Moda na tradycję

ZAZA KORINTELI – muzyk gruzińskiego zespołu ZUMBA, goszczącego w czerwcu 2004 na Festiwalu Transkaukazja w Warszawie.
Zumba powstała na początku lat 90–tych, z upływem czasu przeszła duże przeobrażenia w składzie i stylu muzycznym, dziś czerpie z wielu różnych nurtów tj. rock, jazz, folk.. Zespół cieszy się w Gruzji ogromną popularnością, zdobył wiele nagród na festiwalach krajowych i zagranicznych.


Nawiązując do koncertu, śpiewałeś po gruzińsku więc nie rozumiałam tekstów, ale słyszałam elementy tradycyjne; jakie jest główne przesłanie waszej muzyki?

Jasne, że będzie to brzmienie gruzińskie, bo stamtąd pochodzimy, jakby nie była nowoczesna nasza muzyka to i tak ma korzenie gruzińskie; a folklor polega na tym że używamy aforyzmów, powiedzonek folkowych, tematy o życiu, o miłości, teksty tradycyjne i własne; używamy folkowych instrumentów, zachowujemy rytmikę gruzińską; jasne że będzie brzmienie dzisiejsze bo dzisiaj żyjemy, ”nie mam pretensji” do klasycznego folku –szanuję to skąd pochodzę, to jest moje bogactwo, i chcę na tej bazie budować coś swojego, i to jest koncepcja tej muzyki, a reszta 80% to improwizacja, nigdy nie planujemy programu, muzyka zależy od sytuacji –jaka jest atmosfera w sali, jaki jest kontakt z publiką– taka jest muzyka, tworzymy razem, muzyka to nie tylko dźwięk i nuty, to jest też energetyka...

Jeździcie po Europie, dajecie koncerty..?

Teraz organizujemy festiwale, niedawno zrobiliśmy w Tbilisi Folk Festiwal, zaprosiliśmy rodziny ze wszystkich regionów Gruzji gdzie po staremu śpiewają–grają–żyją, i zachowują stare tradycje, przez 7 dni było święto duszy gruzińskiej, tak pięknie wyszło że nie wiem. I specjalnie zrobiłem tak, że w każdym dniu wystawiałem zespoły z regionów które są daleko od siebie, żeby wszyscy byli razem i jedni śpiewali folk drugich, nagrałem to wszystko. Takie same uczucie miałem kiedy podróżowałem po polskich górach, góral jest wszędzie góralem: ze swoimi tradycjami, gościnnością, u was też są ludzie którzy dla gościa mogą wszystko dać, dlatego was kocham bo macie coś do powiedzenia do wszystkich, to trzeba szanować– żeby nie zgubić.
Teraz jak wrócimy, w końcu września robimy festiwal zbiór winogron w Kachetii (region w Gruzji –przyp.), i tak samo ze wszystkich regionów wyciągniemy zespoły rodzinne; mieliśmy wszystkie pokolenia (od 2–letniego dziecka do 95 lat ) na festiwalu, coś wspaniałego; będzie rękodzieło, poezja, bajki..

I wy się zajmujecie całą organizacją..?

Tak, oprócz grania i muzykowania zajmuję się tym. Trzeba tak, dopóki oni żyją – ci starzy ludzie– trzeba ich nagrywać, taki mamy cel: żeby to zostało jako materiał archiwalny. W następnym roku chcemy to zrobić w formie międzynarodowej, zaprosimy kogoś z Polski, z Rosji, z Armenii, Azerbejdżanu.. To taka idea na razie.

Pod koniec koncertu zaskoczyłeś widownię śpiewając po polsku krótką piosenkę anty –UE..? Jak to skomentujesz...

Co poczułem – to zrobiłem.

Więc to była improwizacja...?

