Kaukaski humor na kaukaz.net

Rozmawia dwóch Awarców:
- Coś taki smutny?
- A, paszport mi ukradli.
- Na milicji byłeś?
- Byłem. Nie oni.

Na głowę milicjanta spadła cegła. Przechodzący obok Czeczeniec denerwuje się:
- To straszne! A jeśli by człowiek przechodził?!

Przychodzi facet do spowiedzi:
- Ojcze, zgrzeszyłem.
- Co takiego zrobiłeś?
- Oszukałem Ormianina.
- Synu, to nie grzech.
- A co takiego?
- To cud!

Spotyka się dwóch Kaukazców
- Giwi, jakiej jesteś narodowości?
- Jestem Ormianinem.
- Nie ściemniaj, przecież urodziłeś się w Tbilisi.
- No i co z tego! Czy jak ktoś urodził się w garażu to jest samochodem?

Lekcja w szkole. Nauczycielka pyta dzieci:
- Jakiej narodowości był D’Artagnan?
Pojawia się las rąk, szum i hałas. Tylko mały Wazgen siedzi i milczy.
- Wazgen! Czemu milczysz? Nie czytałeś Dumasa?
- Czytałem. I film oglądałem.
- To dlaczego nie chcesz odpowiadać?
- Wstyd, Mario Iwanowno. Bo D’Argagnan był Ormianinem, ale złym Ormianinem.
- A dlaczegóż to?
- A jaki porządny Ormianin będzie wydzierał się na całe gardło: „Merci, Baku!”?

Azerbejdżański ojciec rozmawia z synem:
- Tofik, może byś się tak w końcu ożenił, a?
- Ale z kim?
- No na przykład z Fatimą? To taka porządna dziewczyna.
- Nie tato, nie kocham Fatimy.
- No to może z Ajszat? Śliczniejszej nie widziałem.
- Nie tato, nie kocham Ajszat.
- A kogo w takim razie kochasz?
- Kocham Iwana.
- Tfu, zwariowałeś. Przecież to Ruski.

Rozmawia dwóch Gruzinów:
- Giwi, lubisz pomidory?
- Jeść tak, a tak w ogóle to nienawidzę.

Kaukaskie góry. Gruzin ubrany w burkę i papachę, dumny jak orzeł pasie stado owiec.
Nagle dzwoni telefon komórkowy. Stado zamarło, owce podniosły głowy i patrzą w stronę czabana. Ten z poważną miną wyjmuje komórkę zza pazuchy.
- Halo? Chwileczkę. - I odwracając się do owiec mówi, - to do mnie.

Patimat do Magomieda:
- Dlaczego znowu nie nocowałeś w domu?
- Waj Allach, od pięciu lat co rano to samo!

W dagestańskim Urzędzie Stanu Cywilnego:
- Czy zgadzacie się wziąć za żonę tę oto kobietę?
- Nie.
- A tamtą?

Dargiński mąż wraca podpity do domu. Żona zaczyna na niego krzyczeć, później łapie miotłę i zaczyna go gonić. W pewnej chwili mąż chowa się pod łóżko, żona zaś próbuje dosięgnąć go miotłą.
- Wyłaź!
- Nie wyjdę!
- Wyłaź!
- Nie wyjdę!
- Wyłaź, mówię!
- Kto jest panem domu, a!? Powiedziałem nie wyjdę i już! Koniec dyskusji!

Rozprawa sądowa. Adwokat jest Lakcem.
- Czy poszkodowany rozpoznaje w oskarżonym człowieka, który ukradł mu samochód.
- Wysoki sądzie, po wysłuchaniu mowy adwokata ja w ogóle zacząłem mieć wątpliwości czy miałem kiedykolwiek samochód.

Putin leciał pewnego razu samolotem. Nagle zauważa, że maszyna zmieniła kurs. Zaczyna się denerwować. W końcu podchodzi do pilota i pyta:
- Kiedy wreszcie będziemy na miejscu?
- Niedługo, Inszallach, - odpowiada pilot.

