Warto poczytać o regionie przed wyjazdem także dlatego, że jeśli ktoś wie nawet trochę na temat ich historii, mieszkańcy Kaukazu bardzo to cenią i szanują taką osobę. Podstawowa wiedza na temat regionu pozwoli także uniknąć przykrych niespodzianek, takich jak zamknięte granice, czy zakaz wjazdu na jakieś terytorium (dla obcokrajowców zamknięta jest np. cała południowa granica Rosji, o czym wiele osób nie wie). Zdarza się nawet, że turyści planują przekroczenie granicy turecko-armeńskiej bądź armeńsko-azerbejdżańskiej (zamkniętych od ponad 10 lat z powodu konfliktu zbrojnego o Górski Karabach).
Warto także zapoznać się z aktualną sytuacją polityczną na Kaukazie, która zmienia się jak w kalejdoskopie. Często dochodzi tam do nagłych, dramatycznych wydarzeń, które wcześniej trudno przewidzieć. Warto więc śledzić na bieżąco wydarzenia w regionie, aby nie być zaskoczonym tym, co możemy zastać na miejscu.
Będąc w regionie, musimy także liczyć się z licznymi pytaniami na tematy osobiste: czy mamy żonę/męża, czy mamy dzieci (jeśli nie to dlaczego jeszcze nie mamy), komentarzami, że powinniśmy się już ożenić/wyjść za mąż i że w razie czego to oni mogą znaleźć odpowiedniego kandydata. Pytają także o to, ile zarabiamy, gdzie mieszkamy, jakiej jesteśmy narodowości, jaki jest cel naszej podróży itd. Tamtejsi ludzie nie zadają pytań dlatego, że są niegrzeczni, czy wścibscy, ale dlatego, że muszą nas jakoś „zaszuwladkować” w swoje kategorie myślenia, przełożyć na świat swoich pojęć. Muszą wiedzieć, kim jesteśmy, skąd pochodzimy, po co przyjechaliśmy, żeby wejść z nami w normalne relacje, otworzyć się przed nami. W kulturze zachodniej takie zachowanie nie jest przyjęte, życie osobiste, narodowość, wyznanie, sprawy rodzinne są bowiem uważane za sprawę prywatną. Na Kaukazie jest inaczej. Bądźmy więc wobec nich otwarci, a oni otworzą swój świat przed nami.
Aby zobaczyć Kaukaz, wystarczy pojechać do Erewanu, Baku, czy Tbilisi, zwiedzić opisane w przewodnikach zabytki, pochodzić po górach. Aby jednak go poczuć i spróbować zrozumieć, trzeba wyzbyć się postawy spieszącego się wiecznie turysty, który podczas dwutygodniowego urlopu chce zobaczyć jak najwięcej. Warto więc poddać się wolniejszemu od naszego rytmowi życia mieszkańców Kaukazu, posiedzieć dłużej w jednym miejscu, bo właśnie wtedy zobaczymy najwięcej. Im dłużej będziemy w jednym miejscu, w jednej miejscowości, u jednej rodziny w gościach, tym nasi gospodarze bardziej się przed nami otworzą.
Nie należy również protestować, jeśli mamy poczucie, że ktoś nas „niewoli”. Jesteśmy np. w jakimś aule i chcielibyśmy pochodzić po wsi, porobić zdjęcia. Tymczasem gospodarz nie pozwala nam odejść od stołu, na którym lądują coraz to nowe potrawy i trunki. Przychodzą coraz to nowi sąsiedzi, jacyś krewni, każdy chce nas zobaczyć, zadaje wciąż te same pytania. Trzeba zrozumieć, że taki właśnie jest Kaukaz. Na wszystko przyjdzie czas...
Wielki nacisk kładzie się również na szacunek do rodziców, których woli nie powinno się sprzeciwiać, szczególnie w takich sprawach jak małżeństwo (małżeństwa są wciąż aranżowane, nawet w wielkich miastach i nawet wśród ludzi wykształconych). Ojciec powinien także wyrazić zgodę na podjęcie nauki czy pracy przez dziecko, wyjazd z rodzinnej wsi itd. Zgodnie z tradycją (szczególnie silną na Kaukazie Północnym), najstarszy syn powinien zamieszkać z rodzicami i opiekować się nimi aż do śmierci. Obowiązki względem rodziców i konieczność liczenia się z ich zdaniem są często bardzo uciążliwe, coraz częściej zdarza się jednak, że rodzice dają dzieciom wolną rękę w wielu sprawach.