Tak, tekst też. Trzy lata nie byłem w Polsce, gdy przyjechałem, nie mówię że nie poznaję, ale coś mi się nie podoba z tą Unią Europejską, coś czuję, fizycznie dobrze wszystko – że buduje się kraj itd. Ale obawiam się: w relacjach, żeby to wszystko nie dotknęło do wartości – co macie polskiego i co naprawdę kocham, jeżeli chodzi o tradycje, relacje, język, muzykę itd. Żeby to imperium nie zjadło tego wszystkiego, o to mi chodzi. Sami wiecie co robicie, ale ja z góry nie za dobrze czuję ten ruch. Ale myślę, że uda wam się zachować swoje tradycje i być razem z Europą. Ale ciężka sprawa, bo Francja, Niemcy – oni wszystko zgubili..

Chodzi ci o kosmopolityzację...?

Nie wiem o co mi chodzi, ale chodzi mi o to że lubię Niemców, Francuzów takimi jakimi są, lubię wszystkich, jeżeli chodzi o wartości i naród ze swoimi tradycjami, ale globalizacja to wszystko zjada. Można wykorzystać to jako: granica, ochrona, bezpieczeństwo państwa, ale do kultury to nie musi dotykać. To jest moje prywatne zdanie na ten temat.

Kontynuując wątek jaki jest twój stosunek do kultury Zachodu ?

Dla mnie to jest tak, że jest pop muzyka, pop–kultura, która zjada wszystkie wartości, globalizacja to jest też pop–kultura, trudno powiedzieć że jest zła czy dobra, trzeba po prostu uważać. A kultura Zachodu dla mnie nie istnieje – nie rozumiem, nie znam czegoś takiego; istnieją tylko kultury narodów, znam kulturę polską, niemiecką, francuską itd. Nie jestem rogatym tradycjonalistą, ale szanuję kultury, chce żeby ludzie zawsze pamiętali, skąd pochodzą, jakie bogactwo mają, kim są. Bardzo dobrze jeżeli możemy zachować to co mamy, moja kultura to twoje bogactwo, twoja to moje, musimy dzielić się tym, a nie globalizować. Ja mogę nauczyć się od was, wy ode mnie, to jest bardzo zdrowy i piękny sposób relacji, a nie wszystko mieszać i psuć; to jest moje zdanie, ale to nie jest nacjonalizm – naprawdę, to jest po prostu szacunek do kultury– skąd pochodzimy –to jest piękne..

Rozumiem, że mówisz o zdrowym patriotyzmie; a co wobec tego znaczy dla ciebie nacjonalizm..?

Nie wiem. Nie lubię –izmów w ogóle. Ja mówię o zdrowym pojęciu – szanowaniu kultury, jeżeli ty nie znasz swojej kultury – skąd pochodzisz, to nie poszanujesz innych – to podstawa dla mnie. Jeżeli mam kontakt z ludźmi którzy wiedzą kim są – skąd pochodzą, ja jestem szczęśliwy, bo od nich się uczę. O to mi chodzi żeby szanować nawzajem swoje kultury.

Wszyscy Gruzini mają takie podejście –patriotyczne ?

Gdyby tego nie mieli –nie przetrwaliby do dziś dnia, moglibyśmy nie istnieć jak nie istnieją inne stare cywilizacje, ale istniejemy. Jedyna droga to być tym kim jesteś, i nie zamykać się a rozwijać, ale ostrożnie, bo strasznie duża ta fala idzie teraz ze Stanów, czy Europy, to jest niezorganizowany, do końca nieznany kierunek, i grozi jako jeszcze jeden imperializm, a ja –izmów nie lubię..

A propos –izmów, mieliście kiedyś nacjonalizm w Gruzji (tak określa się rządy Z. Gamsachurdii, początek lat 90–tych. –przyp.)...
To nie był nacjonalizm –to był nazizm mniej/ więcej. Złe było to że było powiedziane: 'tylko my',(”Gruzja dla Gruzinów”) a potem reszta, to był duży błąd. Nacjonalizm to jest rzecz piękna jeżeli chodzi o patriotyczne podejście do kultury. (!–przyp.)

Powiedz w takim razie jakie wartości wpaja kultura gruzińska?