Wracał Dagestańczyk z żoną z wesela. Nagle koń pod nimi się potknął. Dagestańczyk na to:
- Raz!
Jadą dalej. Koń znów się potknął.
- Dwa! – mówi Dagestańczyk.
Gdy koń potknął się po raz trzeci Dagestańczyk zszedł z niego, wyjął pistolet i zastrzelił nieszczęsne zwierzę.
- Co ty robisz? Za co go zastrzeliłeś? – krzyczy żona.
- Raz! – odpowiada Dagestańczyk.
Od tej pory żyli długo i szczęśliwie i nigdy się nie kłócili.

Dwaj Gruzini wydrukowali banknoty o nominale 13 rubli. Jeden z nich poszedł rozmienić banknot. Wieczorem wrócił, drugi go pyta:
- No i jak, rozmieniłeś?
- Jasne, po 6 i 7 rubli.

Przyszedł raz dagestański chłopiec do domu ze szkoły i mówi rodzicom: „Powiedziałem dzisiaj, że jestem Ruski. Tak napisałem w ankiecie narodowość: „Ruski”. Rodzice w szoku. Ojciec gdy się uspokoił rzecze: „Dobrze, jak Ruski to Ruski. Od dzisiaj będzie żył jak Ruski. Do szkoły autobusem, a nie moim BMW, żreć będziesz kartoszkę z chlebem zamiast chinkału, a kieszonkowe od dziś to 50 rubli, a nie 50 dolarów.” Usiedli wszyscy, jedzą obiad. Chłopiec zjadł polewkę i wcina suchy chleb z ziemniakami, a reszta rodziny chinkał po awarsku. Ojciec pyta: „Coś taki zły?”. Chłopak na to: „Tylko parę godzin jestem Ruskim, a już was czarnych nienawidzę.”

Ankiety pewnego Dagestańczyka nie przyjęli, ponieważ na samym końcu, w rubryce, gdzie było napisane „Nie wypełniać” napisał „Choroszo”.

Pewien trener stworzył drużynę piłkarską, która ogrywała wszystkich. Nawet Brazylijczyków i Niemców. Pytają go jak tego dokonał:
- W ataku postawiłem Czeczeńców – nikt się przed nimi nie obroni, w pomocy Gruzinów – za cholerę się z nimi nie dogadzasz, w obronie Azerów – nie przejdziesz dopóki nie zapłacisz. A na bramce postawiłem Ormianina – nawet jak strzelisz gola i tak tego nie udowodnisz.

Jeden Awar do drugiego:
- Wczoraj ułożyłem strasznie trudne puzzle.
- No i co, długo układałeś?
- Dwa lata?
- A co tak długo?
- Długo? Chyba zwariowałeś? Na pudełku było napisane od 3 do 6 lat.

Szkoła na Kaukazie. Nauczyciel wzywa do tablicy Achmeda:
- Narysuj trójkąt równoramienny. Narysowałeś? To teraz udowodnij, że ma równe ramiona.
- Jak mamę kocham!

Dagestański dżygit skarży się przyjacielowi:
- Co za czasy nastały! Dziewczyny w ogóle sumienia i honoru nie mają! Wyobraź sobie, że obie moje dziewczyny mnie zdradzają!

Dagestastański auł. Poranek. Na drodze spotyka się dwóch Awarów. Jeden pyta drugiego:
- Maga, coś taki smutny, a?
- Papachę wiatrem zmiotło …
- I co teraz?
- … sami z mamachą zostalim.

Awar i Darginiec wylądowali na dwóch sąsiednich bezludnych wyspach, oddzielonych niewielką zatoką. Żyli tak przez cztery lata. Pewnego razu Darginiec znalazł na plaży piękną dziewczynę, która leżała bez świadomości. Udzielił jej pierwszej pomocy i kiedy tylko się ocknęła pobiegł na brzeg i głośno krzyknął:
- Ej, Magomied, płyń szybko. Zobaczysz coś, czego cztery lata nie widziałeś.
Magomied skacze do wody i płynąc mówi sam do siebie:
- Chin-kał, chin-kał, chin-kał.

