Separatystyczna demokracja


Strona gruzińska: zabłocony parking, rdzewiejący szlaban i posterunek policji. Rytualna kontrola paszportu oraz przestroga gruzińskiego policjanta: „Pamiętaj że wjeżdżasz na gruzińskie terytoria okupowane!”. Na mijających punkt kontrolny zerka srogi wizerunek prezydenta Saakaszwilego spoglądającego z propagandowego bilbordu w stronę Abchazji z którego stanowczo nawołuje: „Zjednoczmy Gruzję!”.

Odległość od gruzińskiego posterunku do abchaskiego przejścia granicznego to około kilometr. Drogę tę przemierzają głównie gruzińscy Megrelowie zamieszkujący rejon galijski, którzy posiadają możliwość przekraczania granicy. Udają się oni do Gruzji głównie po zakupy, lub inne sprawy których w Abchazji nie mogą załatwić. Karawany obładowanych bagażami Megrelów, a raczej starszych Megrelek, suną dziurawym asfaltem, pamiętającym czasy świetności Gruzińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Jedynym ułatwieniem są malutkie furmanki zaprzęgnięte w konia które za 1 lari przewożą chętnych od granicy do granicy.

Uśmiechnięty abchaski pogranicznik widząc obcokrajowca już z oddali krzyczy: „Zapraszam! Witamy w Abchazji”. Żadnych standardowych pytań o powód i cel podróży, jedynie szybki przegląd paszportu, życzenia miłego pobytu i spokojnie można wsiadać do suchumskiej marszrutki.

Abchaski wybór

Dziesiątego marca na terenie Republiki Abchazji miały miejsce pierwsze po uznaniu niepodległości Abchazji przez Rosję wybory parlamentarne. O ile parlament nie ma zbyt dużego znaczenia w politycznym systemie Abchazji, o tyle głosowanie miało stać się „papierkiem lakmusowym” niezależności i demokratyzacji Republiki.

Parlament Abchazji składa się z 35 deputowanych, wybieranych w 35 jednomandatowych okręgach. Wybory w danym okręgu stają się ważne w momencie gdy zostanie przekroczona 25% frekwencja. Natomiast kandydat zyskuje mandat, gdy zdobędzie ponad 50% poparcie. W tym roku wybory cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem wśród kandydatów. Na 35 miejsc w parlamencie zarejestrowanych zostało 148 kandydatów. Co ważne, większość została zgłoszona przez bezpartyjne komitety inicjatywne. Podczas pierwszego głosowania niestety nie wybrano całego składu parlamentu. Jedynie 15 kandydatom udało się zebrać ponad 50% poparcia. W 20 innych okręgach na 24 marca ogłoszono II turę, wybierano już tylko spośród 2 kandydatów którzy uzyskali poprzednio największą liczbę głosów.

„Czas im pokazać że zasługujemy na swoją Abchazję”


Prawo abchaskie nie przewiduje ciszy wyborczej w dniu poprzedzającym głosowanie, trwa ona jedynie w czasie pracy lokali wyborczych. Na ulicach nie widać jednak oznak kampanii wyborczej. Czas upływa dość leniwie, jak przystało na nadmorski kurort poza sezonem turystycznym. Gdzieniegdzie jedynie ze słupów elektrycznych czy witryn sklepowych, na spokojnie przechadzających się przechodniów z plakatów zerkają podobizny kandydatów. Ten spokój jest jednak pozorny. Wystarczy zapytać kogokolwiek o sobotnią II turę, a w oku zapytanego widać błysk i radość że ktoś zainteresował się tym wydarzeniem. Rozmawiając z wieloma osobami nietrudno odnieść wrażenie, że te wybory są bardzo ważne dla mieszkańców. Wszyscy mówią o koniecznych zmianach i reformach oraz o potrzebie pokazania społeczności międzynarodowej, że Abchazi potrafią sami o sobie decydować w sposób uczciwy i demokratyczny, mimo że ich „niepodległość” została wywalczona całkiem niedawno i jest niechętnie widziana przez inne państwa. Jak to podsumował jeden z przechodniów: „Czas im pokazać że zasługujemy na swoją Abchazję”

„Ono was słucha, rozmawiajcie w języku ojczystym”

Aleksandr, radosny i odświętnie ubrany dyrektor Centrum Twórczości Narodowej, kiedyś aktor a obecnie wieloletni działacz kulturalny, oprowadza mnie po ośrodku. Z jednej z sal dochodzi śpiew młodzieży, przygotowującej się do galowego koncertu młodych talentów, dyskretnie zerkam do środka, zaciemniony i zagracony magazyn pełen jest starych obrazów. Z sufitu zwisa wielka, pomarańczowa, brezentowa płachta. „Przed wojną była tu galeria malarstwa, po wojnie została tylko dziura w dachu, potem założyliśmy brezent, bo przecież gdzieś dzieciaki muszą mieć zajęcia, ale niedługo i tak będzie tu remont”.

