Co demokracja ma wspólnego z turystyką?

W perspektywie kilkunastu lat agroturystyka może stać się jedną z ważniejszych gałęzi dagestańskiej gospodarki i jednocześnie czynnikiem pobudzającym rozwój społeczeństwa obywatelskiego.

Dagestan: raj dla wędrowców

Trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce do rozwoju turystyki indywidualnej niż położony na Kaukazie Północnym i wchodzący w skład Federacji Rosyjskiej Dagestan. Nigdy oczywiście nie będzie tam turystyki masowej, takiej jak w Egipcie, Izraelu, czy Tajlandii, Dagestan jest natomiast wymarzonym miejscem dla turysty z plecakiem. Takiego, który chce powłóczyć się po dzikich górach, pobyć sam na sam z przyrodą, a jednocześnie poznać inną kulturę i zobaczyć jak żyją tamtejsi ludzie.

Dagestan to majestatyczne łańcuchy górskie, wąwozy, kaniony i doliny przecinające republikę wzdłuż i wszerz. To rwące rzeki, bezdenne przepaście, lodowce i płaskowyże, z których rozciągają się zapierające dech w piersiach widoki na okoliczne góry.

Podobne widoki i atrakcje można znaleźć także w innych regionach Kaukazu, jest jednak jedno ale ... Może zabrzmi to trywialnie, ale tym, co odróżnia dagestańskie góry od gór Kabardyno-Bałkarii, Czeczenii, czy Osetii to fakt, iż wciąż żyją tam ludzie. Dagestan to setki kamiennych aułów, których historia sięga tysięcy lat, z wąskimi uliczkami, domami budowanymi jeden na drugim, tworzącymi niedostępne twierdze, starymi meczetami, przedislamskimi petroglifami na murach. Wiele z nich leży niemal w chmurach, ponad górną granicą lasu, wśród alpejskich łąk i skał. Do wielu wciąż nie można dostać się samochodem, jedynym środkiem transportu jest osiołek lub własne nogi.

Wszędzie tam wciąż żyją ludzie. Tak jak przed wiekami. Zajmują się pasterstwem, rolnictwem tarasowym, rzemiosłem. Jedne wioski specjalizują się w tkaniu dywanów, inne w wyrobach ze srebra i garncarstwie. Jeszcze inne w produkcji burek z wojłoku lub papach.

Dagestan to także przebogata historia, której pamiątki rozsiane są po całej republice. Meczety z VIII-IX wieku, twierdze, kościoły, miejsca bitew, ruiny opuszczonych wiosek, wieże obronne, miasto Derbent wpisane na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Fascynuje również kultura zamieszkujących Dagestan kilkudziesięciu narodów i grup etnicznych, z których każda włada własnym językiem, zachowuje własną tradycję i kultywuje własne obyczaje. Bardzo łatwo trafić tam na wesele, inną uroczystość rodzinną lub religijną, święto wioski (odbywają się one zazwyczaj w sierpniu), czy festiwal piosenki lackiej, awarskiej, dargińskiej.

Warto podkreślić, że – choć wielu ludzi (szczególnie w górach) żyje tam w tradycyjny sposób – Dagestan nie jest jednak skansenem. To miejsce autentyczne, tętniące życiem, nie zaś muzeum historyczne czy etnograficzne. Dagestańczycy są także niezwykle otwarci na ludzi z zewnątrz i na – na tyle na ile mogą – nowocześni. Rzadko kto nie ma komórki, wiele wsi ma swoje strony internetowe, ludzie interesują się tym, co dzieje się w świecie, chcą nawiązywać kontakty i uczyć się czegoś nowego.

Republika leży poza tym nad Morzem Kaspijskim, nad którego brzegiem można odpocząć po trudach górskiej wędrówki, skosztować miejscowej oryginalnej kuchni oraz fantastycznych owoców i warzyw uprawianych w górach i przywożonych z sąsiedniego Azerbejdżanu.

