Czeczeńskie dzieciństwo

Pod hasłem „Czeczeńskie dzieciństwo” w listopadzie tego roku Stowarzyszenie „Dla Ziemi” i Homo Faber zorganizowały kilka wydarzeń w różny sposób dotykających tego tematu - w Lublinie i w Łukowie.
12 listopada zaprosiliśmy wszystkich zainteresowanych na spotkanie z dziennikarką, wieloletnią korespondentką polskich mediów z Rosji Krystyną Kurczab-Redlich. Spotkanie zaczęło się od półgodzinnego filmu „Czeczenia. Zabójstwo za zgodą świata.” z 2003 roku. Data powstania filmu była kilkakrotnie podczas spotkania podkreślona – od tamtego momentu minęło sześć lat, sytuacja na Północnym Kaukazie nieco się zmieniła. Nie żyje już ani Asłan Maschadow ani Szamil Basajew. W lecie tego roku została zamordowana też Natalia Estemirowa – autorka części materiałów pojawiających się w filmie. W kwietniu 2009 roku Federacja Rosyjska ogłosiła zwycięstwo wojsk federalnych w walce z terroryzmem i konflikt został oficjalnie zakończony. Marionetkowy rząd Ramzana Kadyrowa próbuje zdobyć poparcie ludności odbudowując centrum stolicy. Jednak to, że od jakiegoś czasu mieszkańcy republiki nie są narażeni na bombardowania, nie oznacza, że w Czeczenii zaprzestano łamania na masową skalę praw człowieka. Krystyna Kurczab-Redlich mówiła także o możliwej roli służb FSB w atakach terrorystycznych 1999 roku w Moskwie i, później, w teatrze na Dubrowce, oraz o blokadzie informacyjnej – sama od kilku lat ma zakaz wjazdu na terytorium FR, a dziennikarze, poza oficjalnymi wycieczkami, nie są wpuszczani do Czeczenii.
Dziennikarka przywołała też, kilkakrotnie pojawiającą się już w różnych opracowaniach, analogię pomiędzy losami polskiego i czeczeńskiego społeczeństwa. 3 lata po upadku powstania listopadowego wybucha w Czeczenii antyrosyjskie powstanie pod wodzą imama Szamila. W 1860 pod wodzą Bajsungura wybucha kolejne powstanie w Czeczenii, w Polsce – 3 lata później. Jak wiele innych narodów także Polacy i Czeczeni doświadczyli deportacji w latach czterdziestych do Azji Środkowej. Zapoczątkowane przez Polaków zmiany w 1989 miały oddźwięk także na Kaukazie. Czeczeni, jak wiele ludów pozostających w orbicie wpływów ZSRR, próbowali na początku lat 90 odzyskać niepodległość lub uzyskać jak najszerszą autonomię w ramach Federacji Rosyjskiej.
Kurczab-Redlich próbowała też odpowiedzieć na pytanie o to, dlaczego akurat Czeczeni od ponad dwustu lat nie chcą podporządkować się silniejszemu sąsiadowi – w odróżnieniu od Osetyńców czy Inguszy. „No, a dlaczego Polacy, a nie Czesi?” – pytała retorycznie. „ jedyną odpowiedzią może być to, że „ten model tak ma”.
Aula Wydziału Politologii była prawie zupełnie wypełniona ludźmi. Po spotkaniu autorka podpisywała swoje książki.
Tydzień później, 19 listopada, w tej samej sali gościliśmy Issę Adgera-Adajewa – czeczeńskiego kulturoznawcę, ostatniego dyrektora Muzeum w Groznym, od 9 lat uchodźcę w Polsce. Spotkanie zaczęło się od referatu „O realizacji czeczeńskich norm wychowawczych w warunkach ośrodka dla uchodźców” etnolożki dr Justyny Laskowskiej-Otwinowskiej. Autorka postawiła śmiałą tezę, że, mimo wszystkich swoich wad i ogólnie represyjności, ośrodki dla cudzoziemców czekających na decyzję co do swojego statusu mają wiele cech ułatwiających reprodukowanie tradycyjnej kultury przez ich mieszkańców. Przykładem może być układ wewnątrz większości budynków, w których są ośrodki – długi korytarz i pokoje mieszkalne po jego obu stronach. Przypomina to nieco układ wsi czeczeńskich, które w większości są ulicówkami. W obu przypadkach ułatwia to wspólną, „kolektywną” opiekę całej społeczności nad bawiącymi się na korytarzu/ulicy dziećmi.
Zdecydowanie z tezami referatu nie zgodził się Adajew. Jako były mieszkaniec takiego ośrodka stwierdził, że takie ośrodki nie powinny istnieć – absolutnie nie ułatwiają integracji ze społeczeństwem, potęgują apatię, bierność i uzależnienie od instytucji mieszkańców. Instytucja taka zaspokaja ich podstawowe potrzeby nie troszcząc się, że do samodzielnego życia „po ośrodku” cudzoziemcy są zupełnie nieprzygotowani.
Adajew zwrócił też uwagę, że dość ostrożnie należy podchodzić do wypowiedzi samych Czeczenów podczas badań etnograficznych w ośrodkach – często uchodźcy kłamią, obawiając się, że ich wypowiedzi zostaną przekazane FSB. Jedną z kontrowersyjnych kwestii, co do której Adajew i Otwinowska nie zgadzali się, był dopuszczalny wiek Czeczenek, wychodzących za mąż.
Publiczność mogła zobaczyć też krótki klip przygotowany przez dzieci Adajewa prezentujący symbol Czeczenii – kamienne wieże. Jak wyjaśnił gość, najstarsze zostały zbudowane dwa tysiące lat temu – w specjalny sposób zapobiegający zawaleniu się przy trzęsieniach ziemi. Niestety budowle nie oparły się bombardowaniom z lat 2003-2007. Dziś z większości wież zostały tylko fundamenty. Gość zwrócił uwagę też na to, że żadne organizacje międzynarodowe, łącznie z UNESCO, nie zaprotestowały podczas burzenia Muzeum Narodowego i niszczenia wszelkich materialnych pamiątek kultury czeczeńskiej, a także podczas burzenia kamiennych wież. Podsumowując tę kwestię Agnieszka Demczuk zauważyła, że w sytuacji zniszczenia materialnych śladów kultury, jedynymi nośnikami kultury stali się ludzie, Czeczeni.

Podczas obu wydarzeń na korytarzu przed aulą można było zobaczyć wystawę zdjęć Olgi Mielnikiewicz i Iwony Kaliszewskiej „Czeczenia 2007-2009”, dokumentujących zarówno ruiny Groznego i wież w górach, jak i codzienne życie i obyczajowość Czeczenów.

Projekt „OBCY? Zbliżenia- czeczeńskie dzieciństwo” jest współfinansowany przez Fundację Edukacja dla Demokracji w ramach programu pomocy zagranicznej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP w 2009 roku”. Projekt realizowany jest przez Stowarzyszenie Ekologiczne "Dla Ziemi" przy współpracy ze Stowarzyszeniem Homo Faber i Studenckim Kołem Dziennikarskim UMCS.

Oprac. Ola Gulińska



(C) Kaukaz.net. Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytaj, cytuj (z podaniem autora i zródła), ale nie kradnij!