To jest kultura relacji, sprawa rodziny w której wszystko stoi na swoim miejscu –szacunek młodego pokolenia do starego, kiedy wszyscy mają swoje funkcje i nawzajem żyją w równowadze – to jest dobry model rodziny, który gdzie indziej rzadko spotyka się już dzisiaj, mówię tak nie dlatego że jestem Gruzinem. Bardzo ciepły klimat przyjaźni, jeżeli się kocha to do końca, przyjaźń istnieje 24 godziny na dobę, nie tak że w sobotę o godzinie 20:30 mam dla ciebie pół godziny, jasne że pracujemy ale miłość, przyjaźń, relacje – to musi być 24 godziny na dobę a nie chwilowo i to jest właśnie gruziński styl relacji. Co jeszcze: dużo 'rzeczy'– picie gruzińskie – tradycja toastów przy stole, one nie są tylko słowami, to jest cały rytuał, który jednoczy ludzi. To jest kultura wina –zbiór, praca przy winogronie, robienie wina – to jest cały rytuał, właśnie to jest charakter gruziński, gdyby nie było winogronu nie byłoby Gruzji. Wino i Gruzja – to jedna sprawa...
Ten charakter tworzy też geografia, mamy wszystkie możliwe strefy klimatyczne w Gruzji, to jest klimat Kaukazu, z dwóch stron góry, z dwóch stron morze (Kaspijskie i Czarne), co region to inny akcent, folklor, tradycje, i wszystkie te malutkie regiony tworzą razem całą Gruzję – to jest zbiór kolorów takich, że jeżeli jeden odejmiesz nie będzie Gruzji takiej bogatej jaką teraz jest.

Wobec przemian w Gruzji po 'rewolucji róż' coraz aktywniej podchodzi się do kwestii terytorialnego zjednoczenia (sprawa Abchazji i Osetii Południowej–przyp.), jaki jest twój stosunek do separatyzmów w Gruzji?

To jest chwilowe, skończy się niedługo na pewno. Bo jeśli spojrzeć na naszą historię, zawsze, gdy ciągnie się bieda 300 lat, potem zaczyna się renesans i rozwój. Właśnie teraz jest taki czas, i czuję że skończył się duży etap w historii Gruzji 200 –300 letni. Niestety zawsze mieliśmy separatyzm w historii ale zawsze kończyło się tym, że gdy naród się jednoczył i wszyscy stali razem, było widać dobry kierunek przyszłości. Cieszę się jestem uczestnikiem obecnej fali – tego co teraz się dzieje w Gruzji; popełniliśmy dużo błędów, ale widać nową drogę i kierunek w którym musi być budowana przyszłość kraju, myślę że teraz jest bardzo dobry początek budowania starego świata od nowa, i takiego kraju o jakim wszyscy marzyliśmy. 10–30 separatystów nie ma tyle siły żeby przeszkodzić temu procesowi. To nie jest idealizm, to jest realne.

Czyli masz nadzieje, że M. Saakaszvili przywróci integralność państwu?

Saakaszvili sam nic nie zrobi, jeżeli nie będzie cały naród razem. Saakaszvili jest dobrym człowiekiem, wykształconym, nowoczesnym Gruzinem ale sam nie będzie miał siły, jeżeli Gruzini nie będą mądrymi teraz, musimy być skonsolidowani i robić dobrze co możemy– ja muszę muzykować, wszystko dla mojej kultury, całego siebie chcę tracić na to, wydawać tę energię żeby coś stało na nogach. 'Rewolucja róż' była początkiem, stabilizatorem, gwarancją polityczną, a najważniejsze rzeczy teraz będą do zrobienia w kulturze. Kultura to priorytet.
Duże mamy wewnętrzne problemy na scenie, pop–muzyką jest bardzo reklamowana i duża kasa jest w to włożona, a jeżeli telewizja nie jest wolna –to reklama działa negatywnie – psuje gust. Dzieci wychowują się na tym i zupełnie nie wiedzą kim są, uczą się jakichś bzdur – bo to nie jest kultura ani europejska ani amerykańska ani gruzińska –jakaś pop–kultura, która nic w ogóle nie ma do powiedzenia, jest sucha – nie ma żadnej duchowości. Myślę, że takie wychowanie dzieci to jest niedobra droga do przyszłości. Trzeba wyciągać folklor do góry. Niestety trzeba zrobić propagandę –szanowanie swojej kultury to musi być moda, .. (!–przyp.)