Jedzie dwóch Kumyków w BMW po Machaczkale. Na dworze upał 40 stopni. A oni jadą z zamkniętymi oknami, ubrani w garnitury, krawaty pod szyją. Jeden mówi do drugiego:
- E, Maga … Dawaj okno otworzymy!
- Siedź! Niech wszyscy myślą, że mamy klimę!

Ciągnie Gruzin wózek po bazarze z napisem „żywa ryba”. Klient podchodzi do niego.
- Co sprzedajesz?
- Nie widzisz? Żywe ryby.
- Wach, jakie tam one żywe? Leżą brzuchami do góry.
- Śpią.
- Wach, a juści, śpią. To dlaczego tak od nich cuchnie?
- Posłuchaj, a ty jak śpisz to się kontrolujesz?

Czeczeniec postawił samochód pod Kremlem. Podbiega milicjant.
- Ty? Nie wiesz, że tu jest ochrona prezydencka?
- Spoko. Mam alarm antywłamaniowy.

Czeczenia. Na miejscu gdzie rozwidlają się trzy drogi stoi rosyjski sołdat. Przed nim kamień a na nim napis: „Pójdziesz w lewo – zabiją. Pójdziesz w prawo – zabiją. Pójdziesz prosto – zabiją”. Co robić?,- myśli. Wtem odezwał się w nim głos wewnętrzny: „Myśl szybciej, bo tutaj zabiją!”.

Milicjant zatrzymuje samochód. Za kierownicą Kaukazczyk. Milicjant długo i dokładnie ogląda jego prawo jazdy.
- Co, pewnie myślisz, że kupiłem? Nie, kolego, przyjaciel podarował na urodziny.

Zapytali Awarca który naród jest najgłupszy na świecie. Ten chwilę pomyślał i odrzekł:
- Ale za to mamy Rasula Gamzatowa.

Przyjaciele powiedzieli Magomiedowi, że jego żona zdradza go z Achmedem. „Jak przyjdziesz do domu – mówią mu – zajrzyj do szafy i na pewno zobaczysz tam Achmeda”. Przychodzi Maga do domu, żona leży naga. Podbiegł szybko do szafy, otwiera i zaczyna przerzucać rzeczy: jedna sukienka, druga, sukienka … ooo, salam Rasul. Jak zobaczysz Achmeda, powiedz mu, że zarżnę jak go dorwę.

Z dialogu dwóch dagestańskich chirurgów:
- No jak tam bratan?
- E, z narkozą jakoś tak nudno.

Wrócił Magomied z Ameryki i postanowił sprawdzić mułłę ze swojej wsi. Przyjechał do meczetu i mówi mulle:
- Za to, że tak się starasz, modlisz się daję ci ten BMW 745. Mułła na to:
- Maszallach, dzięki ci!
- Siadaj na miejscu pasażera, - mówi Magomied – ja cię przewiozę i pokażę co i jak się naciska.
Jadą, jadą aż wreszcie mułła mówi:
- Coś gorąco się zrobiło. Jak tu się okno otwiera?
Magomied na to:
- Powiedz „Bismillach” i się samo otworzy.
Mułła za zdziwieniem powiedział „Bismillach”, a w tym czasie Magomied po cichu nacisnął guzik ze swojej strony i okno się otworzyło.
- Oj, joj, nieźle, - rzecze mułła.
Jadą dalej. Za jakiś czas mułła znów przemówił:
- Coś trochę zimno. Jak się to okno zamyka?
- Teraz powiedz „Alchamdulillach” i się zamknie.
Mułła powiedział, a Magomied znowu po cichu zamknął okno.
Mułła zamyślił się na jakiś czas i w końcu mówi:
- Tyle lat żyje, jestem mułłą, modlę się a dopiero teraz w Allacha uwierzyłem!

