Część II Niemowlak w Dagestanie

Dagestan - surowe łańcuchy górskie, Morze Kaspijskie, plątanina języków i narodów.
Oprócz dalszego poznawania tej przepięknej, wieloetnicznej republiki i odwiedzenia starych przyjaciół - naszym celem było odszukanie potomków Polskich zesłańców.
Nie ma ich wielu, trudno ich również odróżnić od innych mieszkańców Dagestanu.
Więcej o Polakach w Dagestanie

Zabieramy się od razu do pracy - aby "po obowiązkach" mieć trochę czasu dla siebie "na wakacje". Niełatwo jednak planować w sposób "europejski" na Kaukazie. "Dziś będą tu, jutro tam, a następnie... " - lepiej nastawić się na dużo bardziej spontaniczny sposób bycia - co choć czasami trudne, nudzić się nie będziemy. A to ktoś zaprosi na jutro na wesele, a to, gdy właśnie kończymy wieczorną toaletę odwiedzą nas nieoczekiwani goście czy też krewny poprosi o pomoc. Choć "psuje" to ustalone wcześniej plany - to jest codzienność - z której, moim zdaniem, możemy się o wiele więcej dowiedzieć o kulturze niż z festiwali folklorystycznych...

Skoro rzecz o festiwalach - to zaraz pierwszego dnia czekała nas niespodzianka w postaci odwiedzin w wysokogórskim aule HaiHi, w którym co dwa lata odbywa się festiwal kultury lakijskiej.

Jedziemy w góry - w mijanych po drodze wsiach Lenka wzbudza spore zainteresowanie - jest rozchwytywana przez miejscowe kobiety i dzieci.

W Haihi nie zdążyliśmy dopchać się na widownię, gdy złapała nas miejscowa telewizja. Obcokrajowcy to rzadkie zjawisko w Dagestanie - a do tego z dzieckiem... Tym razem już nieco bardziej ufnie niż w latach poprzednich, gdy próbowaliśmy wytłumaczyć, że prowadzimy tu jedynie badania etnograficzne a nie przeszpiegi...


Dopadają nas również dziennikarze, którzy jak na kaukaskich macho przystało rozmawiali jedynie z Sebastianem, do mnie i Karoliny odwracają się plecami.


Lenka jest rozchwytywana - zajmują się nią goście festiwalu, gwiazdy estrady i panie z grillbaru.

W tym roku niespodzianką podczas festiwalu miało odbyć się "tradycjne wesele lakijskie" ...córki sponsora festiwalu - Laka z Moskwy.
Przez auł (wieś) przechodzi korowód otoczający parę młodą. Tradycyjna muzyka tańce - słowem udana inscenizacja.

Powoli para dochodzi do sceny festiwalu - oczekujemy tu punktu kuluminacyjnego - może pojawi się mułła skora mam być "tracydyjnie"? Biegnę pod scenę aby dobrze wszystko sfilmować...

Tymczasem trudno było mi utrzymać kamerę w pionie gdy na scenie pojawił się urzędnik stanu cywilnego i w ubraniu rodem z amerykańskiej uczelni udzielił ślubu Młodej Parze...

O nocleg w dagestańskim aule nietrudno, nawet w dniu festiwalu, gdzie wszystkie domy pękają w szwach. Lenka uwielbia kaukaskie domy z dużą ilością materacy i poduszek po których może bez problemów raczkować i ćwiczyć wstawanie.

Matka gospodyni, która nas do siebie zaprosiła nie wypuszczała Lenki z rąk, próbując ją nosić w używanym przez nas nosidełku, mowiła łamanym rosyjskim:
"Kakoj choroszyj rebionok. Mnie etot ostawtie, siebie jeszczo odin zdiełajtie!"


Opuszczamy rejon lakijski - zaglądamy do przyjaciół w Kumuchu. Niegdyś do drzwi domu rodziny Junusowów, potomków kazikumuchskich chanów konia przywiązywał imam Szamil. Dziś nikt tu na stałe nie mieszka - rodzina przyjeżdża na wakacje, na lato. Dom stopniowo popada w ruinę, rodziny nie stać na gruntowny remont tak ogromnej posiadłości.

