Okno na Kaukaz, czyli jesienny treking w Swanetii

Swanetia to kraina leżąca w granicach Gruzji, w samym sercu pasma Wielkiego Kaukazu, wciśnięta pomiędzy Abchazję, a Raczę - zaraz obok Osetii Południowej. Kraina Swanów - górali mowiących swoim własnym językiem, niezrozumiałym dla pozostałych Gruzinów. O Swanach chodzą w Gruzji różne legendy, mniej lub bardziej prawdziwe. Gruzini w Tbilisi przestrzegają, że w Swanetii wciąż żywa jest zemsta rodowa, jej mieszkańcy są okrutnymi gburami, lepiej się im nie narażać, ale z drugiej strony podkreślają swanecką gościnność. No cóż... najlepiej pojechać samemu, żeby zweryfikować, ile w tym prawdy. Co prawda podróż pięć godzin z Zugdidi w wypełnionej po brzegi marszrutce po górskiej drodze o wątpliwej jakości nie należy do najprzyjemniejszych przeżyć, ale zapewniam, że warto. Na zdjęciu: Widok na Mestię z trasy widokowej na wzgórze z wieżą telewizyjną. Wyraźnie widać charakterystyczne wieże z kamienia, które stoją przy domu każdej z liczących się rodzin. Mestia jest stolicą Swanetii liczącą ok. 15 tys. mieszkańców.

Fotografie: Olga Pliszczyńska, Paulina Świetlicka.

Na szczycie wieży z kamienia
Na pierwszym planie Dato - dumny właściciel domu z wieżą i znawca gór. Ze stereotypową gburowatością Swanów nie ma nic wspólnego. Razem z rodziną wynajmuje pokoje gościnne w samym centrum. Bo Mestia, wedle miejscowych, to prawdziwy kurort turystyczny.

Jesienna feeria barw
Przyznam, że aż takiej mozaiki barw na Kaukazie się nie spodziewałam. Okazało się, że październik to idealna pora na odwiedzenie tej przeuroczej krainy. Słońce, lekki wietrzyk, temperatura około 20 stopni i do tego wszechobecne góry... Po prostu raj na ziemi. W tle schowana za chmurami Uszba.

Wiedźma
To miejscowa nazwa dwuwierzchołkowej Uszby, symbolu Mestii i jednego z najbardziej charakterystycznych i najtrudniejszych szczytów Kaukazu. Na górze, wedle miejscowych podań, odbywały się sabaty czarownic.

Kraina kontrastów
...kolorystycznych na pewno.

W drodze na lodowiec
Trasa z Mestii do lodowca Chalati jest bardzo przyjemna i obfituje w ciekawe momenty, jak na przykład przejście mostkiem zawieszonym nad przepaścią.

Chalati
Lodowiec. Na razie z pewnej rozsądnej odległości. W tle zamglony Czatyn, kolejna legendarna ściana Kaukazu. W miarę zbliżania się do lodowca pogoda ulegała pogorszeniu, w końcu zaczął padać grad.

W paszczy lodowca
A tu Chalati z nierozsądnej odległości, a dokładnie z wnętrza. Trudno było nie ulec pokusie... Potok, który z niego wypływa przemienia się w rzekę i płynie przez całą Mestię.

Jeszcze raz o kolorach
Tym razem różne odmiany żółci, pomarańczy oraz zieleni na tle szczytów Kaukazu.

Gra cieni
Z wielu miejsc w okolicach Mestii świetnie widać różne partie Kaukazu. Przy dobrym świetle na zboczach gór można zaobserwować cienie płynących chmur.

Marszrutka
A oto wnętrze Marszrutki, którą o godzinie 5 nad ranem opuszczałyśmy Mestię... Z wielkim żalem i przyrzeczeniem, że jeszcze tam wrócimy. Podróż po górach w takim pojeździe to dopiero przygoda, zwłaszcza gdy na tylnym siedzeniu zamiast dwóch osób siedzą cztery, a z przodu trzy.

Więcej na temat turystyki w Swanetii

Olga Pliszczyńska



(C) Kaukaz.net. Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytaj, cytuj (z podaniem autora i zródła), ale nie kradnij!