Bajka o pastuchu

baśń abchaska


Pasłem w górach stado kóz i owiec. Tamtego roku pogoda nie dopisywała – przez cały czas lało jak z cebra. Dzika zwierzyna nabrała odwagi. Ubrany w krótką burkę[1] z alabaszą[2] w rękach przez całą noc aż do świtu musiałem chronić przed drapieżnikami moje stado. Pragnąłem choć trochę się zdrzemnąć, ale ledwo przymykałem oczy, natychmiast niedźwiedź albo wilk rzucał się na trzodę. Bywało, że wilk już prawie chwytał kozę, a ja w ostatniej chwili powstrzymywałem go przed atakiem.

Codziennie rano wyganiałem bydło na pastwisko, wieczorem z powrotem przyganiałem, doiłem kozy, a z mleka robiłem ser. Jednemu człowiekowi nie wystarczy na to wszystko sił, a pomocy nie było się skąd spodziewać. Postanowiłem więc ściąć najwyższe drzewo, wydrążyć je skrzętnie w środku, ustawić w zagrodzie zwierząt, a żleb połączyć z moim domem we wsi. Jak pomyślałem, tak uczyniłem. Od tej pory dojąc kozy wlewałem do żlebu mleko, które jak szemrzący strumyk spływało do wsi, prosto do baniaka mojej matki. Ona wkładała do niego trawieniec i robiła ser.

Pewnego razu, gdy doiłem kozy wilk pochwycił jedną z nich i powlókł przed siebie. Zacząłem krzyczeć, ale drapieżnik nie puszczając kozy biegł z nią w stronę żlebu. Pomyślałem: Daleko nie ucieknie, jeśli nie przeskoczy przez żleb! Chwyciłem wielki, miedziany baniak z mlekiem i wylałem wszystko, co w nim było do żlebu. Niestety wkrótce potem wilk i koza zniknęli.

Kończyło się lato. Zgoniłem więc moje stado z gór do domu zmartwiony, że zaginęła mi koza. Mama ugotowała mamałygę, wyjęła z plecionego koszyka zawieszonego nad paleniskiem krążek sera i zaczęła go kroić. Wtem z sera wyskoczył wilk wraz z kozą i skoczył do zagrody. Chwyciłem swoją strzelbę i wystrzeliłem. Wilk padł od kuli, ale koza wyszła z opresji cała i zdrowa. Zrozumiałem, że gdy wilk chciał przeskoczyć przez żleb, wpadł do mleka razem z kozą i tak trafili do baniaka mojej mamy.

Koza, którą uratowałem przed wilkiem dała duży przychówek, a ja w ten sposób się wzbogaciłem.

[1] Burka – płaszcz kaukaskiego pastucha.

[2] Alabasza – abchaska łopata.

Tłum. K. Raab



Projekt zrealizowano ze środków Ministerstwa Edukacji Narodowej