Czeczeno – Inguszetia raz jeszcze?

Nie byłoby to nic nowego w historii obydwu republik, tworzących do 1991 r., czyli do upadku ZSRR, tzw. Czeczeno – Inguską Autonomiczną Socjalistyczną Republikę Radziecką. Jednakże w przeciwieństwie do Czeczenii wraz z rozpadem bloku komunistycznego Inguszetia zdecydowała się pozostać w składzie Federacji Rosyjskiej uzyskując tym samym status republiki federacyjnej. Rok później w wyniku krwawego konfliktu z Osetią Północną z rejonu prigorodnego została wygnana prawie cała ludność inguska. W tym samym czasie pomiędzy prezydentem Dżocharem Dudajewem i Rusłanem Auszewem doszło do zawarcia umowy ustalającej tymczasowy przebieg granicy pomiędzy Czeczenią i Inguszetią, chociaż do chwili obecnej ta kwestia nie doczekała się ostatecznego rozwiązania.

Dzisiaj Inguszetię uznaje się za najbardziej niestabilny region Kaukazu Północnego. Decyduje o tym przede wszystkim wysoka aktywność w regionie zbrojnego podziemia islamskiego, liczne nadużycia ze strony przedstawicieli lokalnych i federalnych struktur siłowych oraz zaostrzająca się na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy rywalizacja pomiędzy obozem prezydenta Murata Ziazikowa, a dysponującą poparciem większości mieszkańców republiki opozycją składającą się z przedstawicieli wpływowego inguskiego klanu Jewłojewów (kontrolujących stronę internetową ingushetia.org) i zwolenników byłego prezydenta Rusłana Auszewa. Przyczyną niestabilności pozostaje również nierozwiązany od 1992 r. konflikt z Osetią Północną o rejon prigorodny.

Obecna sytuacja w republice wyraźnie pokazuje, że prezydent Inguszetii oraz związane z nim elity nie dysponują wystarczającym poparciem społecznym w republice by móc skutecznie sprawować nad nią władzę.

12 października w wiosce Siernowodsk położonej w sunżeńskim rejonie Czeczenii odbył się miting, w trakcie którego zgromadzeni Ingusze wezwali do ponownego zjednoczenia (integracja to raczej przyłączenie) obydwu republik w jeden twór administracyjny. Zażądano również udzielenia prawa do udziału w odbywających się w tym czasie wyborów do czeczeńskiego parlamentu. W wydarzeniach brał udział m.in. jeden z najbardziej zaufanych popleczników prezydenta Ramzana Kadyrowa, przewodniczący czeczeńskiego parlamentu Dukwacha Abdurachmanow.

13 października deputowani do Zgromadzenia Narodowego Inguszetii zdecydowanie odmówili poparcia idei zjednoczenia obydwu republik. Nie zrobił tego natomiast prezydent Murat Ziazikow, który jak do tej pory wstrzymał się od komentarza do tych wydarzeń (z kolei w 2006 r. Ramzan Kadyrow wielokrotnie wyrażał swoje poparcie dla ponownego połączenia Czeczenii i Inguszetii. Wówczas spotkał się z ostrą krytyką ze strony inguskiego prezydenta), co też mogłoby wskazywać na zaangażowanie Kremla w ostatnie wydarzenia w regionie. Tymczasem w Groznym odbył się kolejny miting pod hasłem zjednoczenia obydwu republik.

Liczni komentatorzy spekulują na temat dalszego rozwoju wydarzeń w Inguszetii. Niewątpliwie do obydwu mitingów mogło dojść za wiedzą i aprobatą zarówno Moskwy jak i Ramzana Kadyrowa. Wygląda na to, że odpowiedzią władz rosyjskich na pogłębiający się kryzys w Inguszetii może być połączenie obydwu republik. Jeśli by do niego doszło, wówczas należałoby się liczyć z następującymi skutkami:

- umocnienie pozycji czeczeńskiego lidera jako gwaranta stabilności południowych rubieży Federacji Rosyjskiej;
- wzrost poczucia zagrożenia i niechęci innych kaukaskich liderów zarówno wobec Ramzana Kadyrowa, jaki w ogóle czeczeńskiej dominacji w regionie;
- utrwalenie przekonania w kaukaskich elitach, że dla utrzymania poparcia Moskwy konieczne jest prowadzenie polityki „twardej ręki”, co mogłoby prowadzić do zaostrzenia się kursu władz wobec podległej jej ludności cywilnej;
- przeniesienie głównej aktywności islamskich bojowników do innych, słabiej kontrolowanych republik północnokaukaskich;
- koncentracja uwagi obozu Kadyrowa na sprawach Inguszetii mogłaby doprowadzić, poprzez umożliwienie swobodniejszej działalność islamskim bojownikom, do zaostrzenia się sytuacji w Czeczenii.
- koniec działalności pokojowej opozycji w Inguszetii i przeniesienie jej głównego ośrodka działań do Moskwy bądź innego miejsca skupiającego inguską diasporę;
- umocnienie wspólnej świadomości narodowej Inguszy i integracja lub co najmniej osłabienie konfliktów na inguskiej scenie politycznej.
- zaostrzenie stosunków ingusko-czeczeńskich w wyniku sporów o wpływy w nowej republice.