Podróżowanie do Dagestanu ma w sobie wciąż element odkrywania, poznawania czegoś, czego nikt jeszcze przed nami nie widział i nie dotknął. Obcowania z ludźmi, dla których przybysz zza granicy nie jest źródłem dochodu, jak w Turcji czy w Tunezji, lecz gościem. Dlatego warto tam jeździć.

Terra incognita

Jak dotąd tylko najodważniejsi decydują się jednak na odkrycie Dagestanu. Nie jeżdżą tam nawet Rosjanie, nie mówiąc już o ludziach z Zachodu. Z tego względu turystyka w ogóle się tam nie rozwinęła i nikt w Dagestanie poważnie nie myśli, aby się nią zająć.

Dlaczego tak jest? Istnieją cztery trzy przyczyny, które postaram się tutaj krótko scharakteryzować.

A. Strach

Co kojarzy się przeciętnemu człowiekowi z Dagestanem? Wojna, terroryzm, zamachy, Szamil Basajew, porwania dla okupu. Czy cokolwiek więcej? Wątpię.

Trwająca do niedawna wojna w sąsiedniej Czeczenii i utrzymująca się niestabilna sytuacja polityczna w samym Dagestanie sprawiają, że republika cieszy się wyjątkowo złą sławą. Nikomu rozsądnemu nie przyjdzie do głowy, żeby tam jechać, nie słyszał bowiem nic pozytywnego o Dagestanie.

Czy jednak podróż do Dagestanu rzeczywiście wiąże się z aż tak dużym niebezpieczeństwem? Opierając się o własne doświadczenia mogę śmiało stwierdzić, że nie. Po pierwsze, wbrew temu, co utrzymują polskie media i dziennikarze, którzy zmonopolizowali w nich temat czeczeński, wojna w Czeczenii zakończyła się kilka lat temu. Bojownicy są rozbici, zdziesiątkowani i niezdolni do przeprowadzenia jakichkolwiek większych akcji zbrojnych.

Po drugie, sytuacja wewnętrzna w Dagestanie jest stabilniejsza niż kilka lat temu (republice w żadnym wypadku nie zagraża wybuch otwartego konfliktu zbrojnego) i tylko hipotetycznie może stwarzać zagrożenie dla zagranicznych turystów. Zdarzające się tam akty przemocy (zamachy na polityków, akcje przeciwko islamistom itd.) są elementem walki politycznej między dagestańskimi klanami lub władzami a islamistami. Nie są natomiast wymierzone w ludność cywilną, a tym bardziej w turystów. Prawdopodobieństwo śmierci lub odniesienia ran w wyniku zamachu lub strzelaniny w Machaczkale jest dziesięciokrotnie mniejsze niż prawdopodobieństwo bycia rozjechanym lub pobitym na moskiewskiej ulicy. Co do porwań dla okupu, to wystarczy stwierdzić, iż od chwili rozpadu Związku Radzieckiego nie jest znany ani jeden przypadek porwania turysty dla okupu na całym Kaukazie.

Ponieważ jednak ludzie znają Dagestan wyłącznie z negatywnej strony, jako republikę gdzie nieomalże trwa wojna, boją się tam jeździć.

B. Brak informacji

Nie mniej istotnym problemem jest brak jakiejkolwiek informacji na temat Dagestanu. Nie ma żadnych przewodników (nawet internetowych) po republice, a te w rodzaju Lonely Planet ostrzegają jedynie, aby tam jeździć. Ciekawe dlaczego w takim razie wydają przewodniki po Egipcie, Pakistanie, czy Nepalu, gdzie turyści mordowani i porywani się notorycznie?

Jedynym sposobem dowiedzenia się czegokolwiek o Dagestanie jest przeszukiwanie rosyjskiego Internetu, na co ze względu na barierę językową pozwolić sobie może niewiele osób. Również tam nie znajdziemy jednak informacji o ciekawych miejscach w Dagestanie, szlakach górskich, czy porad dotyczących podróżowania. Dagestan jest w tym względzie niemalże białą plamą na mapie.