Awarska rodzina przesiedliła się z gór na równinę i posłała syna do szkoły. Na lekcji literatury nauczyciel pyta chłopaka:
- Znasz Puszkina?
- Nie.
- A Gogola?
- Nie.
- A Dostojewskiego?
- Nie.
- Jutro przychodź z ojcem do szkoły!
Przychodzi ojciec, a nauczyciel do niego:
- Wasz syn nie zna Puszkina, Gogola, Dostojewskiego ...
- A ty jednookiego Hadżi znasz? – pyta ojciec.
- Nie.
- A bezzębnego Achmeda?
- Też nie.
- A kulawego Isę?
- Też nie.
- To co mojego chłopaka swoją mafią straszysz?

Gruzin w moskiewskiej aptece:
- Dajcie mi sto prezerwatyw.
Słysząc to stojące za nim dwie młode dziewczyny zachichotały.
A Gruzin na to:
- I jeszcze dwie.

Rosjanin jedzie taksówką po Tbilisi. Podjeżdżają do skrzyżowania, zapala się czerwone światło, gruziński kierowca depcze na gaz i przejeżdża 100/h przez skrzyżowanie. Rosjanin cały zielony ze strachu, krzyczy do Gruzina:
- Co ty najlepszego robisz?
- Jestem przecież dżygitem, nie?
Jadą dalej. Znów podjeżdżają do skrzyżowania. Tym razem zapala się zielone światło, a Gruzin nagle po hamulcach. Samochód stanął jak wryty. Rosjanin niczego nie rozumiejąc patrzy pytająco na kierowcę:
- Co się dziwisz, - odpowiada Gruzin, - teraz inny dżygit jedzie.

Na moskiewskim lotnisku na samolot czekają Francuz, Amerykanin i Gruzin. Podchodzi do nich dziennikarz i pyta:
- Nie moglibyście opisać swoimi słowami to, co wisi wam poniżej pasa.
- Poniżej pasa, - mówi Francuz – wisi to, czym sprawiam przyjemność kobietom.
- Poniżej pasa, - odpowiada Amerykanin – wisi to, czym sprawiam przyjemność sobie.
Gruzin na to:
- Poniżej pasa wisi u mnie kindżał, a to, co tym dwóm wisi mi najczęściej stoi.

Ormiańscy uczeni znaleźli na górze Hor Wirap dowód na to, że Erewan był zbudowany w 782 r. p.n.e. Gruzini wpadli we wściekłość. Kupili aluminiowe wiadro, wygrawerowali na nim 882 r. p.n.e. i zakopali na starym mieście w Tbilisi. Kilka dni później gruzińska telewizja wyemitowała program, w którym oświadczono, że gruzińscy archeolodzy znaleźli dowód na to, że Tbilisi jest najstarszym miastem na świecie. Na wniosek Armenii do Gruzji przyjechali międzynarodowi eksperci. Wzięli wiadro, obejrzeli i odwrócili do góry dnem. Ich oczom ukazał się napis: „Erewańska Huta Aluminium”.

Sądzą Azera za gwałt na chłopcu. Sędzia:
- Oskarżony, opowiedzcie jak to było.
- A no, siedzę na plaży, morze takie błękitne, błękitne. Piasek taki złocisty, złocisty. Chłopiec ... pupcia taka różowa, różowa.
Sędzia:
- Ech!!! Jeszcze raz!
- Siedzę na plaży, morze takie błękitne, błękitne. Piasek taki złocisty, złocisty. Chłopiec ... pupcia taka różowa, różowa.
Sędzia:
- Eeech! Jeszcze raz!
- Siedzę na plaży, morze takie ...
Sędzia:
- Eeeeech! Chłopiec winny!

W pociągu jedzie zgrabna Amerykanka w mini-spódniczce. Na górnej półce plackarty leży Ormianin i pożera ją wzrokiem. Widząc jego spojrzenie Amerykanka kokietuje go. To poprawi włosy, to szminkę, to rzuci mu przeciągłe spojrzenie. W końcu pyta:
- Do you speak English?
Ormian na to:
- Wach, pewnie że chcę!

Z dwoma zagranicznymi turystami spotyka się minister kultury Azerbejdżanu. Dziennikarze pytają:
- Panie ministrze, proszę nam powiedzieć dlaczego Azerowie tak zawsze dziwnie mówią: „czaj-maj”, „konfiety-monfiety”?
- A wiecie panowie, naród u nas ciemny. Kultur-multur nie wystarcza.