Sporną kwestią pozostaje postawa ludności obydwu republik. O ile ponowna integracja w niewielkim stopniu wpłynęłaby na życie mieszkańców Czeczenii, to w przypadku Inguszetii sprawa jest znacznie bardziej złożona. Ingusze raczej nie są skorzy do rezygnowania z własnej republiki i powrotu do ustroju, w którym jako naród stanowiliby zdecydowaną, najpewniej dyskryminowaną mniejszość. Nie można jednak wykluczyć, że idee połączenia republik wspiera część liczącego na stabilizację sytuacji w regionie inguskiego społeczeństwa (z tego samego powodu znaczny procent wyczerpanych wojną Czeczenów popiera Ramzana Kadyrowa). Pewną rolę mogą także odgrywać nadzieje Inguszów na korzystne rozwiązanie przy wsparciu czeczeńskiego prezydenta sporu wokół prigorodnego rejonu.

Tym samym nie można jasno stwierdzić czy w przypadku połączenia obydwu republik Ramzanowi Kadyrowowi udałoby się zapanować nad sytuacją w Inguszetii. Brak szerokiego poparcia w inguskim społeczeństwie, niemożność liczenia na wsparcie miejscowych klanów i autorytetów znacznie zmniejsza szansę na spacyfikowanie regionu (a zatem także powtórzenia czeczeńskiego scenariusza przeciągania na stronę prorosyjską opozycyjnych w stosunku do legalnej władzy członków zbrojnych ugrupowań).

Również sam proces zjednoczenia trwałby minimum kilka lat. Do jego zakończenia konieczne jest wprowadzenie odpowiednich zmian w treści konstytucji czy też uzyskanie chociażby pozornej aprobaty ze strony społeczeństwa np. poprzez przeprowadzenie referendum. W tym okresie wstępnych przygotowań z pewnością zarówno inguska opozycja, jak i zbrojne ugrupowania islamskie dążyłyby do jak najskuteczniejszego zakłócenia procesu integracyjnego obydwu republik.

Ponadto jednym z najważniejszych pytań pozostaje, co też w przypadku integracji stałoby się z osobami prezydenta Murata Ziazikowa oraz niepopularnego ministra spraw wewnętrznych Musy Miedowa. Ich pozostanie na inguskiej arenie politycznej z pewnością byłoby czynnikiem destabilizującymi sytuację w republice.

Trzeba się również liczyć z myślą, że idea zjednoczenia nie znajdzie zwolenników w osobach prezydenta Murata Ziazikowa, Musy Miedowa oraz popierających ich elit politycznych (nie tylko ludzi związanych z obecnymi władzami, ale elity inguskiej w ogóle). Jeśli tak by było to pojawiające się ostatnio sygnały świadczące o zamiarze Kremla połączenia obydwu republik mogłyby skłonić obecną ekipę rządzącą w rozpaczliwej próbie utrzymania się przy władzy do realizacji bardziej radykalnych posunięć pod adresem pokojowej opozycji (jako, że wobec islamskiego podziemia zinfiltrowanego przez bojowników struktury siłowe pozostają praktycznie bezsilne) 1), włącznie z próbami ograniczenia działania jej czołowych liderów metodami siłowymi.

Podsumowując, zjednoczenie Inguszetii z Czeczenią bez uzyskania rzeczywistego poparcia ze strony inguskiego społeczeństwa mogłaby jedynie doprowadzić do pogłębienia się kryzysu w regionie i wzrostu poparcia dla zwolenników radykalnego islamu, a także stać się bodźcem do rozwoju tendencji separatystycznych w republice. Niewykluczone, że również prowadziłoby to do destabilizacji sytuacji w sąsiednich republikach poprzez pośrednie zachęcenie lokalnych władz do zwiększenia opresyjności własnych rządów, wywołanie obaw w kaukaskich narodach przed podzieleniem losu Inguszetii i przeniesienie części aktywności bojówek islamskich na tereny znajdujące się pod słabsza kontrolą sił federalnych.

Jarosław Marczuk

1) http://www.kavkaz-uzel.ru/newstext/news/id/1231222.html czy niewyjaśniony do pory przypadek zabójstwa zatrzymanego przez służby bezpieczeństwa ówczesnego właściciela strony Ingushetia.ru Mahomeda Jewłojewa.



(C) Kaukaz.net. Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytaj, cytuj (z podaniem autora i zródła), ale nie kradnij!