Część I - Przez Ukrainę i Stawropolski Kraj do Dagestanu


Pierwszą barykadą była, dość niespodziewanie, granica polsko-ukraińska, z gigantyczną kolejką — Nic to, do jutra przejdziemy... pomyślałam, gdy w ciągu godziny przesunęliśmy się o kilka metrów.
Z nudów przechadzamy się tam i sam wzdłuż kolejki — O Łada Niva — może by tak pogadać z pasażerami?
A wy co stoicie? - zagadnął sympatyczny Ukrainiec z Łady. Trochę nie rozumiem o co mu chodzi....


To nie wiecie, że z dziećmi do 2 lat bez kolejki? Udajemy się z Lenką do służby granicznej — Przepisu to już takiego dawno nie ma, ale podjeżdżajcie!Jedziemy wzdłuż kolejki — jakiś gość z gębą cwaniaka wyskakuje przed samochód, pomstuje „Znajomy pewnie jest, w łape dali, tak ja wiem! Nigdzie nie pojedziesz!”Jedziemy.
Strona ukraińska zupełnie mnie zaskoczyła — tylko zobaczyli dziecko wyglądające przez okno (nie ukrywam, że bardzo chcieliśmy się nim pochwalić), zaraz bez słowa puścili nas przodem. Wszelkie formalności trwały tu kilka minut. Uff.
Ukraińska ziemia przywitała sympatycznie — dzięki Lence.


Do Dagestanu jedziemy we 4 - Lenka, Karolina (która opuści nas w Dagestanie), Iwona i Sebastian. Na zdjęciu Karolina przy wjedździe do Kijowa (obok starego olimpijskiego symbolu jest dziś "nowoczesna", choć niezbyt ładna tablica "Welcome to Kiyv")


Przystanek w Czerkasach, u naszej przyjaciółki Oli.


Pierwsza kąpiel... z luksusów trzeba korzystać - rzadko kiedy będziemy mieć dostęp do łazienki i bieżącej wody.


Granicę rosyjsko-ukraińską, której bałam się najbardziej przybywamy niebywale szybko - W prawdzie z godzinę wypełniamy różne papiery - to ubezpieczenie, to deklaracja celna, to jakiś papier na samochód. Nikt od nas nic nie chce, bez problemu dostajemy wjazd na miesiąc (zwykle wbijają na 2 tygodnie).


Wjeżdżamy do Stawropolskiego Kraju, gdzie witają nas pola ryżowe i słoneczniki.


Fotografując "płonący Kaukaz" zjeżdżamy na pobocze i łapiemy gumę - ku wielkiej radości Lenki, która zaczyna mieć dość całego dnia w samochodzie. Czas na "popas" na okolicznej łące, nieopodal ryżowych pól (fotografia wyżej)i wypalanych na potęgę łąk.


Mijamy granicę Europy i Azji...


Oraz Budionowsk, który smutno się kojarzy... Bojownicy Czeczeńscy zajęli tu szpital wraz z zakładnikami w 1995 roku.


Po dwudziestu kontrolach milicyjnych zbliżamy się w końcu do Dagestanu. Więcej o przygodach z milicją w tekście "10 sposóbów na kaukaską milicję"


Dagestan wita. Milicja też.
Ciąg dalszy...

Część II Niemowlak w Dagestanie
Powrót do opisu podróży - www.niemowlak.kaukaz.net .


(C) Kaukaz.net. Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytaj, cytuj (z podaniem autora i zródła), ale nie kradnij!

Tłumaczenie z rosyjskiego i nowe teksty na stronie zostały sfinansowane w ramach progamu Polsko Amerykańskiej Fundacji Wolnosci "Przemiany w Regionie - RITA", realizowanego przez "Fundację Edukacja dla Demokracji".