Bogactwem każdej kaukaskiej rodziny są dzieci, często bardzo liczne, które otaczane są na Kaukazie ogromnym szacunkiem i czułością. Dziecko wpisane jest jednak ściśle w hierarchiczną strukturę rodziny, dlatego zna swoje miejsce i wie, że istnieje świat dzieci i świat dorosłych, przy czym to ci ostatni mają więcej praw i przywilejów. Jest to bardzo dobrze widoczne, kiedy gości się w kaukaskim domu. W europejskich rodzinach dziecko (szczególnie jeśli jest małe) jest zawsze w centrum uwagi, co często jest męczące dla gości. W rodzinie kaukaskiej tak nie jest. Dzieci nie uczestniczą najczęściej w spotkaniach dorosłych, wychodzą z pokoju, kiedy przychodzą goście (jeśli są na tyle duże); jeśli są jeszcze małe, matki zajmują się nimi tak, aby nie absorbować uwagi gości.
Będąc w kaukaskim domu, należy pamiętać jednak o kilku rzeczach. Bezwzględnie należy zdejmować buty, nawet jeśli wchodzi się tylko na chwilę. Czasami zdarza się, że gospodarze mówią, żeby tego nie robić (szczególnie w nowoczesnych mieszkaniach w dużych miastach), takie sytuacje należą jednak do rzadkości. Bardzo dobrze przyjmowane jest także, jeśli weźmie się ze sobą jakiś podarunek, przy czym może on być na prawdę symboliczny (może się zdarzyć, że gospodarz będzie odmawiał trzykrotnie, co jest swego rodzaju rytuałem i nie oznacza, że w rzeczywistości nie chce on przyjąć prezentu). Do dobrego tonu należy kurtuazyjne pytanie o zdrowie gospodarzy, rodziny, dalszych krewnych, itd. Ma to szczególnie duże znaczenie w Czeczenii i Inguszetii, gdzie jest swego rodzaju obrzędem.
Biesiadowanie trwa najczęściej bardzo długo. Jeśli nie jesteśmy w gościach u bardzo religijnych muzułmanów, to należy się spodziewać, że picie alkoholu będzie jego ważnym elementem. W przeciwieństwie do Rosji, czy Ukrainy rzadko zdarza się jednak, że gospodarze zmuszają do picia lub nadmiernego picia alkoholu. Odmowa jest zwykle przyjmowana ze zrozumieniem. Jeśli kobieta odmawia picia lub pije jedynie symbolicznie jest to z reguły bardzo dobrze przyjmowane. Bardzo ważnym elementem biesiadowania są toasty, szczególnie istotne w Gruzji i Armenii. Nie będziemy raczej zmuszani do wygłaszania toastów, powinniśmy jednak to zrobić, należy to bowiem do dobrego tonu. Jadąc na Kaukaz, warto „opracować” sobie kilka „dyżurnych” toastów, przy czym nie muszą one być specjalnie wyszukane (takie rzadko wygłaszają nawet sami mieszkańcy Kaukazu).
Będąc gościem na Kaukazie, należy pamiętać, że przyjmowanie obcokrajowca jest dla mieszkańców regionu, gdzie przybysze zza granicy wciąż należą do rzadkości, najczęściej wielką radością, atrakcją, a czasami nawet zaszczytem. Prestiż gospodarza rośnie np. gdy na weselu jego córki/syna lub innej uroczystości pojawi się obcokrajowiec. Jest on wtedy najczęściej honorowym gościem i musi się liczyć z koniecznością wygłoszenia jakiejś przemowy. Bywa także tak, że gospodarz, u którego gościmy, chce się nami pochwalić przed sąsiadami, krewnymi lub znajomymi, dlatego zależy mu, żeby o naszym przybyciu dowiedziało się jak najwięcej osób.
Kiedy jesteśmy w gościach, musimy raczej zapomnieć o „wolności”, czy kupowaniu czegoś za własne pieniądze. Gospodarz, jego syn, brat, inny krewny bądź poproszony przez niego sąsiad będzie nam bowiem towarzyszył przez cały czas. Jeśli np. powiemy, że chcemy się przespacerować po wsi, zostanie to zrozumiane tak, że chcemy zostać po niej oprowadzeni. Nie należy przeciwko temu protestować, ponieważ możemy urazić gospodarzy.