Wszystko w Abchazji dzieli się na „przed wojną” i „po wojnie”, czyli na okres przed lub po wojnie z Gruzją w latach 1993-1994.

Na koniec Aleksandr pokazuje swoją dumę - plakat jego autorstwa, na którym znajduje się fotografia małego dziecka w łonie matki z przystawioną do ucha rączką. Napis na plakacie brzmi: „Ono was słucha, rozmawiajcie w języku ojczystym”

Reformy, reformy, reformy

Na jednej z uliczek duży gwar, przechodzący w krzyki. Do niedawna restauracja, która, jak się później okazało, na czas wyborów została sztabem wyborczym jednego z kandydatów. Dwaj zaangażowani sztabowcy, John i Tengo zapraszają do środka, gdzie ostanich wskazówek swoim sztabowcom udziela miejscowy biznesman i jednocześnie bezpartyjny kandydat - Artur Mikwabia.

Jaki proponuje program? W skrócie: reformy, reformy i jeszcze raz reformy, ale jak je przeprowadzić, tego już nie sprecyzuje. Jest jedynie pewien że „Abchazja na pewno nie popełni polskiego błędu Balcerowicza, który zafundował Wam - Polakom terapię szokową”. Jeszcze tylko zdjęcie kandydata na tle mapy Suchumi i zaproszenie na jutrzejszy wieczór wyborczy, a potem John proponuje wizytę u zaprzyjaźnionego kandydata w innym okręgu.

W sztabie jednego z opozycyjnych kandydatów tłok, gwar i niezwykłe poruszenie. Właśnie dobiega końca odprawa dla obserwatorów, którzy w każdym z lokali wyborczych w okręgu przez całą sobotę będą liczyli wrzucane do urny karty do głosowania, a po zamknięciu lokali obserwowali liczenie głosów. Szef sztabu siedzący przy długim biurku wygląda na niezwykle przejętego i zaangażowanego, w jednej ręce trzyma papierosa, drugiej telefon, a przy okazji wydając kartki z instrukcjami dla obserwatorów i odpowiadając na niekończące się pytania. Po przeciwnej stronie kandydat – spokojny i zrelaksowany, popijający herbatę z kubka z partyjnym logo. Na ścianach wiszą m.in. mapy okręgu wyborczego z zaznaczonymi granicami lokali wyborczych, spisy wyborców oraz tablice z rozpisanymi strategiami kampanii wyborczej. Jednym słowem, pełen profesjonalizm. W jednej z sal włączone są dwa telewizory transmitujące dwa lokalne programy telewizyjne, ostatnie spoty reklamujące kandydatów oraz apele o udział głosowaniu.

„Cerkiew zaliczona, teraz czas zagłosować!”

Ciepły, wiosenny poranek 24 marca. O godzinie 8 otworzono lokale wyborcze. Tego samego dnia w cerkwi prawosławnej wspomina się zmarłych. Naprzeciwko ruin szkoły do której dawniej uczęszczał Beria, znajduje się największa w Suchumi cerkiew, w której odbywa się niedzielna liturgia. Grupki wiernych z torbami wypełnionymi zywnością powoli zapełniają kościół. Tradycja mówi iż w dniach kiedy wspomina się zmarłych należy przynieść do cerkwi produkty które po poświęceniu, zostaną przekazane ubogim. Tak jest i tego dnia. Na środku świątyni, pod ogromną ikoną cara Mikołaja II rozstawiono stoły gdzie wierni wykładają to, co ze sobą przynieśli.

Mimo wczesnej godziny, plac przed szkołą gdzie znajduje się punkt wyborczy jest szczelnie zapełniony samochodami oraz grupkami debatujących mężczyzn. Drzwi lokalu prawie się nie zamykają. Wyeksponowana flaga i godło Abchazji, pod nimi kotara za którą można zakreślić swojego faworyta. Na samym środku stoi przezroczysta, zalakowana urna. Członkowie komisji sprawnie zapisują wyborców i wydają karty do głosowania (tekst w języku abchaskim i rosyjskim). Wrzucanym do urny kartom przygląda się dwójka obserwatorów, reprezentujących kandydatów. Każdy z nich trzyma specjalną tabelę na której zaznacza każdy oddany głos. „To stosunkowo dobra metoda aby wykryć ewentualne nieprawidłowości podczas liczenia” wyjasnia jedna z obserwatorek.

