Rzemiosło cenniejsze od złota

baśń ormiańska


Żył sobie kiedyś bogaty car. Od czasu do czasu w ukryciu przed swoimi wezyrami przebierał się za żebraka i chodził po miastach i wsiach posłuchać, co o nim mówią poddani. Razu pewnego w pewnej wsi spotkał dziewczynę tak piękną, że ktokolwiek ją zobaczył powtarzał: nie chcę pić, nie chcę jeść, tylko na nią chcę patrzeć. Wrócił car do siebie na dwór i zwraca się do swoich wezyrów:

- W pewnej wsi mieszka przepiękna dziewczyna. Idźcie tam i powiedzcie, że car chce się z nią ożenić.

Wezyrowie udali się do tej wsi, odnaleźli dom dziewczyny i również zachwycili się jej urodą. Powiedzieli rodzicom dziewczyny, że car oczarowany jest ich córką i chciałaby się z nią ożenić.

Ojciec dziewczyny był biednym chłopem i nie uwierzył, że car obdarzył jego córkę takimi honorami. Jednak ludzie cara przekonali go i biedny chłop tak powiedział:
- Jesteśmy sługami cara i uczynimy tak jak on zapragnie.
Po czym zwrócił się do córki:
- Córko moja, car posłał swoich wezyrów by w jego imieniu poprosili o twoją o rękę. Co mam im odpowiedzieć?
- A jaki fach ma car? – zapytała dziewczyna.
- O najdroższa moja, czyś rozum straciła? Jaki fach może mieć car? – zdziwił się ojciec – On rządzi całym światem, robi co chce, a my jesteśmy jego sługami.
- Nie, mój mąż powinien mieć jakiś fach, inaczej za mąż nie wyjdę.

Wrócili wezyrowie na dwór cara i przekazali mu odpowiedź dziewczyny. Zdziwił się car, no cóż miał począć? Dla pięknej dziewczyny postanowił wyuczyć się jakiegoś rzemiosła. Wybrał najłatwiejsze – postanowił tkać dywany. Posiadłszy tę umiejętność utkał dla swej niewiasty przepiękny dywan i posłał go jej w prezencie. Dziewczynie spodobał się podarunek. Pożegnała się z ojcem i matką i z wezyrami przybyła na carski dwór.

Car wydał huczne wesele – siedem dni i nocy ucztowali. Pobrawszy się żyli otoczeni honorami i sławą.

Minął może rok, może dwa i ponownie car w przepraniu żebraka przemierza swoje miasta i wsie – chce wiedzieć, co o nim mówi naród.

Pewnego razu podczas jednej z takich wypraw car dostał się w ręce rozbójników, którzy dowiedziawszy się, jakim rzemiosłem włada nie zabili go, a sprzedali bogatemu kupcowi. Kupiec zamknął cara w ciemnej komórce, dał mu wełnę i kazał utkać dywan. Car utkał dywan tak piękny, że piękniejszego nie było na całym świecie. Żona kupca ujrzawszy ten dywan powiedziała:
- Niech on utka duży dywan. Zaniesiesz go w podarunku carowi, który do końca życia będzie ci wdzięczny.

Kupiec poszedł do komórki tkacza i rzekł mu:

- Chcę zrobić carowi prezent. Utkaj dywan, tylko uważaj, żeby na całym świecie piękniejszego nie było. I żeby był on wielkości carskiej Sali – ani o włos większy, ani mniejszy. I pamiętaj, że głowę stracisz, jeśli nie wypełnisz moich warunków.

Car usłyszawszy zadanie bardzo się uradował. Długość i szerokość swojej Sali bardzo dobrze pamiętał. Utkał więc car taki dywan, jakiego żądał kupiec. A w rogu dywanu, tak by tylko caryca mogła je przeczytać, napisał, że znalazł się w nieszczęściu i prosi o uwolnienie.

Kupiec niezwykle usatysfakcjonowany pracą cara poniósł dywan do pałacu władcy. Wezyrowie dali znać carycy o przyniesionym podarku. Caryca rozłożywszy dywan bardzo się zdziwiła, że ani o włos nie jest on mniejszy ani większy od głównej komnaty. Obejrzała dokładnie cały dywan i w jednym rogu znalazła wiadomość od męża. Zbladła od razu – car chodził po kraju tygodniami, miesiącami i latami, ale nigdy nie przyszło jej do głowy, że może spotkać go taki los. Caryca natychmiast kazała, przyprowadzić tego, kto utkał piękny podarunek. Wezyrowie udali się z kupcem do jego domu, weszli do ciemnej izdebki, ale cara nie poznali, bo tak bardzo się zmienił. Zaprowadzili więc tkacza do łaźni, wykąpali, odziali w nowe ubranie i zaprowadzili do pałacu. Kiedy car wszedł na salę, caryca natychmiast rzuciła się na niego. Oboje mocno się przytulili i pocałowali.

- Prawdę mówiłaś moja żono, – rzekł car – rzemiosło cenniejsze jest od złota!

Tłum. A. Starmach, A. Waszkiewicz



Projekt zrealizowano ze środków Ministerstwa Edukacji Narodowej