inaczej przecież nie zrozumiem, jak ciężko pracuje mój mąż. A mąż mój widząc moje oddanie odpłaca mi miłością.
- Poradź mi siostro, co powinnam zrobić, żeby i mój mąż bardziej mnie pokochał? – zapytała żona starosty chcąc sprawdzić rozwagę kobiety.
- Jeśli przyniesiesz mi kilka lwich wąsów, wówczas będę mogła cię nauczyć – odpowiedziała kobieta.

Żona starosty długo szukała lwa, aż w końcu znalazła w zwierzyńcu u padyszacha [1]. Patrzy, a w stalowych klatkach ryczą groźne lwy. Już od samego patrzenia trzęsą się jej kolana ze strachu. A jak tu podejść do zwierzęcia?! Długa głowiła się żona starosty jak zdobyć kilka lwich wąsów. Aż pewnego dnia postanowiła przezwyciężyć strach i nakarmiła zwierzę. Od tej pory dwa-trzy razy dziennie przychodziła pod klatkę lwa i przez pręty podawała mu jedzenie, zmieniała wodę w poidle, pieszczotliwie do niego mówiła. Zwierzę zaczęło poznawać kobietę. Po pewnym czasie żona starosty zaczęła głaskać lwa po ogonie i grzbiecie, aż pewnego razu pieszcząc zwierzę po głowie wyrwała trzy włoski z jego wąsów.

- Siostro, jak ci się udało wyrwać trzy wąsy z paszczy takiego drapieżnego zwierzęcia, jakim jest lew? – zapytała kobieta.
Żona starosty opowiedziała kobiecie, jak stopniowa oswajała zwierzę, aż w końcu udało się jej wyrwać mu trzy wąsy.
- Siostro, idź do męża i obchodź się z nim tak, jak obchodziłaś się z lwem. Dzięki temu on również nie będzie cię dręczyć, a polubi cię – powiedziała kobieta.
Od tej por żona starosty tak obchodziła się z mężem, jak poradziła jej kobieta. Mąż był bardzo zadowolony z żony. A żona starosty uwierzyła, że kobieta rzeczywiście jest bardzo mądra.

[1] Padyszach jest prestiżowym tytułem, opartym na tytule „szacha” (króla), używanym przez niektórych monarchów państw islamskich.

Tłum. A. Waszkiewicz



Projekt zrealizowano ze środków Ministerstwa Edukacji Narodowej