
Jadąc z Dagestanu nad Morze Czarne postanowiliśmy zboczyć nieco z trasy i odwiedzić Park Narodowy w Kabardyno-Bałkarii. Tym bardziej, że mieliśmy dwa dni "wolnego" w oczekiwaniu na prom z Soczi do Trabzonu.

Na 3500m wjeżdżamy kolejką. Najpierw nową...

Dalej starą...

Ostatnia stacja kolejki "jak zwykle" nie działa. Niektórzy decydują się na transport konny

Inni podwożeni są ratrakiem

My wybieramy wariant pieszy

Na szlaku niemały ruch - jedni z zamiarem zdobycia szczytu, inni na spacer po lodowcu.

Słońce niemiłosiernie razi, a nie wszyscy mają okulary słoneczne...

Lenka zasypia, wysokość nie wydaje się jej przeszkadzać

Tenisówki na lodowcu dobrze się nie sprawdzają...

Dochodzimy do 4000m i solidnie przemoczeni i oślepieni wymiękamy. Do szczytu pozostaje nieco ponad 1600 m. Może jednak innym razem :)

Dziecko w między czasie się budzi z uśmiechem podziwiając okolicę

Pora na posiłek, na 3500 smakuje równie dobrze

I zjazd kolejką, tym razem już nie we śnie

A na koniec podziękowania dla sklepu Horyzont za wypożyczenie nosidełka
| Część IV Z Rosji przez Turcję do Gruzji ![]() |
| Powrót do opisu podróży - Z niemowlakiem wokół Kaukazu . |
Fotografie: I&S Kaliszewscy