Należy jednak zdawać sobie sprawę, że nie wszędzie na Kaukazie zostaniemy w taki sposób przyjęci. Coraz więcej jest bowiem miejsc turystycznych, gdzie trzeba płacić za nocleg, także w domach górali. Tak jest w wielu regionach Gruzji i Azerbejdżanu (np. w bardzo popularnych obecnie wśród zachodnich turystów aule Hinalug) oraz w Kabardyno-Bałkarii i Karaczajo-Czerkiesji.
Jeśli udajemy się do jakiejś miejscowości, gdzie nie ma bazy noclegowej, dobrze udać się do szefa lokalnej administracji (ros. gława administracji) bądź dyrektora szkoły. Są to z reguły ludzie trochę bardziej obyci w świecie, mówiący dobrze po rosyjsku. Albo sami nas przenocują, albo zorganizują nam jakiś nocleg. Jeśli jesteśmy w bardzo tradycyjnych rejonach, np. w górnym Dagestanie, warto najpierw udać się do miejsca zwanego godekan, które jest najczęściej w środku wioski, przy meczecie. Całymi dniami przesiadują tam staruszkowie, zwani aksakałami, którzy tworzą nieformalną radę wioskową (radę starszych; ros. sowiet stariejszyn). W dobrym tonie będzie, jeśli przywitamy się z nimi, przedstawimy się, porozmawiamy chwilę i zapytamy, czy można zatrzymać się w ich wiosce. Kobiety powinny jednak pamiętać, aby nie podawać im ręki i nie witać się jako pierwsze, ponieważ może to być źle przyjęte. Bardzo niegrzeczne jest również, jeśli nie pozdrowimy kogoś, kogo mijamy idąc drogą.
Należy ponadto pamiętać, że na Kaukazie, szczególnie w Dagestanie, są wioski bardzo tradycyjne, czy wręcz fundamentalistyczne. Nawet kobieta w spodniach może tam zostać upomniana za „nieskromne” ubieranie się. Warto też brać ze sobą chustkę, którą należy zakładać w meczetach. Noszenie chustki w górskich regionach — choć nieobowiązkowe — jest z dużą aprobatą przyjmowane przez miejscowych mieszkańców (jako wyraz szacunku dla ich zwyczajów i tradycji). Będąc na Kaukazie, generalnie dobrze jest unikać „zachodniego”, turystycznego sposobu ubierania się, przyciąga się wówczas uwagę, także osób, z którymi nie chcielibyśmy mieć do czynienia (np. złodziei).
Istnieje również wyraźny podział ról w rodzinie: mężczyzna zarabia na utrzymanie, kobieta zajmuje się domem, gotuje, sprząta itd. W górskich wioskach ten podział jest szczególnie wyraźny. Kiedy do domu przychodzą goście, rozmawia z nimi mężczyzna, natomiast kobieta usługuje do stołu. Nie dotyczy to oczywiście obcokrajowców, kobieta jest bowiem wówczas przede wszystkim gościem.
Kobieta powinna zachować szczególną ostrożność, podróżując po Kaukazie samotnie, może to być bowiem niebezpieczne, szczególnie w Gruzji. Samotna kobieta może być obiektem zaczepek, czasami bardzo nachalnych. Wynika to z dwóch powodów. Na Kaukazie każda kobieta z zasady do kogoś „należy”. Jest żoną, córką, kuzynką, siostrą konkretnego mężczyzny. Jest do niego niejako „przypisana”, co oznacza że znajduje się pod jego ochroną, a więc potencjalny amant musi liczyć się z tym, że w razie czego prędzej czy później będzie miał z nim do czynienia. Kaukascy mężczyźni rozumują w ten sposób: jeśli kobieta do nikogo nie „należy”, nie jest do nikogo przypisana, to znaczy, że może być moja. Zaczepianie jej jest ponadto bezpieczne, bo nikt się za nią wstawi. Jeśli natomiast kobieta podróżuje z mężem, chłopakiem, znajomym, musi liczyć się z tym, że może (choć nie musi) być ignorowana, czy wręcz traktowana jak powietrze. Kaukaski mężczyzna będzie starał się przede wszystkim rozmawiać z mężczyzną.
Mężczyzna podróżujący po Kaukazie samotnie prawie na pewno będzie się natomiast spotykał z propozycjami „pohulania” z miejscowymi dziewczynami lekkich obyczajów. Odmowa jest często traktowana ze zdziwieniem.