C. Nieświadomość Dagestańczyków

Jeszcze większą przeszkodą na drodze rozwoju turystyki w Dagestanie jest niewiedza i nieświadomość samych Dagestańczyków. Nie zdają oni sprawy z walorów turystycznych, jakie posiada ich republika i nie wierzą, że turystyka może się tam rozwinąć.

Ze względu na dziedzictwo sowieckie i fakt, że niewielu Dagestańczyków podróżuje na Zachód, nie są oni w stanie wyobrazić sobie czym w ogóle jest turystyka indywidualna. Kiedy mówi się im o możliwościach rozwoju turystyki w Dagestanie, mówią o pięciogwiazdkowych hotelach, które trzeba zbudować nad morzem, drogich restauracjach, basenach, konieczności wyszkolenia wyspecjalizowanych przewodników itd. Tłumaczenie, że wystarczy wziąć plecak, namiot i śpiwór, kupić mapę, wsiąść w pociąg i wyruszyć nic nie daje. Nie wierzą, że może znaleźć się wielu młodych ludzi gotowych na podróżowanie w ten sposób. W ich przekonaniu na taki krok decydują się jedynie pojedynczy, nie do końca normalni ludzie.

Brak świadomości i niewiedza powodują, że nikomu do głowy nie przychodzi, aby w jakikolwiek sposób promować republikę, napisać coś w Internecie, co mogłoby zainteresować potencjalnego turystę. Ludzie nie wierzą również w to, że na takiej „plecakowej”, indywidualnej turystyce można zarobić.

Należy jednak zaznaczyć, że w ostatnim czasie w dagestańskiej prasie zaczęły pojawiać się artykuły lub cytaty z wypowiedzi przedstawicieli władz, świadczące o tym, że są w Dagestanie ludzie, którzy zaczynają myśleć o rozwoju turystyki i zmianie niekorzystnego wizerunku republiki. Wydaje się jednak, że bez pomocy z zewnątrz trudno im będzie cokolwiek zdziałać w tej dziedzinie.

Co można zrobić?

Rozwój turystyki w Dagestanie jest możliwy, aby mógł on jednak nastąpić należy rozwiązać dwa podstawowe problemy: przełamać nieformalną blokadę informacyjną na temat tej republiki i przekonać Dagestańczyków, że ich republika jest wymarzonym miejscem na spędzanie wakacji dla młodych ludzi z Europy.

Nie są to aż tak arcytrudne wyzwania, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Pierwszym i najważniejszym krokiem jest informacja o republice i jej potencjale turystycznym, a miejscem, gdzie najpierw powinna ona trafić – Internet. Nasza fundacja poczyniła już pierwsze kroki w tym kierunku publikując po polsku i angielsku mini-przewodnik po Dagestanie, gdzie umieszczone zostały podstawowe wiadomości o ciekawych miejscach w republice oraz porady dotyczące podróżowania do Dagestanu. Mamy nadzieję, że przyniesie to owoce w postaci pierwszych turystów, którzy zjawią się niebawem w Dagestanie.

Nie wystarczy to jednak, aby Dagestan stał się popularnym miejscem spędzania wakacji. Potrzeba przewodnika z prawdziwego zdarzenia, zarówno internetowego, jak i w formie książkowej. Liczymy na to, że w najbliższym czasie uda nam się zdobyć fundusze na ten cel. Chcielibyśmy również zaangażować w zbieranie informacji o republice i pisanie przewodnika młodych ludzi z Dagestanu, co przyczyniłoby się do ich aktywizacji.

Pojawienie się informacji o republice, a w ślad za tym pierwszych turystów jest warunkiem koniecznym do przełamania niewiary Dagestańczyków w możliwości rozwoju turystyki w ich.

Następnym krokiem powinien być wyjazd studyjny do Polski lub innego kraju europejskiego ludzi, którzy chcieliby w przyszłości zajmować się tą kwestią w Dagestanie. Niezwykle cenne byłyby wizyty w takich regionach jak Suwalszczyzna, Lubelszczyzna czy Podlasie, gdzie w ostatnich latach prężnie rozwija się agroturystyka. Polskie doświadczenia w tej dziedzinie mogłyby być dla Dagestańczyków niezwykle cenne. Może zdaliby sobie sprawę, że rozwijanie tego rodzaju turystyki nie wymaga dużych nakładów finansowych, a jedynie zaangażowania, pomysłowości i szczerych chęci.