Na plaży opala się dwóch Gruzinów. Nagle jeden krzyczy.
- Oj, Giwi! Rekin, rekin!
- Spokojnie, to nie rekin. To Wachtang na plecach pływa.

W gruzińskiej armii generał pyta szeregowego:
- Gogi, dlaczego nie powiedziałeś „Czołem towarzyszu generale” kiedy przechodziłeś obok mnie, a?
- Oj, po prostu was nie zauważyłem.
- A to dobrze, bo już myślałem, że się obraziłeś.

Po starym Tyflisie spaceruje carski oficer z damą pod rękę. Wtem podchodzi do niego Gruzin i pyta grzecznie:
- Przepraszam bardzo, która godzina?
- W pół do drugiej, - równie grzecznie odpowiada oficer.
Gruzin na to:
- Równo o drugiej przyjdziesz pod adres Rustaweli 23 i pocałujesz mnie w dupę.
Oficer wyciąga szablę i rzuca się w pogoń za Gruzinem. Wtem zatrzymuje go inny Gruzin.
- O co chodzi kochany? Gdzie tak pędzisz?
Ten opowiada mu całą historię.
- Eee, spokojnie, - odpowiada Gruzin patrząc na zegarek – nie spiesz się. Do drugiej masz jeszcze 15 minut.

Dwóch Gruzinów na brzegu rzeki. Jeden mówi:
- Giwi, słuchaj. Wczoraj taaaką rybę złowiłem. Prawie jak moja ręka.
- Nie kłam, - odpowiada ten drugi, - gdzie ty widziałeś takie włochate ryby.

Na górskiej kaukaskiej drodze na Żyguli jedzie dżygit. Gdy przejeżdża małą wioskę na drogę wybiega prosiak. Ten nie zdąża wyhamować i rozjeżdża świnię. Wychodzi z samochodu, patrzy dookoła. Nikogo nie ma. Pakuje więc martwego prosiaka do bagażnika i już ma zamiar odjechać gdy zza krzaków wychodzi góral w papasze i z gwintówką.
- Tylko mi nie mów, że będziesz go wiózł do szpitala.

Rodzą trzy kobiety. Gruzinka, Ormianka i Murzynka. Urodziły w tym samym czasie i pielęgniarki pomyliły dzieci. Proszą ojców aby rozpoznali swoje dzieci. Pierwszy wszedł Gruzin. Nie wiele myśląc, chwycił Murzynka i w nogi. Lekarze krzyczą za nim:
- Jesteś pewien, że to twój syn?
Gruzin na to:
- A mnie wszystko jedno. Aby nie Ormianin.

Trzy kobiety – Francuzka, Angielka i Czeczenka rozmawiają o swoich mężach.
- Jak tylko wyszłam za mojego Johna, - mówi Angielka, - od razu mu powiedziałam: „jestem kobietą nowoczesną i nie mam zamiaru prać, sprzątać i gotować”. John zniknął. Nie widziałam go jeden dzień, drugi. Na trzeci wraca i przywozi mi całą ciężarówkę AGD – pralka, zmywarka, mikrofalówka. Odtąd żyjemy jak przykładne małżeństwo.
- Jak poślubiłam swojego Pierre’a, - odpowiada Francuzka – powiedziałam mu: „jestem kobietą nowoczesną i nie mam zamiaru prać, sprzątać i gotować”. Pierre zniknął. Nie widziałam go jeden dzień, drugi. Na trzeci wrócił i przyprowadził ze sobą służącą. Odtąd żyjemy jak przykładne małżeństwo.
- Ja tak samo zrobiłam zaraz po ślubie, - rzecze Czeczenka.- Powiedziałam swojemu Asłanowi, że jestem kobietą nowoczesną i nie zamierzam prać, sprzątać ani gotować. Nie widziałam go jeden dzień, nie widziałam drugi. Na trzeci zaczęłam trochę widzieć prawym okiem.