Pary podróżujące po Kaukazie powinny z kolei unikać publicznego okazywania sobie czułości, ponieważ jest to uważane za nieprzyzwoite i może być bardzo krępujące, szczególnie w regionach muzułmańskich. Nie powinno natomiast dziwić to, że w Azerbejdżanie mężczyźni całują się na powitanie w policzek, a przyjaciele chodzą za rękę (zdarza się to także w Armenii, lecz rzadziej, jest natomiast absolutnie niedopuszczalne na Kaukazie Północnym).
Kontrole, zdarzające się najczęściej podczas dłuższych podróży, są okazją do wymuszania łapówek, a obcokrajowcy stanowią dla milicji szczególnie łakomy kąsek. Bardzo często milicjanci wymyślają rzekome przewinienia, aby wymusić pieniądze. Należy jednak unikać płacenia łapówek, co z reguły się udaje. Jest wiele sposobów radzenia sobie z natarczywością milicji. Najbardziej skuteczną jest po prostu cierpliwość. Jeśli konsekwentnie odmawiamy zapłacenia, zachowując przy tym niewzruszony spokój, dając jednocześnie stanowczo znać, że znamy swoje prawa, po pewnym czasie milicjanci zrezygnują. Nie należy się przy tym denerwować, że autobus bądź marszrutka odjedzie baz nas. Pasażerowie są zawsze solidarni, a kierowca będzie czekał dotąd, aż milicja zwróci wszystkim dokumenty i pozwoli odjechać. Nie powinno się również robić awantur, krzyczeć, być niegrzecznym, może to bowiem jedynie pogorszyć naszą sytuację. Jednym ze sposobów jest także udawanie, że nie rozumie się po rosyjsku lub apelowanie do kaukaskiej gościnności. Jeśli nasze dokumenty nie są w porządku (nie mamy np. rejestracji) można tłumaczyć się niewiedzą lub „wziąć” milicjantów na litość. Jedynie w skrajnych przypadkach (wyjątkowa natarczywość lub niegrzeczność mundurowych) można zażądać kontaktu z polską ambasadą. Należy również pamiętać, że milicja lub przedstawiciele innych struktur siłowych często zatrzymują obcokrajowców po prostu z ciekawości, ponieważ rzadko mają okazję do rozmowy z nimi.
Na Kaukazie Południowym opisane powyżej problemy zdarzają się znacznie rzadziej. Tam z kolei powinno się unikać podróżowania do stref zamrożonych konfliktów: Górskiego Karabachu, Abchazji i Osetii Południowej, ponieważ bywa tam niebezpiecznie (szczególnie w Osetii Południowej i Abchazji). Będąc w tych regionach nie jesteśmy poza tym pod ochroną polskich placówek dyplomatycznych, które nie mogą tam swobodnie działać.
W oficjalnych kontaktach z władzami (np. w ramach projektów organizacji pozarządowych) ważne jest również, aby pamiętać o stosownym stroju (szczególnie w Azerbejdżanie i Armenii), który jest odbierany jako wyraz szacunku do władz. Przedstawiciele władz muszą poczuć, że są ważni i że szanuje się ich pozycję i status. Gdy realizujemy projekt w jakimś regionie pomóc mogą kurtuazyjne wizyty u przedstawicieli lokalnych władz.
Na Kaukaz Północny można również dojechać koleją (m.in. z Moskwy, Rostowa nad Donem, Wołgogradu, Astrachania, a także z Kijowa); najważniejsze połączenia kolejowe w regionie to: Moskwa-Machaczkała (i dalej do Baku; należy jednak pamiętać, że obcokrajowcy nie mogą przekraczać granicy rosyjsko-azerbejdżańskiej), Moskwa-Władykaukaz, Moskwa-Adler, Moskwa-Kisłowodsk, Rostów nad Donem-Władykaukaz, Moskwa-Nazrań, Adler-Władykaukaz i in. Pociągiem można dojechać także do Groznego i Gudermesu, potrzeba na to jednak specjalnej przepustki. Sieć kolejowa na Kaukazie Południowym jest natomiast dość ograniczona (najważniejsze linie kolejowe to: Erewan-Tbilisi, Tbilisi-Baku, Tbilisi-Zugdidi, Tbilisi-Batumi oraz Baku-Astara). Pociągi w tym regionie jeżdżą ponadto bardzo wolno i nie należą do najczystszych (za wyjątkiem pociągu Tbilisi-Baku). Ceny przejazdów kolejowych są przystępne, często są jednak problemy z kupieniem biletu w dniu wyjazdu (szczególnie na Kaukazie Północnym), dlatego lepiej to robić z wyprzedzeniem.
