Dagestan: dżihad lekarstwem na brak zasad

Iwona Kaliszewska

Położony nad Morzem Kaspijskim górzysty Dagestan to w chwili obecnej najbardziej niestabilna republika na Kaukazie Północnym. Konflikt między bojownikami a przedstawicielami władz republiki (przede wszystkim lokalnymi i federalnymi strukturami MSW i FSB), korupcja i nihilizm prawny to najczęściej wymieniane problemy republiki. Są to zjawiska tylko pozornie ze sobą niezwiązane.

Walka o państwo islamskie z wykorzystaniem metod terrorystycznych jest często umiejscawiana, szczególnie przez nieradzące sobie z problemami władze, w nurcie międzynarodowego terroryzmu [1]. Wszelkie problemy natury społeczno-politycznej, trudności z integracją i rozwojem rejonu politycy chętnie zrzucają na „międzynarodowych” terrorystów: Inguszy, Czeczenów, Dargijczyków, Awarów... Tymczasem radykalizm islamski „wyrósł” i „zakwitł” na gruncie przygotowanym przez urzędników, prokuratorów, struktury siłowe, polityków oraz zwykłych ludzi, współtworzących „system”, w którym rządzą układy klanowo-mafijne, korupcja i nepotyzm.

Coraz większy dostęp do internetu, swoboda wypowiedzi na internetowych forach dały młodym ludziom poczucie wspólnoty nie tylko w wierze, ale również w niechęci do obecnego systemu, w którym wielu z nich nie ma ochoty uczestniczyć, wybierając utopijny projekt radykałów walczących o utworzenia państwa islamskiego na terenie całego Kaukazu Północnego. Państwa w którym zapanuje zgoda i sprawiedliwość...

Paradoksalnie walka o lepszy, sprawiedliwy świat toczona z „systemem” odbywa się przy pomocy metod jemu właściwych, takich jak nieoficjalny „podatek” (otkat) od bogatych „niewiernych” oraz zabójstwa osób, które nie wpisują się w islamski model państwa. Walka pod hasłami islamskimi w Dagestanie (i szerzej na Kaukazie Północnym) jest dziś więc finansowana nie z pieniędzy międzynarodowych organizacji terrorystycznych a z haraczy pobieranych od lokalnych oligarchów, bogatych polityków i urzędników (czyli de facto z moskiewskiego budżetu). Odmowa finansowego wsparcia dżihadu grozi śmiercią [2].

Celem niniejszego tekstu jest zarysowanie podstawowych cech „systemu” oraz pokazanie, że dagestański dżihad jest zjawiskiem przede wszystkim umiejscowionym w lokalnych realiach – bezprawiu i korupcji, których jest efektem i z których „twórczo” czerpie.

Szarijat czy konstytucja?

Prasa rosyjska straszy „szariatyzacją” lub „talibanizacją” rejonu, życiem według innych niż rosyjskie praw. Szarijat przeciwstawiany jest konstytucji, prawa świeckie – religijnym. Tymczasem prawo rosyjskie nie jest w Dagestanie przestrzegane ani przez organy władzy, ani przez zwykłych ludzi. Szarijat nie konkuruje więc z działającym systemem prawnym Federacji Rosyjskiej, a z jego brakiem. Zapewne większość Dagestańczyków z zestawu „konstytucja – szarijat” wybrałoby konstytucję. Mając jednak do wyboru szarijat i bezprawie nadzieję widzi w tym pierwszym.

