Nie hidżab, nie demokracja. Azerbejdżańska recepta na państwo

Republika Azerbejdżanu, państwo rządzone autorytarnie przez Ilhama Alijewa, dzięki bogatym złożom ropy i gazu oraz umiejętnej polityce balansowania między Wschodem a Zachodem, od kilku lat przeżywa boom ekonomiczny. Rozkwit gospodarczy nie idzie w parze z demokracją. Wręcz przeciwnie: pogłębia rozwarstwienie społeczne, korupcję i nepotyzm. Zachód jeszcze kilka lat temu oddziałujący na politykę wewnętrzną Azerbejdżanu, dzisiaj praktycznie stracił na znaczeniu. Jego miejsce z czasem mogą zająć nietradycyjne ruchy islamskie.

W maju 2011 świętowano 93. rocznicę Azerbejdżańskiej Republiki Demokratycznej. Dyplomaci podkreślali, że ich kraj to „pierwsza republika Wschodu z wielopartyjnym i wielonarodowym Parlamentem, łącząca w sposób widoczny wartości europejskie i wschodnie”. Z powyższym stwierdzeniem przynajmniej częściowo, jeśli nie całkowicie, trudno mi się zgodzić. Demokracja, wolność osobista i wolność słowa to nie są najmocniejsze strony Azerbejdżanu. Mimo to ten kraj, ze względu na swoje położenie i zasoby naturalne, jest kluczowym i najsilniejszym państwem Kaukazu Południowego. A jeszcze niedawno, bo w połowie lat dziewięćdziesiątych w Azerbejdżanie, kraju położonym na styku kontynentów i cywilizacji, próbowano odnaleźć zagubiona w czasach radzieckich niepodległość. Wolność czy porządek? Niezależność i suwerenność państwa a gospodarka wolnorynkowa? Czy modernizacja, turkizacja i islamizacja to wartości, na których da się zbudować nowy organizm państwowy – kraj o niejednolitej strukturze narodowościowej, religijnej, braku wykształconej świadomości narodowej? W czym przejawia się specyfika niepodległego państwa Azerbejdżan? W niniejszym artykule, sporządzonym na podstawie rozmów z azerbejdżańskimi dziennikarzami oraz ekspertami, autorka porusza wybrane zagadnienia wpływające na charakter sytuacji społeczno-politycznej w Azerbejdżanie.

Arena polityczna

Republika Azerbejdżanu jest państwem bardzo młodym. Aż do upadku ZSRR Azerbejdżanie, poza krótkim epizodem na początku XX wieku, nigdy nie mieli swojego państwa narodowego. U jego podstaw legło wymieszanie tradycji, religii i mentalności ludów kaukaskich, irańskich, tureckich, mongolskich, arabskich. Z kręgu kultury bliskowschodniej tereny te wyrwała Rosja carska – w wyniku ekspansji imperium Romanowów Kaukaz znalazł się w strefie wpływów europejskich. Punktem zwrotnym w kształtowaniu świadomości narodowej mieszkańców Azerbejdżanu był początek XX wieku. W okresie tym sformowano zasady literackiego języka azerbejdżańskiego, rozwinięto narodową publicystykę, rozkwitły ruchy polityczne. Efektem owych działań było utworzenie pierwszego niepodległego państwa Azerbejdżan – Republiki Musawackiej (191 8 – 1920). Pod koniec XX wieku na fundamentach istniejącego niespełna trzy lata kraju zbudowano niezależną i suwerenną Republikę Azerbejdżanu.

Czołowe lata niepodległości minęły pod znakiem chaosu i wojny karabaskiej . W obliczu pogłębiającego się kryzysu gospodarczego i narastającego niezadowolenia społecznego pierwszy faktycznie wybrany w woli większości prezydent – Abulfaz Elczibej, w drodze puczu popieranego – jeśli nie organizowanego – przez Moskwę, został usunięty ze stanowiska. W efekcie tych wydarzeń na prezydenta wybrano byłego przewodniczącego Komunistycznej Partii Azerbejdżanu, Hejdara Alijewa. Ojciec narodu po rozprawieniu się z opozycją i podpisaniu rozejmu z Armenia zaprowadził rządy silnej ręki. W ramach programowej stabilizacji państwa udało mu się przeprowadzić kilka reform strukturalnych, które zadecydowały o przyszłości kraju. Z perspektywy czasu najistotniejsze wydaje się przyjęcie konstytucji w roku 1995. W dokumencie tym niepodległy Azerbejdżan został zdefiniowany jako laicka republika z silną władzą prezydencką. W efekcie stopniowej eliminacji opozycji i zaostrzania reżimu autorytarnego ukształtowała się scena polityczna, na której spośród kilkudziesięciu istniejących partii politycznych liczy sie zaledwie jedna – proprezydencka Partia Nowego Azerbejdżanu.

