Car i chłopska córka

baśń gruzińska


Nie szukajcie sprawiedliwości cara ani panów! Opowiem wam bajkę, w której nie będzie ani prawdy ani kłamstwa!
Orał pewnego razu biedak ziemię. Zaorał dziesięć rzędów, skręcił pługiem w jedenasty. Nagle redło o coś zahaczyło i chłop się zatrzymał. Patrzy: leży w ziemi złoty moździerz. Przetarł oczy ze zdziwienia - czyżby mu się przewidziało? W końcu schylił się, oczyścił moździerz z ziemi - zabłyszczał jeszcze jaśniej. Biedak prawie rozumu nie stracił z radości. Przestał orać i pobiegł do domu.

- Czemu tak wcześnie wróciłeś ojcze? – zdziwiła się jego córka gdy zobaczyła w domu ojca.
- Nie czas na orkę teraz córeczko, szczęście się ku nam przychyliło. Znalazłem w naszje ziemi złoty moździerz!
- A na cóż nam się przyda złoty moździerz? - zapytała dziewczyna.
- Jak to na co? Zaniosę go carowi i poproszę w zamian trzy pasy ziemi.
- Co mówisz ojcze! Car zabierze ci moździerz i jeszcze zażąda złotego tłuczka! Nie idź tam!

Długo odradzała dziewczyna ojcu jego zamiar, ale ten uparł się. Zaniósł moździerz carowi.
- Wielki monarcho- powiedział chłop, gdy przyszedł do cara, - przyjmij ode mnie ten złoty moździerz, a w zamian podaruj mi trzy pasy ziemi.
- A gdzież jest do moździerza tłuczek? - zapytał car.
- Niczego oprócz moździerza w ziemi nie znalazłem - odpowiedział biedak.
- Co ty mówisz durniu?! Jeśli znalazłeś moździerz, powinien być do niego także i tłuczek! Jeśli mi go nie przyniesiesz każę wyrwać ci twój fałszywy język!

Przestraszył się chłop i zasmucił. Przypomniał sobie jak córka odradzała mu pójście do cara.
- Tego mi było trzeba, staremu durniowi – powiedział do siebie w złości, – czemuż jej nie posłuchałem?!
- Kogo nie posłuchałeś?- zainteresował się car.
- Moja córka radziła mi, żebym nie szedł do ciebie. Mówiła: „dasz mu moździerz, car i tłuczka zażąda”. I tak się stało - westchnął chłop.
- Skąd to ona wiedziała, że zażądam tłuczka? - zapytał zdziwiony car.
- Kto ma rozum, ten go używa. To ja, durny, niczego nie rozumiem.
- Jeśli twoja córka jest taka mądra, przyślij ją do mnie natychmiast - zażądał car.

Idzie chłop do domu i karci sam siebie: „Głowo ty moja głupia, sama na siebie nieszczęście ściągasz! I złoty moździerz straciłem i córkę zgubiłem!” Wrócił biedak do domu i opowiedział córce, jak przebiegła wizyta u cara.
- Nie mogę posłać cię do cara. Zgubi cię on - zatroskał się ojciec.
- Nie smuć się ojcze! Car prawdopodobnie, chce wystawić na próbę mój rozum. Pójdę, może uda mi się uwolnić cię od zguby.

Przyszła dziewczyna do cara:
- Co rozkażesz wielki monarcho? - zapytała.
- Zobaczymy, czy jesteś taka mądra, jak mówi twój ojciec! Wróć do domu, a jutro przyjdź do mnie nie-ubrana i nie-rozebrana, nie-pieszo i nie-powozem. Wypełnisz zadanie- zwrócę twojemu ojcu moździerz. Nie wykonasz - rozkażę wyrwać ci język.

Na drugi dzień dziewczyna zdjęła z siebie ubranie, owinęła się w rybackie sieci, przywiązała je do osła i tak dotarła do cara. Zdziwił się car bystrością dziewczyny. Oddał biedakowi moździerz, a dziewczynę zostawił w pałacu, aby w razie jakiegoś potrzeby służyła mu radą.

Minęło trochę czasu, gdy pewnego dnia, na peryferiach miasta, zatrzymali się na noc pasterze pędzący bydło na górskie pastwiska. Wyprzęgli konie, zdjęli z nich ciężkie sakwy, zjedli i położyli się spać. Nocą kobyła jednego z pasterzy ocieliła się. Inny pasterz obudził się i przywiązał cielę do nogi swojego byka. Nazajutrz właściciel kobyły zauważył cielę koło byka, zdziwił się i poszedł je odwiązać.
- To mój źrebak, to mój byk się ocielił!- krzyknął pasterz, który przywiązał w nocy cielaka do byka.

Kłócili się obaj, mało brakowało by się pobili. Rozwiązać sporu nijak nie umieli. Poszli wreszcie do cara prosząc o rozsądzenie, który z nich ma rację. Car ich wysłuchał i powiedział:
- Skoro źrebak znalazł się koło byka, to znaczy, że byk się ocielił.
Pastuch, właściciel krowy, która się ocieliła, słysząc wyrok cara oniemiał ze zdziwienia. Nie mógł słowa przemówić i wyszedł z pałacu zły, zagryzając z żalu wargi.

Wyszła za nim córka chłopa i powiedziała cicho:
- Nie smuć się, twoja prawda nie zginie. Idź, zdobądź sieci i zarzuć je na carski dwór. Zdziwi się car i zapyta czy ryby łowi się na ziemi. Ty milcz, ja sama mu odpowiem.

Zrobił pasterz jak mu doradziła dziewczyna. Zobaczył car jak pasterz zarzuca sieci na dworze, oczom nie wierzył. Wezwał go do siebie i zapytał:
- Odkąd to na suchej ziemi łowi się ryby?
- Czemu się dziwisz panie? - zaśmiała się dziewczyna. – Ocielił się przecież byk, to dlaczego na suchej ziemi nie miałyby pływać ryby?

Domyślił się car, że to chłopska córka namówiła pasterza do zarzucenia sieci na dwór. Zezłościł się na dziewczynę i odesłał ją do domu, by nie zdążyła ośmieszyć go przed całym światem. Dziewczyna bardzo się uradowała, tęskniła za swoim ojcem i tego tylko pragnęła by do domu wreszcie wrócić.

Tłum. A. Starmach



Projekt zrealizowano ze środków Ministerstwa Edukacji Narodowej