Większość wyborców jest zadowolona z licznego udziału młodzieży w głosowaniu, z dumą także mówią o uczciwości z jaką są przeprowadzane . Na pytanie skąd ta pewność, osiemdziesięcioletni emeryt bez zastanowienia mówi „ Niech tylko spróbują kombinować! Każdy z nas ma broń! Nie pozwolimy na to! Musimy zacząć żyć tak, jak w cywilizowanym kraju!”.

„...U Was w Europie...”

W jednym z lokali dwóch członków komisji przy eskorcie policji wynosi urnę wyborczą, tuż za nimi podąża dwójka przejętych obserwatorów. Jak się potem okazuje, prawo wyborcze daje możliwość zagłosowania w domu osobom niepełnosprawnym lub chorym. Jedynym warunkiem jest poinformowanie dzień wcześniej Centralnej Komisji Wyborczej(CKW) o takiej potrzebie. Po zebraniu wszystkich głosów, urna zostaje ustawiona obok głównej.

Na parę minut przed godziną dwudziestą ostatnia wizyta w lokalu wyborczym. Przewodnicząca komisji z zadowoleniem stwierdza, że frekwencja jest zdecydowanie większa niż podczas I tury oraz z dumą i pewną wyższścią prezentuje wywioszone na ścianie listy wyborców w danym okręgu: „A czy u was w waszej europie też każdy może sprawdzić czy nie ma nieprawidłowości w spisie głosujących?”

„Tworzymy historię”

Parę minut po ósmej w sztabie Artura Mikwaba zaczynają się zbierać jego zwolennicy. Na większości twarzy widać pewność wygranej. Spokojną atmosferę co jakiś czas przerywa wybiegająca z gabinetu młoda szefowa sztabu, która z papierosem i kalkulatorem w ręku drukuje cząstkowe wyniki otrzymywane od obserwatorów. Główna sala powoli się zapełnia, a co jakiś czas przybywają kolejni obserwatorzy, przynosząc protokoły z liczenia głosów. Czuć coraz większe podniecenie. Po zliczeniu głosów lokalach, Mikwab zdobył 300 głosową przewagę.

Szefowa sztabu wymachując protokołami w szale radości, wybiega z gabinetu.„ZWYCIESTWO!”. Wielki ryk radości, ponad sto zgromadzonych osób rzuca się sobie w ramiona. Ktoś wykrzykuje:”TWORZYMY HISTORIĘ!” W mgnieniu oka na stołach pojawia się szampan razem z wódką i zakąskami.

Podczas gdy część ludzi wraca do domów, przychodzą kolejni. Wszyscy są szczęśliwi. Ich praca przyniosła efekty, a wysiłek może zostanie zauważony przez przyszłego parlamentarzystę. Około północy z gratulacjami przybywa Minister Spraw Zagranicznych. Sala pustoszeje. Jedynie przy stole sztabowców słychać gromkie śmiechy i okrzyki zwycięstwa przerywane wezwaniami do toastu.

Karabin, urna, kindżał


W niedzielę ma miejsce konferencja prasowa przewodniczącego CKW, podczas której ogłosi oficjalne wyniki. Dokładnie w południe do stołu zasiedli wszyscy członkowie Komisji. Przewodniczący rozpoczyna wyczytywanie zwycięzców II tury, przy okazji dziękuje dziennikarzom za zaangażowanie w promocję głosowania. Nowy parlament zbierze się pierwszy raz na początku kwietnia, jednak w 34-osobowym składzie (10 kwietnia w jednym z okręgów nie uzyskano 25% frekwencji, więc zgodnie z prawem na 6 maja ogłoszono powtórne głosowanie). Na koniec, przedstawicielka państwowej gazety dziękuje Komisji w imieniu Abchazów za tak sprawne przeprowadzenie wyborów.

Wybory zakończone, parlamentarzyści zostali wybrani. Większość społeczności międzynarodowej wydała standardowe komunikaty w których uznają wybory za nielegalne. Jedynie grupa państw uznających niepodległość Abchazji wydelegowała swoich obserwatorów, którzy stwierdzili rzetelność i uczciwość głosowania. Co ciekawe prawo wyborcze mówi iż podczas wyborów konieczna jest obecność międzynarodowych obserwatorów.

Granica. Znów uśmiechnięty prezydent Ankwab i szeregi przekraczających granice Megrelów. Zwykła, szara codzienność i znudzeni pogranicznicy. Z tą tylko różnicą że jak twierdzą sami Abchazi, że od teraz są „bliżej demokracji i wreszcie w ich kraju decyzje podejmuje się zakreśleniem karty do głosowania a nie przy użyciu karabinu czy kindżału.”

Tekst i zdjęcia: Stanisław Brudnoch



(C) Kaukaz.net. Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytaj, cytuj (z podaniem autora i zródła), ale nie kradnij!