I wy chcecie kreować tę modę (?)...

Tak. Musimy...

Więc na razie to jest mała scena..

Strasznie mała. Nie tylko dla folku, również dla innych kierunków. Jeżeli chodzi o muzykę na żywo w Gruzji można powiedzieć, że nie istnieje tak mocno. Gdy wychodzą i grają z mini–dysku to jest bzdura totalna, orkiestra nie gra, na scenie nic się nie dzieje, stoi pop gwiazda i udaje że śpiewa, to nie jest koncert !– może karaoke, cokolwiek, nie można sprzedawać biletów i nazywać tego koncertem.
Są bardzo dobrzy artyści ale w undergroundzie, ludzie ich nie znają bo w telewizji, radio 90% propagandy idzie na pop–kulturę. Ja nie mam nic do pop–kultury, ale nie aż do tego stopnia co dzisiaj: nie ma tekstów w ogóle, nie ma celu tych tekstów, nie ma muzyki. Ja lubię cyfrową muzykę, eksperymenty, ale tam też musi być gust, wszystkiego można słuchać jeżeli od serca jest zrobione. Wiem, że to nie jest tylko gruziński problem, a światowy, ale odczuwam to bo tam żyje i chce żeby było inaczej. Potrzebujemy czasu; i muszą nam pomóc mass–media, przecież nawet komercyjne stacje muszą mieć jakąś ideę, akcenty narodowe muszą być, nie można w ciągu dnia grać w radiach 90% muzyki pop! wiesz ile to jest 90%?! Czasem rano wstaję i coś śpiewam, potem patrzę, że śpiewam wczorajszy teledysk– jakieś bzdury; ale tak jest reklamowany że siedzi w głowie, to jest psychologia reklamy. Jak będzie wybór –ludzie sami wybiorą to co chcą. W Polsce nie odczuwam tego problemu, bo jazz, rock, folk mają swoją scenę, mają gdzie występować, wydawać płyty, programy. W Gruzji z tym jest większy problem.

Mam wrażenie że wy Gruzini jesteście ludźmi dumnymi ze swojej kultury i narodowości, że macie silną tożsamość,...czy mam rację?

Tak. Dlatego przetrwaliśmy.

Mówię o tym, bo wydaje mi się że z Polakami jest inaczej...

Jesteście bliżej garnka europejskiego i gotujecie się w tym. Ale można przetrwać, wykorzystać to że jesteście w Europie w dobrym celu, żeby nie zgubić swojej tożsamości. To jest najważniejsze. Nie trzeba się bać. Jesteście i macie coś do powiedzenia, musicie chwalić się tym, nie zamykać się ale i nie mówić: Eee polskie to tam.., a europejskie...! Bo co to jest Europa – jeżeli nie będą wszystkie państwa na swoim poziomie?! Europa nie istnieje – nie ma takiego pojęcia, jeżeli nie będzie mocnej Polski i innych krajów – to jest aksjomat dla mnie. Macie tyle siły żeby przetrwać i pokazać wszystkim kim jesteście. Naprawdę warto. Nie można o tym wszystkim zapomnieć i budować kulturę europejską; kultura europejska nie istnieje. (!–przyp.)

No właśnie.., a jak Gruzini przyporządkowują swój kraj – bardziej do Europy, czy do Azji..?

Bardzo dużo myślałem o tym. Z Azją czy Europą mamy zarazem 'wiele' i 'nic' wspólnego. To jest dawna kultura, która przetrwała właśnie na taki pozytywny patriotyzm, bo Gruzja przetrwała dlatego, że ludzie swoje życie za nią dawali. Dla Gruzina zawsze były najważniejsze: 'język, ojczyzna i wiara' – za które wszystko można było dać, żeby zostawić je dzieciom. Musieliśmy zawsze być trzeźwi i gotowi żeby tego nie zgubić. Te trzy rzeczy – to najważniejsze wartości – dla nich trzeba żyć. Inaczej będziemy robotami, pracować nie wiadomo dla kogo, od roku do roku, potem na wakacje dwa tygodnie wyjechać gdzieś, wyluzować się, zestresowanym wracać do kraju i od nowa. Nie taki model ludzkości, nie po to urodził się człowiek, nie po to stworzył go Bóg, żeby zapomnieć o swojej duchowości...

