Gaumardos! – wiat Gruzinw

„Gaumardos! Opowieci z Gruzji” czyta si tak, jak spdza wakacje w Gruzji – szybko, intensywnie, emocjonalnie. Supra, toasty, niekoczca si impreza, pikne gry, rado ycia. Te hasa nie na darmo stay si mottem promocyjnym ksiki. Sinusoid nastrojw czytajcego wywouje przeskakiwanie z tematw lekkich i przyziemnych, takich jak wlewanie w siebie hektolitrw wina i czaczy, poeranie stosu pierokw i plackw chaczapuri, do zagadnie najwaniejszych dla Gruzinw – jzyka, alfabetu, chrzecijastwa, monych wadcw, chaosu okresu rozpadu ZSRR, by skoczy na yciu codziennym. Fakt, wiedza ta nie jest niczym odkrywczym dla fascynata Kaukazu. Natomiast zgrabnie i przystpnie przekazana wprowadza czytelnika w inny od naszego wiat – wiat Gruzinw.

Fabua ksiki Mellerw jest zrnicowana niczym dzieje Gruzji. Pierwszy rozdzia z niekoczc si litani nazwisk i profesji przyjaci autorw wywouje narastajc niecierpliwo. Rozdzia nastpny – powierzchowne, ale lekko i barwnie sprzedane dzieje Gruzji uspokajaj. Rozdzia kolejny, nie ostatni („Ucieczka z mandarynkowego raju”) – podr w przeszo, do Suchumi, Anno Domini 1992. Od tej historii nie sposb si oderwa. Otaczaj nas bandy bojownikw poprzebieranych w paradne teatralne kostiumy – Mchedroni zoeni ze studentw i kryminalistw na czele z Dab Joselianim – teologiem i dramaturgiem oraz gwardzici pod wodz innego artysty – Tengiza Kitowani. W tle Morze Czarne, soce, sodki owocowy sok i kanonada artylerii gruziskiej. W tym zaktku wiata pikno w wyjtkowo lekki sposb przenika si z krwaw jatk. Brat strzela do brata. Wczoraj sprzedae bro, a dzisiaj moesz z niej oberwa.

Marcin Meller mia – jakby to przewrotnie nie brzmiao – szczcie znale si w ciekawym miejscu, gdzie dwa narody walczyy o swoje pastwo, o swoj niepodlego i niezaleno. Czyj ojczyzn jest Abchazja? Dlaczego Gruzini i Abchazowie walczyli przeciwko sobie? Szalenie ciekawy wtek historyczny uzupenia i oywia opis ulic Suchumi okresu wojny, histerii spoeczestwa podatnego na hiperbole, ktre z tym samym zaciciem bdzie taczy i piewa i zaciekle walczy o niewielki kawaek ziemi. Jak wida rwnie lekko przychodzi Gruzinom upaja si czacz, jak i wadz, czy broni.

Rwnie due emocje i zainteresowanie wywouje historia porwania samolotu do Batumi („6833 do Batumi”). Artyzm, modziecze marzenia o wolnoci i szczciu mieszaj si ze wiatem wielkiej i bezwzgldnej polityki koca lat 80-tych, czasw chaosu i kontrowersyjnych rzdw Eduarda Szewardnadze. Inteligencja, artyci, duchowni i bananowa modzie zamieniaj si w przestpcw. Do tej pory jednoznacznie nie rozstrzygnito, kto jest bohaterem, a kto zasuy na pogard i potpienie.

Supra – wedug kampanii reklamowej esencja ksiki. Wedug mnie trafny i barwy opis gruziskiej uczty – rytuau biesiady. „Jest st, jest ycie”. Ale to nie wszystko. Mellerowie nie tylko smakowicie opisuj i uwieczniaj na fotografiach przysmaki gruziskiego stou, e a palce liza. Pisz te o tym, e gruziska biesiada to przede wszystkim mechanizm obronny przez inwazj kultury pnocnego najedcy, swego rodzaju testament kulturowy, sposb na zachowanie tradycji, wiatopogldu, opinii, kultywowania wartoci i znak sprzeciwu wobec komunizmu, czy metoda unicestwienia bogatej gruziskiej arystokracji w czasach carskiej Rosji.

Podobn rol peni w Gruzji muzyka – czynnik spajajcy wielopokoleniowe rodziny, symbol niezalenoci. Muzyka to te sposb na wyraenie odrbnoci i temperamentu mieszkacw poszczeglnych krain geograficznych w ramach samej Gruzji. Do tej pory spotykaam si z porwnaniem charakteru grali kaukaskich do architektury wie z kamienia. A tu prosz – Swan bez poczucia humoru piewa ostro, agresywnie, jakby paka lub krzycza. W nizinnej rozlegej Kachetii piew jest dostojny, spokojny. Pieni Megreli s mikkie i agodne, opiewaj pastelowy krajobraz. Z kolei mieszkacy Gurii, krainy niskich, ale stromych gr swoje ostre poczucie humoru wyraaj w piewie szybkim i nietypowo akcentowanym. O rnorodnoci grup etnicznych, kuchni, obyczajw i tradycji syszaam i czytaam wiele. Ale tak trafnego opisu mieszkacw zrnicowanej regionalnie Gruzji doczekaam si dopiero w wykonaniu Ani Meller.

Czytelnik poszukujcy dobrej literatury podrniczej powinien sign po „Gamardos”. Nie dlatego, e dziki lekturze zaostrzy mu si apetyt. Nie dlatego, e tak jak przedstawieni w ksice Gruzini, zapragnie y chwil, lekceway codzienne obowizki, na wzr woskiego i zarazem gruziskiego macho zakrzykn hasta la vista i wyrwa si z machiny dorobkiewiczostwa. Anarchia, wolno, ignorowanie przepisw ruchu drogowego, ycie chwil, muzyka, piew, taniec. To wszystko jest wane. Ale waniejsze jest to, e w kocu w Polsce powstaa ksika o Gruzji przeznaczona dla masowego odbiorcy i to ksika nie bezpciowa. Wrcz przeciwnie: pikne ilustrowana, pena smakw, zapachw, barw, przepeniona wolnoci, spontanicznoci. Pod przykrywk „narodowych zawodw sportowych w kategorii upijania gocia z zagranicy”, litanii trudnych do wypowiedzenia nazwisk, czasami braku obiektywizmu i zbyt duej iloci prywatnych opowieci, zaczniemy postrzega ten bliski dla polskiej polityki kraj nie w kontekcie wojny siedmiodniowej z 2008 roku, ale raczej w wietle jego bogatej kultury, tradycji i historii.

A jeli to nie przekonuje, to dodam, e ksik warto przeczyta choby dla zrozumienia bezcennej rady Marcina, ktra przyda si podczas kadego wyjazdu do Gruzji: „No c, to jest Gruzja. Jak daj, to bierzesz i nie protestujesz. Jak zapraszaj, to nie wijesz si jak niemiaa panienka, tylko przyjmujesz zaproszenie. Jak chc paci za ciebie, to dzikujesz, nie wchodzisz w spory i akceptujesz.”

Tekst: A. Waszkiewicz



(C) Kaukaz.net. Wszelkie prawa zastrzeone. Czytaj, cytuj (z podaniem autora i zrda), ale nie kradnij!