Część V Wąwóz Pankisi


Wąwóz Pankisi to właściwie dość rozległa dolina a nie wąwóz... Zwyczajowo mówi się jednak o owym miejscu wąwóz i niech tak zostanie. Przez Wąwóz płynie rzeka Alazani, rozgałęziajaca się na kilka koryt w okolicach Duisi. Na rzecze buduje się prowizoryczne mosty, które zabiera wiosenna powódź.


Lenka za kąpielami w Alazani nie przepadała - być może przeszkadzał jej wartki nurt :). Miejscowe kobiety próbowały ją przyzwyczaić Lenkę do kąpieli, bezskutecznie niestety.

Podczas pobytu w Duisi prawie codziennie jeździliśmy wraz z miejscowymi na zwiedzanie okolic - a dokładnej tego, czego nie udało się zobaczyć poprzedniej ekipie. Często było to miejsca niezwykle urokliwe - ruiny kościołów w których świętowano wielkanosc (mimo tego, że mieszkańcy wąwozu to muzułmanie) czy też miejsca tragiczne - takie jak zburzone przez tzw wahabitów w roku 2000 świątynie.


Widok na Kachetię w okolicach kościoła św. Jerzego


Kościół św Jerzego w Kachetii (w Gruzji jest zdecydowanie najbardziej popularny święty...)

Innym razem po ponad godzinnej jeździe po niebyt równych drogach przyjechaliśmy pod pomnik poległych w walce za Kachetię. Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu gdy zobaczyłam ogromną betonową budowlę z wystającymi zbrojeniami.


Podczas fotografowania i "inwentaryzacji" ciekawych miejsc okolicy (zwykle w środku dnia, podczas największych upałów) Lenkę można było zostawić pod opieką miejscowych.

Nie było łatwo współpracować z miejscowymi - dość często pół dnia spędzaliśmy na czekaniu na to aż się wybiorą, następnie już po drodze załatwiali tysiące spraw - a to kupowali mięso od sąsiadki, a to prosili abyśmy jeszcze podjechali po coś do kolegi. I tak mieliśmy łatwiej posiadając własny samochód - mając dość czekania pakowaliśmy sie doń, mówiąć, że jedziemy sami i po 10 minutach wszyscy byli w samochodzie.

W piątki nie jeździliśmy po okolicy - tego dnia w meczecie zbierają się kobiety z bractwa sufickiego aby odprawić zikr. Kobiety mogą wejść do środka, mężczyznom pozwala się jedynie obserwować z zewnątrz.


W weekend z kolei nie trudno załapać się na wesele - zapraszana jest na nie cała wieś, czasami zjeżdża się nawet rodzina z zagranicy (Wielu Kistów i Czeczenów wyjechało na Zachód podczas wojny w Czeczenii - więcej o historii na


Zgodnie ze zwyczajem pan młody powinien ugościć szaszłykiem i winem starszych w rodzinie Panny Mlodej. Tym razm Młody ze zwyczaju się wyłamał - nie pił alkoholu - zamiast tego częstował orenżadą, co spotkało się z ogólną dezaprobatą i komentarzami "Taka ładna dziewczyna a za wahabitę wyszła". Mianem wahabity jest często określany każdy, kto chodzi do nowego, wybudowanego przez Czeczenow z Czeczenii meczetu, zwanego "wahabickim". Więcej o historii, zwyczajach, obrzędach na www.pankisi.org

"Nasi" Kistowie słyną również z przepięknej i orginalnej muzyki - założyli zespół Daimoakh. Gdy tylko zdarzała się ku temu okazja grali i śpiewali umilając nam pobyt w wąwozie.


Podczas pożegnalnego koncertu nad rzeką, któremu towarzyszył "piknik"


Lenka z Badi - główną pomysłodawczynią wielu incjatyw w wąwozie. Więcej o Badi, zespole Daimoah i przede wszystkim trasach i kwaterach turystycznych w Pankisi na www.pankisi.org.

Serdecznie podziękowania dla Badi i jej rodziny oraz dla Fundacji Edukacji Międzykulturowej.
Więcej o projekcie Agroturystyka w Pankisi

Ciąg dalszy...

Część VI W góry. Konno i na plecach Kistyńca z wąwozu Pankisi
Powrót do opisu podróży - Z niemowlakiem wokół Kaukazu .



(C) Kaukaz.net. Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytaj, cytuj (z podaniem autora i zródła), ale nie kradnij!