Jak wygląda dzisiaj religijność Gruzinów, po okresie socjalistycznej ateizacji ?

Wtedy religia była w podziemiu, psuli stare cerkwie, ikony, teraz odrestaurowano wszystko i wszystko 'wychodzi do góry'. 'Kościół' jest żywy i bardzo mocno stoi na nogach, młode pokolenie chodzi do cerkwi.
Gruzińska Cerkiew (Prawosławna Autokefaliczna –przyp.) zawsze była w centrum kultury gruzińskiej, jeżeli zachowała się muzyka, język, tradycje, pieśni cerkiewne i ludowe, jeżeliby 'Kościół' nie był na swoim poziomie to nie byłoby tego kraju.

Czy w związku z ateizacją powszechną na Zachodzie, nie ma i w Gruzji tendencji do zarzucenia religii..?

Trzeba uważać na to. 'Kościół' robi wszystko żeby rytuały, język kościelny był współczesny, żeby ludziom dobrze pokazać drogę, żeby dzisiejsi Gruzini dobrze zrozumieli. Teraz wszędzie idą reformy; w kulturze, religii, w państwie. Zawsze marzyłem o tym żeby Kościół, muzyka, kultura, historia –wszystkie były razem. I właśnie teraz trzeba zjednoczyć je w dobrym celu – żeby zachować swoją kulturę. Zawsze jak mamy koncert nasz patriarcha błogosławi nasze wszystkie ruchy. Kościół pomaga, bo cel jest jeden – zachować to wszystko, żeby młode pokolenie było mocniejsze niż my, bo oni wychowali się w wolnym kraju – bez komunizmu, chcemy dla nich zrobić jak najlepszy fundament. I myślę, że się uda.
Mam taki pomysł teraz żeby pojechać do Turcji zobaczyć tych Gruzinów, którzy tam żyją od iluś wieków, ale zachowali swoją kulturę, pieśni i chcemy tam zagrać coś z naszej strony, a potem zaprosić ich do Gruzji.

Ci Gruzini w większości przeszli na islam, nie ma konfliktów na tym tle..?

Nie ma żadnych. Ciężko jest przetrwać w innej kulturze i wszystko zachować jest niemożliwe. Ale oni bardzo chcą teraz, żeby był kontakt, wymiany, jakoś trzeba się z nimi 'przytulić', 400 lat to za dużo bez ojczyzny, ale dobrymi są, prawdziwymi, najpiękniejszymi Gruzinami. W Turcji leżą stare gruzińskie ziemie, zamieszkujące je narody (Lazowie– potomkowie dawnego plemienia kartwelskiego –przyp.) już nie istnieją w Gruzji a tam tak.
300 tys ludzi zabrał szach Abass przy ostatniej wojnie z Gruzją (pod koniec XVIII w.–przyp.) i osiedlił w Teheranie. Widziałem film, z Gruzji pojechał tam jakiś reżyser, mieszkał z nimi, i wiesz w jakim pięknym języku oni mówi? – w staro–gruzińskim, od 400 lat –zachowali ten język. Patrzyłem na nich i płakałem– jak oni przetrwali to wszystko do dziś; oni są wszyscy muzułmanami, ale takimi mocnymi muzułmanami nawet ci Irańczycy nie są. Był jeden taki moment: kobiety robiąc chleb robią na nim znak krzyża – to był symbol, bo przez pokolenia nic więcej nie mogli zrobić.., reżyser pyta: co to znaczy?, a one mówią: 'To znaczy Gruzja, nasi dziadkowie i babcie zostawili nam taką tradycję'.



Wywiad prowadziła: Diana Zadura



(C) Kaukaz.net. Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytaj, cytuj (z podaniem autora i zródła), ale nie kradnij!