Kaukaz mityczny?

Wielu podróżników za wszelką cenę próbuje dotrzeć do tzw "prawdziwych" kultur, najchętniej "niemalże nietkniętych cywilizacją" oraz przywieźć "prawdziwe" pamiątki z podróży.
"Etno" jest dziś w modzie - każdy chce mieć swoje "etno": w postaci rytmów, kroków tanecznych czy też stroju z regionu...

"Autentyczna kultura"

Podróżnicy poszukują "autentycznej" kultury ubolewając, że świat "zalewa globalizacja". To marzenie (być może rodem z czytanych w dzieciństwie książek podróżniczych), w zetknięciu z napotkaną na miejscu rzeczywistością, powoduje, że za wszelką cenę pragniemy odnaleźć i sfotografować choć szczątki owej "ginącej kultury"..., nadając tym samym naszej podróży bardziej egzotyczny charater.
Nie unikają tego niektórzy autorzy książek podróżniczych, niekiedy przebierający miejscowych w stroje z muzeum, aby Ci byli bardziej "prawdziwi" na fotografii...

Choć wydawnictwa nie zabijają się jeszcze o tematykę kaukaską, nietrudno zauważyć, że również o Kaukazie pisze się często jak o zmitologizowanej krainie średniowiecznych świątyń, ojczyźnie Prometeusza i walecznych górali... Oraz wojen, których źródeł szuka się głównie w historii czy też zróżnicowaniu etnicznym... (co, jak wkrótce napiszę w innym miejscu, jest spojrzeniem dość jednostronnym).

Mam wrażenie, że trochę zapominamy o tym, że tam też żyją zwykli ludzie, którzy, chcą jakoś wiązać koniec z końcem, wychować i wykształcić swoje dzieci, znaleźć pracę czy też wyemigrować w poszukiwaniu lepszego jutra.

I nie są oni zwykle przebrani w stroje ludowe - to może banalne, ale jakże często takiej egzotyki właśnie szukamy. To również fotografujemy, bo po co nam zdjęcia gościa z komórką, autobusu czy zakładu fryzjerskiego?

Jeśli już to zdjęcie babci z komórką siedzącej na progu swej kamiennej chatki - bo śmieszy. Może warto zastanowić się dlaczego i zmodyfikować nasze wyobrażenia na temat innych kultur?

Etno-szajs

Wszystko wokół jest dziś "etno"... takie można odnieść wrażenie - impreza etniczna, muzyka etniczna, tańce. Każdy chce interesować się jakimś "etno".
Konsekwentnie nie zabieram ze sobą na pokazy slajdów i tym podobne okazje kaukaskiej papachy, kindżału czy rogu na wino czy też muzyki "etnicznej". Byłam o to również proszona przez dziennikarzy:
- No niech że Pani weźmie coś kaukaskiego? I jakąś muzykę etniczną.
- A czy przy rozmowach o Polsce w tle tańczy "Mazowsze", a stół przed gośćmi w studio nakryty był "tradycyjnym ręcznie wyszywanym obrusem"? - chcę zapytać...
Posiadam takie etno-gadżety, takie jak papacha, którą mole dogryzają gdzieś w szafie, czasami zdobią one ściany kaukaskich domostw, stanowią podarunki na wesele (np. kindżały), mam jednak opór przed eksponowaniem ich jako wyznaczników "kaukaskiej kultury" - no może poza dywanami po których chodzę. Biorę też muzykę pop, miejscowy rap i ... operę.

- A stroje kaukaskie? Mogłby wzbogacić wystawę
- Może burkę (strój pasterski) na ten cel zakupić - zastanawiałam się kiedyś?... Mimo wszystko, wolałabym dres i mudur GAI i futbolkę z napisem Anżi (popularna drużyna sportowa w Machaczkale).

Na początek kilka zdjęc kaukaskiej ulicy, wnętrza domu - codziennych przestrzeni zwykłych ludzi... C.d.n....

Choć pochodzą głownie z Dagestanu i Gruzji, część z tych zdjęć można by zrobić na ulicach w Polsce, może nawet w polskich domach.Taki Kaukaz pojawiał się tylko na przypadkowych fotografiach z nami i naszymi kaukaskimi znajomymi. Brakowało go na innych, które zostały uznane za zbyt banalne, codzienne czy nieciekawe....

CND...

Iwona Kaliszewska



(C) Kaukaz.net. Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytaj, cytuj (z podaniem autora i zródła), ale nie kradnij!