Przez ponad trzydzieści lat Hejdar Alijew sprawował niemal nieograniczoną władzę w Azerbejdżanie. Pod koniec życia jego największą rozterką był wybór następcy. Komu mógł przekazać swoją władzę Alijew? Przede wszystkim musiał być to człowiek, któremu „powierzenie berła” nie groziło przerwaniem misternie uplecionej sieci powiązań klanowych i rodzinnych oraz utratą potencjalnych zasobów finansowych, którymi dysponowała władza. Jedynym takim człowiekiem był syn prezydenta.

Hejdar wychował Ilhama na swój wzór, następca nie dorównał jednak mistrzowi. Głową państwa Ilham został dzięki ojcu, a nie swoim naturalnym talentom. Brakuje mu przede wszystkim charyzmy, która powiodłaby za nim tłumy, nie odziedziczył również naturalnego instynktu politycznego i umiejętności zjednywania sobie ludzi. Niedostatki rozwiązuje brutalną walką z opozycją i przykręcaniem śruby despotyzmu. W listopadzie 2010 roku po raz pierwszy w historii Azerbejdżanu był wybrany jednopartyjny parlament złożony z członków partii i formalnie niezależnych, ale propartyjnie nastawionych posłów. Ów parlament nawet w minimalny sposób nie wpisuje się w założenia pluralistycznej sceny politycznej. Wybory parlamentarne wywołały fale protestów niezależnych kandydatów i samego społeczeństwa. W imię niezgodności z wynikami wyborów niezależni, opozycyjni kandydaci (członkowie partii Musawat, Ludowego Frontu Narodowego, niezależni posłowie, przed którymi zamknięto drzwi parlamentu i których prawa zostały naruszone) wraz z przedstawicielami organizacji społecznych założyli „ Ictimai Palata” – nieformalny ruch społeczny, na czele którego stanął przewodniczący opozycyjnej partii Musawat – Isa Gambar. Główne cele ruchu, oprócz wolnych wyborów, to nawiązanie dialogu miedzy władzą a społeczeństwem, zaprzestanie represji opozycji i mediów, przeprowadzenie demokratycznych reform we wszystkich sferach: ekonomicznej, politycznej, społecznej. Ten rodzaj społecznego stowarzyszenia z uwagi na brak środków oraz realistycznego i szczegółowego programu realizacji swoich założeń, w najbliższym czasie nie jest w stanie stać się realną alternatywą obecnego rządu.

Na styku interesów

Jeszcze kilkanaście lat temu Azerbejdżan był państwem politycznie zagubionym i słabym gospodarczo. Obecną pozycję „tygrysa Kaukazu” kraj ten zawdzięcza zręcznej polityce zagranicznej Ilhama Alijewa (wcześniej jego ojca), opartej na niezwykłej umiejętności balansowania pomiędzy zachodnimi i rosyjskimi wpływami. Trójstronne relacje są bardzo złożone. Z jednej strony Azerbejdżan aktywnie współpracuje z Rosją, zwłaszcza w sferze ekonomicznej: ropy, gazu, tranzytu, handlu. Około 2 mln Azerbejdżan pracuje w Rosji, co jest piętą achillesową azerbejdżańskiego bezpieczeństwa. Z drugiej strony można zauważyć sprzeczności znajdujące odzwierciedlenie w sferze strategicznej. Dla Rosji wpływy Zachodu w regionie Kaukazu to jedno z głównych niebezpieczeństw. Kaukaz stanowi strefę buforowa pomiędzy Rosją, Zachodem a krajami muzułmańskimi. Wejście którejkolwiek z republik regionu do NATO wymusiłoby zmiany systemu obrony. To gigantyczne przedsięwzięcie byłoby znacznie kosztowniejsze, niż przeprowadzenie kilkudniowej wojny. Dlatego też Kreml broni bezpośredniego dostępu do swoich granic, chce kontrolować Zakaukazie, udowadnia, że jest to jego strefa wpływów. I w rzeczywistości, póki co, tak to wygląda. Obecnie Azerbejdżan nie dysponuje żadną siłą przeciwko Rosji, która w dużej mierze kontroluje, a dokładnie mówiąc szantażuje Azerbejdżan. Sporne terytorium Górskiego Karabachu służyło i nadal służy jako narzędzie do wywierania wpływu na zaangażowane w konflikt strony, szczególnie Azerbejdżan, w granicach którego znajdują się bogate złoża ropy naftowej i gazu ziemnego. Przejęcie kontroli nad Azerbejdżanem oznaczałoby przejęcie kontroli nad tymi surowcami i jednocześnie zaniechałoby współpracy nie do końca pokornych władz bakijskich z głównymi wrogami Rosji – Turcją i Zachodem (w ten sposób główne założenia moskiewskiej teorii bezpieczeństwa byłyby dotrzymane: utrzymanie pozycji mocarstwa w regionie, kontrola nad złożami surowców energetycznych i ich korytarzami transportu, utrzymanie kontroli na dotychczasowa „strefa wpływów”).