U Polaków

Lenka dzielnie towarzyszyła nam podczas wizyt u potomków polskich zesłańców i dobrowolnych przesiedleńców.


U malarza Aleksieja, którego rodzice trafili do Dagestanu, bo chcieli mieszkać nad morzem.


U sióstr Szamowskich, których ojciec został rozstrzelany w czasach stalinowskich za polskie pochodzenie. Pozostało po nim drzewo, które zasadził przed śmiercią.


U Leopolda Panicza, potomka polskich zesłańców, pamiętającego jeszcze hymn i trochę polskich słów.
Więcej o Polakach w Dagestanie

Tabasaran

Rejon tabasarański jest wyjątkowo zielony w przeciwieństwie do surowych, jałowych gór środkowego Dagestanu. Wybieramy się tam w poszukiwaniu "naturalnego mostu", o którym powiedzieli nam miejscowi. Jedni mówili - "a tak, to niedaleko", inni - "z dzieckiem to tam nie dojdziecie...".


Pytamy o drogę pierwszego napotkanego człowieka... Salam Alejkum! Jak dojechać do naturalnego mostu?
Sami nie traficie...ale powieźcie mnie - tam jest mój syn. Pojedzie z Wami, a potem przyjdziecie do nas do domu nocować. I faktycznie - pan Abdul oderwał syna od pracy przy gazociągu, który sam załatwił dla wsi dzięki swoim wszechstronnym znajomościom.


Dojazd do prostych nie należał - ale Niwa ma w Dagestanie dobrą renomę - "Kaukaski wiezdiechod" - można o niej usłyszeć.


Most, którego szukaliśmy można było zobaczyć z oddali


Były trudne (albo raczej chłodne) momenty...


I te nieco niebezpiecznie... Nie bez powodu miałam pewne obawy aby oddać nosidełko 18-latkowi....


Odrobina "wspinaczki"


Cali i zdrowi dotarliśmy jednak na miejsce - urokliwe, choć trudne do sfotografowania.

A pod wieczór wizyta w domu - w którym oprócz Abdula, jego żony i syna mieszkali również dziadkowie - którzy niestety nie mówili po rosyjsku. Starszy Pan władał natomiast arabskim w którym czytał Koran

Pod wieczór do domu Abdula schodzą się ciekawscy - "obejrzeć obcokrajowców". W końcu jedna z dziewczyn mówiąca po rosyjsku odciąga mnie i Karolinę na stronę mówiąć, że dziewczyny ze wsi chciały nas poznać.

Docieramy na "kobiecy sejmik" - niestety mało kto mówi dobrze po rosyjsku więc dłuższych dyskusji przeprowadzić nie możemy.

Tabasaranie - jak sama nazwa wskazuje zamieszkujący rejon tabasarański mieszkają również w Derbencie i słyną z wyrobu dywanów oraz dzieci... I faktycznie - przyrost naturalny w Dagestanie jest zdecydowanie większy niż w innych częściach Rosji. W chwili obecnej za urodzenie kolejnego dziecka przysługuje również becikowe - ok 2500 zł...

  • Pracujemy na całą Rosję, nie tylko Dagestan. U nas 5-6 dzieci to norma - mówi nasz stary znajomy z tabasarańskiej rodziny.
  • A ile chciałbyś mieć dzieci?
  • Jednego syna... póki co - dodaje.


Na koniec naszej dagestańskiej przygody wydmy - usytuowane między morzem a górami są obiektem o unikalnej florze i faunie.


Nieopodal - resztki linii kolejowej z Machaczkały do Bujnacka, stary zruinowany dworzec kolejowy.


W Dagestanie opuszcza nas Karolina, która wraca przygotowywać się do własnego wesele. My tymczasem kierujemy się w stronę Morza Czarnego.

Ciąg dalszy...

Część III Na Elbrus z niemowlakiem
Powrót do opisu podróży - Z niemowlakiem wokół Kaukazu .


(C) Kaukaz.net. Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytaj, cytuj (z podaniem autora i zródła), ale nie kradnij!

Tłumaczenie z rosyjskiego i nowe teksty na stronie zostały sfinansowane w ramach progamu Polsko Amerykańskiej Fundacji Wolnosci "Przemiany w Regionie - RITA", realizowanego przez "Fundację Edukacja dla Demokracji".