Rozmawia dwóch Gruzinów.
- Słuchaj, pamiętasz Giwi?
- Jasne!
- Ty wiesz co się stało? Paraliż go złapał. Całą prawą stronę. Ręka, noga, bok. Coś strasznego.
- O cholera, a jak tam z męskością?
- Dzięki Bogu w ostatniej chwili zdążył przerzucić.

Rozmawia dwóch Ormian. Jeden mówi:
- Kobieta jest jak płyta nylonowa. Raz posłuchasz, drugi raz, a potem już nieciekawe.
- Co ty gadasz. Posłuchasz, potem przekładasz na drugą stronę i słuchasz dalej.

Po zamachach z 11 września prezydent Gruzji musiał wystąpić z oficjalnym oświadczeniem, że kamikadze nie są obywatelami Gruzji.

W nocy, ulicą idą Rosjanin i Ormianin. Wtem zatrzymują ich złodzieje:
- Oddawać wszystkie pieniądze! Raz, dwa!
- Chwileczkę, - mówi Ormianin. - Tylko oddam stary dług przyjacielowi. Wania, masz tutaj swoje 500 rubli.

Na weselu w górskiej wiosce Dagestańczyk tańczy z dziewczyną. Podchodzi do niego inny i pyta:
- Bracie, mogę zaprosić do następnego tańca twoją krasawicę?
- Nie!
- No pozwólże zatańczyć z tą swoją królewną. Tylko jeden taniec.
- Nie!
- No nie bądź taki twardziel. Daj tę duszyczkę choć na parę minut.
- Nie!
Dziewczyna nie wytrzymuje i mówi:
- A może tak byś mnie zapytał?
Oni na to:
- A ty milcz durna jak dwóch dżygitów rozmawia!

Smok złapał Gruzina, Azera i Ormianina. Mówi im:
- Kto pierwszy dobiegnie do tamtej góry i z powrotem tego puszczę wolno. Pozostałych zjem.
Pobiegli. Wracają Gruzin i Azer, cali zdyszani. Pytają smoka:
- A gdzie Ormianin?
- A Ormianin nie wrócił ...

Druga wojna światowa. Gruzin i Ormianin uciekają przed Niemcami. Gruzin chowa się w studni, a Ormianin wchodzi na drzewo. Niemcy przyszli, zobaczyli Ormianina i złapali go. Prowadzą go związanego. Gdy przechodzili koło studni Ormianin krzyknął:
- Hej, Giwi, wychodź, złapali nas.

Koło restauracji stała piękna dama. Gruzin:
- Jaka piękna dziś pogoda.
Dama milczy.
- A wczoraj jaka brzydka była pogoda, deszcz padał.
Milczenie.
- A jak myślisz, jaka jutro będzie pogoda?
- Odwal się, - odpowiada dama. Ja jestem k..., a nie meteorolog

Dlaczego Ormianom zawsze się wiedzie?
Ponieważ fortuna boi się odwrócić do nich tyłem.

Na wystawie w Paryżu ormiański koniak z trzema gwiazdkami zajął pierwsze miejsce, a z pięcioma gwiazdkami żadnego.
- Dlaczego tak się stało? – pytają producentów koniaku.
- Sami się dziwimy! Przecież z jednej beczki nalewaliśmy.

Kłóci się dwóch Azerów.
- Idź do czorta! – krzyczy jeden.
- A żebyś ty zdechł! – odpowiada drugi.
- Pocałuj mnie w dupę! – znów krzyczy pierwszy.
- No jednak widzę, że proponujesz żeby się pogodzić?

Pacjent pyta dentystę-Czeczeńca:
- Panie doktorze, a dlaczego pan sam nie ma ani jednego zęba?
- Przecież znacie nasze prawa. Oko za oko, ząb za ząb.

Sprzedaje Gruzin miód i reklamuje go:
- Co za wspaniały miód! Słuchajcie ludzie, wiecie jakie pszczoły robią taki miód? Ogromne! o taaakie! – I pokazuje palcami na ręce.
Przechodzący obok człowiek pyta:
- Słuchaj, a jak taka wielka pszczoła do ula włazi?
- Jak włazi, jak włazi... Trzeszczy, pierdzi, a włazi. A jak się nie zmieści to na dworze nocuje.