Dagestan jest republiką, gdzie możemy mówić o długotrwałym kryzysie struktur państwowych. Proces ten rozpoczął się po rozpadzie Związku Radzieckiego. Początkowo związany był z ogólnym chaosem panującym na całym obszarze byłego imperium. Pogłębiała go dodatkowo wojna w sąsiedniej Czeczenii, podczas której rozwijała się przestępczość zorganizowana, handel bronią, żywym towarem, narkotykami i czarnym kawiorem. Wybrane klany stopniowo „prywatyzowały” gałęzie lokalnej gospodarki, dzielono strefy wpływów i miejsca w parlamencie, uwzględniając przy tym skomplikowaną sytuację etniczną republiki: czternaście głównych etnosów, ogólnie kilkadziesiąt grup etnicznych. Przykładowo jeśli na czele republiki stał Awar, to drugą osobą w republice zostawał Dargijczyk. Przedstawicielem parlamentu zostawał wówczas Kumyk, a prokuraturę „dostawał” Lezgin itd. W parlamencie zasiadali według proporcjonalnej zasady przedstawiciele wszystkich etnosów [3]. Każdy szanujący się polityk miał grupę wsparcia w swojej wsi lub rejonie. W zamian za „pomoc” w rozprawieniu się z przeciwnikiem oferował pomoc w ważnych dla wspólnoty sprawach, fundował drogi, meczety. Z czasem jednak elita zaczęła tworzyć klan sam w sobie, nie dbając o interesy nawet własnych narodów, co pogłębiało jej alienację od reszty społeczeństwa. Struktury państwa ulegały stopniowej degradacji, następowała ich kryminalizacja (zabójstwa polityczne to nadal metoda walki politycznej w Dagestanie) i alienacja od reszty społeczeństwa.

Bezprawie

O ile w innych częściach Rosji na początku stulecia, wraz ze wzrostem gospodarczym, gdy struktury państwowe zaczęły sprawniej funkcjonować, rozprawiono się z szeregiem mafijnych organizacji, to w Dagestanie wzrost poziomu życia nie szedł w parze z reformą struktur państwowych, administracji ani respektowaniem prawa. Przeciwnie – szereg osób zaczęło uważać, że „państwo” nie jest im do niczego potrzebne, a ciągłe dawanie łapówek urzędnikom jest jedynie przeszkodą w realizacji własnych celów. W efekcie prawo przestało mieć jakąkolwiek wartość. Stało się instrumentem używanym wybiórczo w celu osiągnięcia korzyści materialnych. Przykładowo, wszelkie służby kontrolne zajmują się „zwyczajowo” wyłudzaniem łapówek.

Prawa w Dagestanie nie przestrzegają również – lub przede wszystkim – struktury siłowe. „Likwidacja” bojowników „bez sądu i śledztwa”, wymuszanie zeznań przy pomocy tortur to praktyki stosowane w lokalnych oddziałach organów MWD, praktyki, za które nikt nie jest pociągany do odpowiedzialności.

Całkowita utrata zaufania do struktur państwowych i wymiaru sprawiedliwości sprawia, że mieszkańcy odwołują się do nich jedynie w minimalnym stopniu. W pierwszej kolejności liczą na siebie, krewnych, rodzinę lub wspólnotę oraz na tradycyjne metody rozwiązywania sporów takie jak popularny ostatnio maslihat (zwyczaj pojednania między rodami, do którego odwołują się Dagestańczycy np. w przypadku nieumyślnego spowodowania śmierci). Skorumpowane sądy przestały być miejscem, w którym zwykli ludzie poszukują sprawiedliwości – wolą szukać jej na własną rękę, często z pomocą broni. Samosądy, pobicia lub zabójstwa oprawców stały się elementem dagestańskiej codzienności. Nie są skutkiem wprowadzania szarijatu tylko efektem braku wiary w to, że przestępcy zostaną pociągnięć i do odpowiedzialności.

Szereg wspólnot w rejonach wiejskich żyje de facto według własnych praw, starając się przynajmniej wewnątrz własnej wspólnoty zaprowadzić porządek. Nakazy i zakazy czerpią z szarijatu i, w mniejszym stopniu, z lokalnych praw zwyczajowych (adatów). Wprowadzane są zakazy spożywania i sprzedaży alkoholu oraz papierosów, funkcjonuje niepisany nakaz noszenia chust przez kobiety, niewskazana jest organizacja hucznych wesel z muzyką. Coraz więcej małżeństw zawieranych jest tylko w obecności mułły. Wprowadzanie w życie elementów szarijatu jest więc nie tyle przejawem fanatyzmu, co odpowiedzią na pustkę prawną, przestępczość i rozkład więzi społecznych.