W pierwszej połowie 201 1 w obliczu rewolucji arabskich i pogorszenia nastrojów społecznych władze Azerbejdżanu poczuły niewielkie zagrożenie i doszło do krótkoterminowego odpuszczenia reżimu autorytarnego. Hasła walki z korupcją, niewielkie podwyżki emerytur oraz zapowiedzi wcielania w życie idei Partnerstwa Wschodniego miały na celu upuszczenie pary wzburzonego społeczeństwa, nękanego nie tyle trudną, co niesprawiedliwą sytuacją ekonomiczną. Na szczeblu dyplomatycznym dyskutowano wówczas o zmianie priorytetu polityki Zachodu z wymiaru gospodarczego, nastawionego na podpisanie porozumienia w ramach wydobycia gazu i wykorzystania korytarzy transportu surowców energetycznych, na ideologiczny, mający na celu umacnianie wartości demokratycznych. Kampania ta miała jedynie znaczenie propagandowe i nie przełożyła się na poprawę sytuacji. Wręcz odwrotnie, w Azerbejdżanie nadal łamane są prawa człowieka, zamykani są obrońcy praw człowieka, wolne media właściwie nie istnieją, a organizacje pozarządowe regularnie odwiedzają funkcjonariusze policji. W chwili obecnej Zachód nie ma narzędzi wpływu na Azerbejdżan, a retoryka zachodnich dyplomatów nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości, np. poprzez uchwalenie specjalnego budżetu na rzecz budowy demokracji w Azerbejdżanie i mieści się jedynie w strefie deklaratywnej .

W poszukiwaniu porządku

W kwietniu 2001 r. Ministerstwo Bezpieczeństwa Narodowego Azerbejdżanu wydało oficjalny dekret informujący o zagrożeniu ze strony radykalnych ruchów o podłożu muzułmańskim. Minister Obrony Narodowej – Tofik Babajew ogłosił: „Niektóre religijne i misyjne organizacje, kontrolowane przez irańskie służby specjalne i rząd arabskich krajów, stawiają sobie za cel przejęcie władzy w Azerbejdżanie”. Takie stanowisko rządu państwa świeckiego, gdzie jeszcze do niedawna religia nie wykraczała poza sferę tradycji i obrzędów, a ze sceny politycznej już dawno została wyparta, może dziwić. Niemniej jednak w ciągu minionej dekady można zaobserwować gwałtowny wzrost znaczenia islamu, szczególnie wśród młodych wykształconych ludzi. Miernikiem zwiększenia liczby świadomie wierzących jest zakładanie nowych meczetów, szkół islamskich, sklepów z odzieżą muzułmańską, wzrost liczby pielgrzymów udających się do Mekki (hadżdż).

Oprócz oddolnej islamizacji można zaobserwować również pewien rodzaj upolitycznienia islamu, który wpisuje się rywalizację o wpływy w regionie pomiędzy Iranem i USA a Turcją i Rosją. Konkludując można powiedzieć, że Teheran, obawiając się wzrostu znaczenia sunnickiej Turcji i jej wpływów, prowadził dyskretna działalność na rzecz wzmocnienia azerbejdżańskiego szyizmu. Za pieniądze z Iranu restaurowane są meczety, a azerbejdżańscy duchowni wyjeżdżają na studia do pobliskiego Tebrizu. Turecko – irańska rywalizacja jest faktem i dała się zauważyć we wszystkich poradzieckich republikach muzułmańskich.

