Co było większe?

baśń czeczeńsko-inguska


Spacerował ogromny wół nad przepaścią. Przeszedł wół siedem gór – pojadł trawę, przeszedł dalsze siedem gór – popił wodę z jeziora. Nagle zza chmur nadleciał ogromny orzeł. Dostrzegł woła, chwycił go w szpony i odleciał.

Latał, latał orzeł i wypatrywał gdzie by siąść, żeby zjeść woła. W końcu dostrzegł w dolinie wielkiego kozła, opuścił się na jego rogi i zaczął zjadać woła. W cieniu brody kozła spał czaban [1]. Gdy orzeł zjadł woła wyrzucił jego kości, a jedna z nich wpadła w oko czabana. Ten jednak nie przebudził się.

Wieczorem, gdy czaban gnał owce do domu poczuł, że ma coś w oku. Poszedł do matki i poprosił:
- Nana [2], coś mi wpadło do oka. Wyjmij proszę.
Matka dostrzegła w oku czabana kość woła, ale ta była tak duża, że nie dała rady jej wyciągnąć. Poszła więc po sąsiada, ale mimo że ciągnęli razem nie dali rady wyciągnąć kości z oka. Zawołali więc jeszcze innych ludzi ze wsi i zaczęli wspólnie ciągnąć. Gdy i wtedy im się nie udało zwołali całą wieś, która liczyła dziewięć tysięcy domów. Mieszkańcy wsi przyczepili do kości woła łańcuchy i zaczęli wspólnie ciągnąć. Ciągnęli, ciągnęli, aż wreszcie udało im się wyciągnąć kość z oka czabana.

Wszyscy bardzo się ucieszyli, że udało im się oswobodzić czabana od kości i postanowili, że zbudują na niej wieś. Tak też zrobili i osiedlili się w nowych domach. Żyli sobie wygodnie, ale po jakimś czasie zauważyli, że w nocy wieś się trzęsie. Postanowili wystawić wartę, żeby sprawdzić czemu tak się dzieje. Gdy wartownicy czuwali, zauważyli że w nocy do kości, na której zbudowana jest wieś podkrada się lis. Podgryza kość, a wieś się trzęsie. Zebrali więc następnej nocy dwudziestu pięciu kantów z bronią, podkradli się do lisa i zabili go.

Lis był tak wielki, że gdy myśliwi zdjęli z niego skórę tylko z jednego boku, wystarczyło jej, żeby poszyć futra dla wszystkich mieszkańców wsi. Chcieli myśliwi odwrócić lisa na drugą stronę, żeby zdjąć skórę i z drugiego boku, ale nie dali rady. Przyszli wszyscy mieszkańcy wsi i pchali, pchali, ale nie udało im się przekręcić lisa na drugi bok.

Rankiem po wodę do wsi przyszła Żora-Baba [3]. Gdy zobaczyła lisa powiedziała:
- To pewnie ten lisek, którego cała wieś próbowała przekręcić na drugi bok, ale nie dała rady!
I czerpakiem do wody przewróciła lisa na drugą stronę.
- Z tej skóry mogę uszyć kurtkę dla mojego trzyletniego wnuka! – ucieszyła sie Żora-Baba i zdjęła skórę z drugiego boku lisa.
Uszyła Żora-Baba dla swojego trzyletniego wnuka kurtkę ze skóry lisa, ale kurtka była tak duża, że na rękawy i kołnierz już skóry nie wystarczyło.

Zgadnijcie teraz, co było większe: wół, orzeł, kozioł, czaban, lis, Żora-Baba czy jej trzyletni wnuk?

[1] Czaban - pasterz owiec lub wołów.

[2] Nana - mama.

[3] Żora-Baba - dobra wdowa.

Tłum. M. Lejman



Projekt zrealizowano ze środków Ministerstwa Edukacji Narodowej