Pusta forma?

Panującego w republice chaosu ani lokalne władze, ani Moskwa nie są w stanie opanować – mimo czynionych ostatnimi czasy starań. Budowanego przez lata „systemu” nie daje się bowiem zmienić stworzeniem komisji, wydaniem ukazu czy napisaniem ustawy. „System” stał się nieodłączną częścią życia nie tylko elity, ale również zwykłych ludzi. Tylko radykalne zmiany mogą doprowadzić do jego zmiany.

Paradoksalnie formalnie wszystko jest „w porządku” – prowadzone są statystyki, protokołowane przesłuchania, działa biurokracja, urzędy, nadzory. „W buchalterii” działa państwo i przestrzegane jest prawo. W rzeczywistości jednak z prawa i państwa pozostaje jedynie forma, której coraz bardziej brak treści. Wielu sądzi, że dostarczyć jej może jedynie islam. Na początku nowego stulecia wierzono jeszcze we władzę centralną, deklarowano lojalność, liczono na to, że kryzys się skończy. Wraz z wejściem w dorosłość młodego pokolenia wiara w państwo się skończyła. Zastąpiła ją wiara w szarijat lub mające przynieść sprawiedliwość społeczną państwo islamskie.

Radykalne zmiany?

Patrząc na sytuację w Dagestanie trudno nie odnieść wrażenia, że przydałaby się tam rewolucja lub przynajmniej zupełna zmiana obecnego systemu. Kolejne konferencje, komisje ds. walki z korupcją, czy też próby ekonomicznego rozwoju regionu nie zlikwidują bowiem podwalin zjawiska, nie usuną kontekstu, w którym powstało.

Brak możliwości politycznego uczestnictwa, realnego wpływu na politykę sprawia, że niezadowolenie społeczne kanalizowane jest w dużo bardziej radykalny sposób. Islamscy radykałowie są bowiem jedyną siłą opozycyjną w stosunku do obecnego, znienawidzonego przez większość ludzi systemu. Tłumienie wszelkich przejawów działalności obywatelskiej, fałszowanie wyborów sprawiło, że ludzie wycofali się z uczestniczenia w państwie, zamykając się we własnych wspólnotach lub wstępując na ścieżkę dżihadu.

Republika stoi w chwili obecnej na skraju wojny domowej. Bojownicy są zbyt słabi, aby wywołać otwarty konflikt, jednak stopniowy wzrost poparcia dla ich idei wśród dagestańskiego społeczeństwa może sprawić, że sytuacja zacznie się zmieniać.

Póki co zgromadzeni wokół Kaukaskiego Emiratu bojownicy są ruchem lokalnym, umiejscowionym w północnokaukaskich realiach, bezprawiu i kryzysie państwa. Ruch ten funkcjonuje jedynie w sferze idei nawiązującej do innych tego typu organizacji na świecie. Nie wiadomo jednak czy w przypadku otwartego konfliktu na pomoc nie ruszyliby nie tylko muzułmanie z Baszkirii i Tatarstanu, ale również bracia – muzułmanie z całego świata. Dzisiejszy „wieloetniczny” Kaukaski Emirat stałby się prawdziwie międzynarodowy.

Przypisy

[1] W maju 2011 USA wpisało utworzony przez Dokkę Umarowa Kaukaski Emirat na listę międzynarodowych organizacji terrorystycznych.

[2] Informacja z pogróżkami w przypadku nie zapłacenia umieszczana jest na pendriv’ie, podrzucanym bogatym biznesmenom, politykom, urzędnikom.

[3] Niewykluczone, że taki podział władzy pozwolił uniknąć realnych konfliktów o podłożu etnicznym, z drugiej strony był on źródłem pogłębiającej się korupcji i nepotyzmu.



(C) Kaukaz.net. Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytaj, cytuj (z podaniem autora i zródła), ale nie kradnij!