O szczęściu, rozumie i bogactwie

baśń karaczajewska


Pewnego razu, Szczęście, Rozum i Bogactwo założyli się o to, które z nich jest ważniejsze:

- Bez wątpliwości najważniejszym i najsilniejszym jestem ja! – upierało się Bogactwo.
- Bez szczęścia, nawet bogactwo jest niczym – twierdziło Szczęście.
- Ale jeśli brakuje rozumu, nie pomoże ani szczęście, ani bogactwo – uważał Rozum.

Długo się tak spierali, aż w końcu postanowili sprawdzić, które z nich ma rację. Wyruszyli w świat szukać okazji do wypróbowania swojej siły. Zobaczyli biedaka, który na swoim maleńkim polu siał kukurydzę. Rozum, Bogactwo i Szczęście zatrzymali się przy nim. Bogactwo zamaszyście machnęło ręką wokół siebie mówiąc:
- Niechaj całe pole biedaka pokryje się czystym złotem!
Ale Rozum, aby pokazać swoją siłę, pozbawił chłopa rozsądku. Popatrzył biedak na pole pełne złota, po czym popędził do baja [1].
- Baju, baju! Na moim polu zamiast kukurydzy wyrosły kamienie!

Baj zdziwił się i pojechał z biedakiem zobaczyć, cóż to za kamienie. Kiedy ujrzał czyste złoto, powiedział do biedaka:
- Zamieńmy się polami. Ty weźmiesz moje najlepsze pole, a sam oddasz mi swoje z kamieniami.

Biedak był bardzo zadowolony z takiej zamiany. Baj zebrał i wywiózł całe złoto na swój dwór, a chłop poszedł siać kukurydzę. Wówczas Szczęście, żeby udowodnić swoje znaczenie, spojrzało na biedaka i wypowiedziało słowa:
- Niechaj ów człowiek będzie szczęśliwy!
Nagle, nie wiadomo skąd, pojawił się oddział wojowników na koniach.
- Szukamy sobie dowódcy – oświadczyli. – Czy zostaniesz naszym wodzem?

Chłop z głupoty (bo przecież nie miał rozsądku), nie wiedział co odpowiedzieć, tylko pokiwał głową. Jeźdźcy wręczyli mu uzbrojenie, posadzili na kruczoczarnym koniu i postawili na czele oddziału. Chłopak wyglądał tak mężnie, że nie sposób go było rozpoznać. Na noc oddział zatrzymał się w aule [2] u baja, z którym wcześniej chłop zamienił się polami. Baj miał piękną córkę i wojownicy postanowili, że będzie ona wspaniałą żoną dla ich dowódcy.

- Urządźmy ślub naszego wodza z piękną córką baja – postanowili i wysłali do baja swatów. Ten wyraził zgodę i biedak został narzeczonym jego córki. Urządzono wesele, na którym wszyscy mieli poznać narzeczonego. A na uroczystości biedak wciąż się nie odzywał, nie mógł wypowiedzieć słowa. Cały dzień milczał. Drugi dzień też. Rodzina narzeczonej poczuła się urażona:
- Dlaczego on tak milczy? A może postanowił z nas zadrwić?

Trzeciego dnia rozzłościł się sam baj. Gdy Bogactwo i Szczęście zobaczyły, że sytuacja wygląda źle, zaczęły prosić Rozum:
- Zwróć biedakowi rozsądek!
Użalił się Rozum nad chłopem i oddał mu rozsądek. Wówczas biedak przemówił mądrze i składnie:
- Gdy byłem jeszcze dzieckiem, na nasz auł napadli wrogowie. Wówczas wszyscy mieszkańcy stanęli do walki: młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni. Najbardziej odważna była pewna dziewczyna przebrana za wojownika. A ja przez te dwa dni wciąż się zastanawiam: czy można tę dziewczynę traktować na równi z innymi wojownikami – mężczyznami.
Ucieszył się wówczas baj:
- A to dopiero! A my sądziliśmy, że ty sobie z nas żarty robisz milcząc tak całe dnie.

I rozległa się wesoła muzyka, a wszyscy goście cieszyli się szczęściem młodych. Chłop rozpoczął szczęśliwe i radosne życie.

I okazało się, że jeśli człowiek nie ma rozumu, to ani bogactwo, ani szczęście mu nie pomogą.

[1] Baj – bogaty ziemianin lub właściciel bydła.

[2] Auł – górska wioska.

Tłum. A. Kowalczuk



Projekt zrealizowano ze środków Ministerstwa Edukacji Narodowej