Mądry tkacz

baśń ormiańska


Pewnego razu, kiedy car siedział na tronie, z dalekich stron przybył do niego wędrowiec. Gość zakreślił wokół tronu okrąg i w milczeniu stanął nieopodal. Car nie zrozumiał, tego co chciał powiedzieć wędrowiec. Wezwał swoich przybocznych, ale i oni nie potrafili wyjaśnić zaistniałej sytuacji. Dla cara było wielką hańbą, że w całym jego kraju nie znalazł się człowiek, który mógłby wytłumaczyć, co to wszystko oznacza. Wydał więc surowe rozporządzenie, że ukarze śmiercią wszystkich mędrców swojego kraju, jeśli nie rozwiążą tej zagadki.

Przyboczni cara w poszukiwaniu mędrca, który mógłby wyjaśnić zagadkę przypadkowo natrafili na pewien dom. Po wejściu do pierwszego pokoju zobaczyli kołyskę, która bujała się, chociaż nikogo nie było w pobliżu. Weszli do drugiego pokoju. Tam także stała kołyska i bujała się pomimo braku ludzi. Mędrcy wspięli się na dach domu, gdzie zobaczyli rozścieloną pszenicę. Obok zboża, chociaż było zupełnie bezwietrznie, bujała się wetknięta w ziemię trzcina, która odganiała ptaki. Nadziwić się nie mogli ludzie cara temu co zobaczyli.

Mędrcy zeszli do pokoju niżej, gdzie napotkali na tkacza pracującego przy maszynie. Tkacz przywiązał jedną nitkę do podstawy, drugą – za wątek [1], a trzecią za iglicę. Gdy tkał, nitki poruszały się bujając obie kołyski i trzcinę na dachu.
- Oto nasz mistrz lepszy niż niejeden mędrzec!

Ludzie cara opowiedzieli tkaczowi o tym, jak pewien wędrowiec zakreślił okrąg wokół tronu cara i nikt nie mógł zrozumieć, co podróżnik chciał przez to powiedzieć. Następnie zaproponowali tkaczowi, żeby poszedł z nimi i rozwiązał zagadkę.
- Jeśli rozsupłasz tę tajemnicę otrzymasz od cara drogocenne prezenty – zachęcali mędrcy.

Tkacz zamyślił się, wziął dwie kości, kurę i poszedł z nimi do cara. Gdy przyszedł do pałacu i zobaczył wędrowca rzucił przed niego kości. W odpowiedzi wędrowiec wyjął z kieszeni garść prosa i rozsypał je na ziemię. Tkacz wyciągnął kurę, która szybko zaczęła dziobać proso. Po tym, wędrowiec natychmiast włożył chodaki i oddalił się.

- Co chciał powiedzieć naszemu carowi wędrowiec? – spytali tkacza przyboczni cara.
- Wędrowiec ten chciał powiedzieć, że jego car zamierza najechać naszą ziemię i pyta, czy nasz car się jemu podporządkuje czy wyjdzie naprzeciw jego wojskom. Rzuciłem przed niego kości, co oznacza: w naszych oczach jesteście dziećmi, więc lepiej grajcie u siebie w domu w kości i nawet nie myślcie o wojnie z nami. Wędrowiec rozsypał proso, żeby pokazać, że ich wojska są liczne. Moja kura symbolizowała naszego wojownik, który jest w stanie rozbić całe wojsko nieprzyjaciela.

Car obsypał tkacza wielkimi honorami, hojnie nagrodził, a nawet chciał ustanowić go swoim wezyrem. Tkacz na takie wynagrodzenie się nie zgodził. Za swoją usługę wziął niewielką zapłatę i na pożegnanie powiedział carowi:
- Chciałbym tylko jednego: żebyś wiedział, że wśród twoich sług można znaleźć ludzi mądrzejszych od twoich wezyrów i żebyś nie zapomniał, że tkacze i biedni to również ludzie.

[1] Wątek - element struktury tkaniny.

Tłum. A. Starmach



Projekt zrealizowano ze środków Ministerstwa Edukacji Narodowej