Na Kaukaz można oczywiście dotrzeć samolotem. Jeśli chodzi o Kaukaz Południowy, z Polski nie ma bezpośrednich połączeń. Do Baku, Erewanu i Tbilisi można latać m.in. przez Frankfurt, Wiedeń, Stambuł, Pragę, Mińsk oraz Moskwę (od jesieni 2006 r. nie ma jednak lotów do Gruzji ze względu na rosyjską blokadę tego kraju). Niedawno pojawiła się ponadto możliwość latania przez Rygę (Air Baltica), co jest obecnie najtańszym wariantem. Na Kaukaz Północny dolecieć można natomiast bez problemu z Moskwy i Sankt Petersburga. Największe porty lotnicze istnieją w Mineralnych Wodach, Machaczkale, Nazraniu, Groznym, Władykaukazie, Nalczyku, Czerkiesku, Soczi, Krasnodarze, Stawropolu.
Istnieje ponadto możliwość podróżowania taksówkami bądź wynajętym samochodem, nie jest to jednak polecany środek transportu, ponieważ kierowcy często wykorzystują nieznajomość miejscowych cen i realiów przez obcokrajowców. Na Kaukazie Północnym taksówki i prywatne samochody są ponadto częściej zatrzymywane przez milicję. Taksówkarze są natomiast dobrym „źródłem informacji”. Dobrym punktem informacyjnym są także bazary. Na Kaukazie Północnym mogą pojawić się problemy z wymianą pieniędzy (np. w Machaczkale, Kisłowodzku, Piatigorsku). W większych miastach jest natomiast sporo bankomatów. Jeśli decydujemy się na wymianę pieniędzy znacznie lepiej zabrać ze sobą dolary niż euro.
Najłatwiej porozumieć się oczywiście po rosyjsku, choć na Kaukazie Południowym może to niekiedy stanowić problem (szczególnie na prowincji). Języka tego nie znają często młodzi ludzie, nie pamiętający już czasów radzieckich, jak również osoby starsze i kobiety w oddalonych wioskach. Znajomość angielskiego jest wciąż znikoma, choć coraz więcej młodych ludzi mówi po angielsku, szczególnie w Gruzji. Należy również pamiętać, iż Armenia i Gruzja mają swoje własne alfabety, całkowicie odmienne od alfabetu łacińskiego i cyrylicy (w Azerbejdżanie obowiązuje natomiast łacinka, zaś na Kaukazie Północnym oczywiście cyrylica).
O nocleg trudniej w większych miastach. Hotele są z reguły drogie, rzadko zdarza się również, że ludzie zapraszają do domu. Na Kaukazie Północnym należy również pamiętać, iż w państwowych hotelach wciąż (nie wszystkie mogą też przyjmować obcokrajowców). Problemów z noclegiem nie ma natomiast w regionach często odwiedzanych przez turystów (szczególnie w Gruzji, Kabardyno-Bałkarii i Karaczajo-Czekiesji). Można tam znaleźć zarówno kwatery prywatne, jak i tzw. turbazy (bazy turystyczne). W niektórych regionach (np. w Wąwozie Pankiskim Gruzji oraz na południu Azerbejdżanu) istnieją ponadto gospodarstwa agroturystyczne (zob. np. www.pankisi.org). Z kolei w wioskach, gdzie rzadko zaglądają turyści, mieszkańcy często zapraszają do domów oferując bezpłatny nocleg. Nie należy jednak tego przesadnie wykorzystywać, choćby ze względu na biedę mieszkańców Kaukazu.
Ciekawostką podczas podróży, szczególnie w regionach muzułmańskich, są mijane po drodze tzw. święte miejsca (zijaraty, piry). Kierowcy z reguły zatrzymują się przy nich, aby pasażerowie mogli się pomodlić, nabrać wody i zostawić drobne pieniądze. Mijając cmentarze lub świątynie kierowcy często ściszają ponadto muzykę, a niektórzy pasażerowie odmawiają krótkie modlitwy. Należy wówczas zachować ciszę aby uszanować wierzenia tamtych ludzi.
Niezwykle istotna jest też cecha, której nie można nauczyć się w żadnym podręczniku savoir-vivre, a mianowicie wyczucie. Uważnie obserwując mieszkańców Kaukazu, rozmawiając z nimi, interesując się ich kulturą, sami zorientujemy się co wypada, a czego nie powinno się robić.