Ze względu na powiązania historyczne oraz strategiczne położenie, równolegle z szyicko-sunnickim antagonizmem, coraz większą popularnością w Azerbejdżanie cieszy się salafizm, nazywany wahabizmem. Przyczyn zainteresowania tym nurtem jest co najmniej kilka: korupcja, brak stabilizacji, zanik zasad moralnych po upadku ZSRR, trudna sytuacja ekonomiczna, brak silnej świeckiej opozycji, porażki w wojnie o Górny Karabach z chrześcijańską Armenią, bliskie kontakty z Czeczenią i Dagestanem, rozczarowanie Zachodem (przede wszystkim USA). Osobliwością wahabizmu jest jego atrakcyjność zarówno dla ludzi ubogich, jak i dla tych lepiej usytuowanych. Przyciąga też prostota, racjonalizm oraz dostępność doktryny. Według różnych szacunków, pomimo ostrej walki władzy z ekstremizmem, szacuje się, że liczba salafitów w Azerbejdżanie wynosi już kilka tysięcy i cały czas wzrasta.

Podsumowanie

Azerbejdżańska scena polityczna zdominowana jest przez proprezydecką Partię Nowego Azerbejdżanu. Po ostatnich wyborach parlamentarnych śmiało można stwierdzić, że w państwie brakuje partii politycznych, które miałyby realne wsparcie sił społecznych. Na ten moment azerbejdżańska opozycja to kilkudziesięciu społecznych aktywistów, którzy zostali zepchnięci do roli dysydentów. Nieco wcześniej, bo w 2008 roku zniesiono ograniczenie liczby kadencji pełnionych przez prezydenta, co umożliwia Ilhamowi Alijewowi sprawowanie urzędu dożywotnio. Rezygnacja z pozorów demokracji potwierdza, jak niewielki wpływ na sytuację w republice mają wartości i instytucje europejskie, w tym Rada Europy i Partnerstwo Wschodnie.

Największe choroby, które toczą Azerbejdżan to klanowość, korupcja, rozwarstwienie społeczeństwa oraz nierozwiązany konflikt karabaski. Trzy pierwsze zjawiska są ze sobą sprzężone i stanowią fundament azerbejdżańskiej gospodarki opartej na wydobyciu ropy i gazu. Rozwarstwienie społeczne pomiędzy warstwa rządzącą i resztą społeczeństwa sukcesywnie się pogłębia. Przy obecnej minimalnie poprawiającej się sytuacji materialnej trudno spodziewać się oddolnych ruchów protestacyjnych. Większość społeczeństwa, nękana przez „Syndrom sztokholmski”, bardzo dobrze pamięta burzliwe lata 90-te, a polityka państwa nastawiona na walkę z obrońcami praw człowieka, wolnymi mediami i osobami niepokornymi, skutecznie eliminuje inicjatywy oddolne.

W ostatnich latach w Azerbejdżanie, mimo aktywnej walki władzy przeciwko upolitycznieniu ruchów religijnych, wyraźnie przybiera na znaczeniu radykalny islam, zarówno wśród wyznawców szyizmu, jak i sunnitów. Mimo, że w tym momencie oddziaływanie zbrojnych ruchów religijnych na sytuację polityczna w Azerbejdżanie jest niewielkie, to w przyszłości może powodować destabilizację kraju, zwłaszcza gdyby doszło do załamania sytuacji w sąsiednim Dagestanie i napływu religijnych radykałów. Gwałtowna aktywizacja oddolnych ruchów radykalnych jest prawdopodobna również w momencie zaognienia sporu o Górski Karabach, co w obliczu masowych zbrojeń Azerbejdżanu, wojennej retoryki i de facto stanie wojny w sąsiednim Dagestanie, jest możliwe.

Tekst: Agata Ziuta

Artykuł został opublikowany w magazynie "Arena. Sprawy Międzynarodowe", nr 6(8)listopad 2011r.



(C) Kaukaz.net. Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytaj, cytuj (z podaniem autora i zródła), ale nie kradnij!