Tytuły z dagestańskiej gazety dla kobiet „Patimat”:
- Uczymy się prawidłowo gotować chinkał. Porady Jennifer Lopez.
- Jak pięknie się opalić a nie przynieść wstydu rodzinie.
- Gdzie najlepiej pojechać na letni odpoczynek. Rozkład jazdy marszrutek.
- Jak rozpoznać po uszach jaki rodzaj zapasów trenuje twój mąż.
- 17 sposobów żeby cię nie porwali.
- Siedmioro dzieci i inne hobby.

- Dobry wieczór! Aszot Owanesjan, moskiewska milicja! Można wasze dokumenty?
- A można waszą rejestrację?
- No nie, znowu się zaczyna! Jestem w pracy!

Rosjanin, Ormianin i Abchaz złowili pewnego razu złotą rybkę, która obiecała spełnić każdemu z nich po jednym życzeniu. Rosjanin zażyczył sobie dom pełen dolarów, a Ormianin dom pełen złota. Abchaz na to:
- A mnie daj tylko adres tych dwóch.

Złapał pewnego razu Ramzan Kadyrow złotą rybkę. Pobawił się nią chwilę w rękach, jakby była zwykłym kiełbiem i wyrzucił. Rybka na to:
- Ej, szanowny! A trzy życzenia?!
- A niech ci będzie, - odparł Ramzan, - mów.

W celi więziennej siedzi Gruzin, Ukrainiec i Ormianin. Gruzin dostaje z domu paczkę, a w niej słoninę. Myśli sobie: „Oddam słoninę Ormianinowi, a potem go za to przelecę”. Pyta go:
- Ej, Wazgen, chcesz słoninę?
Ormianin myśli: aha, zjem jego słoninę, a on mnie potem …
- Nie, nie. Nie chcę twojej słoniny.
Gruzin pyta więc Ukraińca:
- Mykoła, chcesz słoniny?
Ten myśli sobie: „aha, zjem jego słoninę, a on mnie potem … Chociaż, zjem słoninę, w rękach okrzepnę, jakoś się wybronię.”
- No dobra, dawaj tę słoninę.
Zjadł i czeka kiedy Gruzin zacznie do niego iść. W końcu podchodzi i pyta:
- No i jak, zjadłeś słoninę?
- Zjadłem.
- Siły w rękach nabrałeś?
- Nabrałem.
- To trzymaj Ormianina.

Dwóch Kaukazców myje się w łaźni. Jeden mówi drugiemu:
- Gogi, podnieś mydło z podłogi.
- Słuchaj, to nie uczciwe. Ja już dwa razy podnosiłem, a ty tylko raz.
- Dobra, dobra … Jeszcze raz podniesiesz ty, raz ja i idziemy do domu.

Przyjęli do pracy w KGB Ruskiego, Ormianina i Azera. Postanowili ich sprawdzić: pokazali im tajny kod, a później na niby wzięli do niewoli. Zaczynają ich torturować. Pierwszego dnia Ormianin nie wytrzymuje i ujawnia kod. Wypuszczają go. Na drugi dzień łamie się Ruski. A Azer za nic nie chce ujawnić kodu. Mija tydzień tortur, wreszcie naczelnik postanawia nagrodzić Azera za odwagę. Idą do jego celi, zaglądają przez judasza, a Azer bije głową w ścianę i mówi sam do siebie:
- Przypomnij sobie, no przypomnij sobie …

Ormianina przyjmują do partii. Sekretarz sprawdza czy jest odpowiednio uświadomiony politycznie:
- Wymień 30 wielkich marksistów.
- Marks, Engels, Róża Luksemburg, Lenin …
- Jeszcze, jeszcze …
- i … 26 bakińskich komisarzy.

Przychodzi Abchaz do fryzjera. Ten go pyta:
- W którą stronę was uczesać?
- W stronę Suchumi.



(C) Kaukaz.net. Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytaj, cytuj (z podaniem autora i zródła), ale nie kradnij!