Niedorozwój turystyki tłumaczy się często brakiem odpowiedniej infrastruktury: bazy noclegowej i żywieniowej, informacji turystycznej, oznakowanych szlaków, transportu itd. Czy tak rzeczywiście jest? Dobrym przykładem może tu być wioska Hinalug w północnym Azerbejdżanie, gdzie nie ma żadnego hotelu, baru, czy pola namiotowego, jest ona jednak coraz bardziej popularna wśród zagranicznych turystów. Dlaczego? Ponieważ kilka lat temu informacja na temat tego aułu pojawiła się w dwóch angielskojęzycznych przewodnikach po Azerbejdżanie. To wystarczyło, aby zachęcić turystów do odwiedzania wioski. Od tego czasu turystyka rozwija się tam żywiołowo. Mieszkańcy przyjmują przybyszów w swoich domach, karmią ich i oprowadzają po górach, zarabiając w ten sposób na utrzymanie. Z podobnym scenariuszem możemy mieć do czynienia w Dagestanie.

Po co to wszystko?

Na koniec zadajmy sobie chyba najważniejsze pytanie: po co rozwijać turystykę w Dagestanie? I dlaczego powinny zająć się tym organizacje pozarządowe? Odpowiedź jest następująca: ponieważ jest to jeden z niewielu sposobów na wspieranie rozwoju społeczeństwa obywatelskiego w tej republice.

Ze względu na sytuację w republice i negatywne stanowisko władz jakiekolwiek projekty mające na celu wspieranie demokracji, wolność słowa, wzrost świadomości na temat praw człowieka są skazane na niepowodzenie lub bardzo poważne trudności. Obecnie w republice nie działają żadne zagraniczne organizacje pozarządowe, a projekty „demokratyczne” z ich udziałem można policzyć na palcach jednej ręki.

Jedynym sposobem na aktywizację mieszkańców, przełamanie marazmu, zaangażowanie młodych ludzi w cokolwiek poza czatowaniem na Internecie i ściąganiem muzyki na telefony komórkowe, jest więc wspieranie rozwoju turystyki indywidualnej. Udział młodych ludzi w projektach „turystycznych” zaowocowałby nie tylko ich aktywizacją, lecz również sprzyjał wyjazdom zagranicznym, nawiązywaniu kontaktów, poszerzaniu horyzontów, a w konsekwencji wzrostowi świadomości, przełamywaniu izolacji republiki i budowie podstaw społeczeństwa obywatelskiego, które obecnie w Dagestanie po prostu nie istnieje.

Obecnie cała uwaga organizacji pozarządowych skupia się na Kaukazie Południowym, przede wszystkim Gruzji. To tam realizowane są projekty, to z tamtejszymi organizacjami nawiązywana jest współpraca. Kaukaz to jednak nie tylko Tbilisi, Baku i Erewan, ale także Machaczkała, Grozny i Władykaukaz. Jeśli więc zależy nam na wspieraniu społeczeństwa obywatelskiego na Kaukazie i rozwoju tego regionu, nie możemy zapominać o takich miejscach jak Dagestan. W przeciwnym razie na północ od Głównego Kaukaskiego Grzbietu będziemy za kilka lat mieli obszar niestabilności, biedy, konfliktów etnicznych i radykalizmu islamskiego.

Maciej Falkowski


(C) Kaukaz.net. Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytaj, cytuj (z podaniem autora i zródła), ale nie kradnij!

Tłumaczenie z rosyjskiego i nowe teksty na stronie zostały sfinansowane w ramach progamu Polsko Amerykańskiej Fundacji Wolnosci "Przemiany w Regionie - RITA", realizowanego przez "Fundację Edukacja dla Demokracji".