Kłótliwe staruchy i mądra dziewczynka

baśń gruzińska


W pewnej wsi żyły dwie staruchy. Pierwsza żyła po jednej stronie rzeki, a druga po przeciwnej. O ich kłótliwym usposobieniu wiedzieli mieszkańcy odległych wsi. Nie zdążyło wzejść słońce, a obie już stały na brzegu rzeki i kłóciły się, krzycząc do samego wieczora. Nikt nie wiedział o co się kłócą i dlaczego tak hałasują.

Jedna z nich miała wnuczkę. Dosyć już miała wnuczka wysłuchiwania tych swarów i krzyków. Powiedziała więc do babci:
- Nie chodź więcej nad rzekę babuniu, nie warto kłócić się z sąsiadką, w końcu się uspokoi.
- Co ty, wnuczko! Przecież ja nie zostawię tak bez odpowiedzi jej obelg! Nie daruję jej ani jednego słowa!- wyjaśniła babcia.

Pewnego dnia babcia zachorowała i musiała zostać w łóżku. Wnuczka z samego rana usłyszała z nad rzeki swarliwą sąsiadkę. Dziewczynka zeszła nad wodę, stanęła i słuchała krzyczącej staruszki:
- Patrzcie wy na tą, na tą… na ośle siedzącą, osła poganiającą! – krzyczała sąsiadka. – Ledwo z pieluchy wyrosła, a taka ważna, słowa nie wypowie, taka jest dumna! Poczekaj ty, dostanę się do ciebie, za włosy wytargam! – krzyczała starucha na dziewczynkę.

Wzięła baba w dłonie krańce spódnicy i weszła do rzeki. Woda była płytka, ale kamienie pokryte mchem śliskie. Doszła do środka, poślizgnęła się i przewróciła do wody. Dziewczynce zrobiło się szkoda sąsiadki i ruszyła jej z pomocą. Wzięła ją pod ręce, podniosła i pomogła wyjść na brzeg. Posadziła na suchym kamieniu, poprawiła staruszce włosy i założyła zsuniętą chustę. Sąsiadka najpierw milczała, potem spojrzała ze łzami na swoją wybawicielkę i gorzko zapłakała. Było jej wstyd przed dziewczynką za swoje zachowanie.

Od tej pory staruszka nie wypowiedziała żadnego przykrego słowa pod adresem swoich sąsiadek. I nad rzeką zapanował spokój.

Tłum. A. Kowalczuk



Projekt zrealizowano ze środków Ministerstwa Edukacji Narodowej