Wahabicka matryca

Tekst na podstawie spotkania „Islam na Kaukazie Północnym” *

Fotogaleria

Oficjalnie granice Emiratu Północnokaukaskiego – podziemnej organizacji muzułmańskiej działającej na terytorium Czeczenii, Dagestanu, Inguszetii, Kabardyno-Bałkarii, Osetii i Karaczajo-Czerkiesji nie są wyraźnie określone. Jednak na Kaukazie Północnym są już rejony, gdzie równolegle istnieją dwa światy: rosyjska administracja państwowa i system oparty na prawie szariatu, sprawniejszy od oficjalnego. To w nim szukają wsparcia zwyczajni ludzi, nawet ci, którzy wcześniej nie identyfikowali się z islamem.

Cywilizacyjny rozbrat

Powodów cywilizacyjnego oddalania się Kaukazu od Rosji, i odwrotnie, jest kilka. Islam Tiekuszew, szef informacyjno-analitycznej agencji Medium-Orient w Pradze, na przestrzeni ostatnich kilku lat prowadził badania poszukując odpowiedzi na pytanie, dlaczego idea wojującego islamu, która do końca pierwszej wojny czeczeńskiej nie znalazła podatnego gruntu na Kaukazie Północnym, obecnie tak szybko się rozprzestrzenia powodując rozłam w społeczeństwie. Tiekuszew doszedł do wniosku, że przyczyną rosnącej liczny wyznawców salafizmu [radykalnego islamu – przyp. Autora] jest wewnętrzna polityka Rosji, która demonstracyjnie odmawia Kaukazowi Północnemu miejsca w ogólnorosyjskiej przestrzeni społeczno-politycznej. Uznanie tego terytorium, oraz w konsekwencji jego mieszkańców, za „obcych” – według Tiekuszewa – zmusza kaukaskich górali, w szczególności młodzież, do poszukiwania innego niż rosyjskie źródła zbiorowej tożsamości. Odnajdują je w islamie. Tych małych narodowości i etnosów nie łączy nic poza islamem – komentuje specjalista.

Ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich do spraw Rosji i Kaukazu Wojciech Górecki za przyczynę zachodzącego procesu uważa próżnię, która powstała po upadku Związku Radzieckiego i obowiązującej dotychczas komunistycznej ideologii.
- Po upadku komunizmu i „przyjaźni narodów" nastąpiła ideologiczna próżnia. Żeby ją zapełnić, Rosja zaczęła głosić hasła demokracji. Ideologia ta nie znalazła podatnego gruntu, w pamięci ludzi do tej pory kojarzona jest z chaosem, kryzysem, korupcją – tłumaczy Wojciech Górecki.

Na Kaukazie skutki tego okresu były większe niż w innych rejonach państwa, bo zbiegły się z okrutną i krwawą wojną w Czeczenii. Rezonans konfliktu był głęboko odczuwalny również w sąsiednich republikach. Po kilku latach było jasne, że demokracja nie zajmie miejsca doktryny komunistycznej. Górecki przypomina, że już w latach 1997-98 było oczywiste, że ideologiczną próżnię może wypełnić jedynie islam, który w tamtym okresie umacniał się przede wszystkim w tych narodach, które były deportowane w okresie stalinowskim.
- Wtedy nie było jeszcze oczywiste, jaki charakter będzie mieć nowa religia. Większość ekspertów przychylała się do stanowiska, że to będzie islam tradycyjny, suficki – dodaje ekspert.

Organizacja wirtualnego państwa

Islam nie jest zjawiskiem jednolitym na całej przestrzeni północnokaukaskiej. Oficjalne życie religijne nadzorowane przez duchowne zarządy poszczególnych republik jest akceptowane przez struktury państwowe. Natomiast w podziemiu funkcjonuje ortodoksyjny salafizm wzywający do ścisłego przestrzegania szariatu i utworzeniu państwa, w którym będzie obowiązywać prawo religijne. Wyjątkiem jest tu Dagestan, w którym pokojowy salafizm „wychodzi z podziemia”, a jego wyznawcy i przywódcy biorą udział w dyskursie politycznym i publicznym, a nawet posiadają oficjalnie działającą organizację o nazwie Achry Sunna [nazwę najczęściej tłumaczy się „ludzie sunny” – przyp. Autora].

Jednym z celów badań Islama Tiekuszewa było naszkicowanie struktury podziemia islamskiego.
- Wyznawcy salafizmu, różnie adoptowanego przez poszczególne republiki, zorganizowani są w jednostki terytorialne zwane dżamaatami, np. kabardyno-bałkarski, dagestański, inguski. Podstawą dżamaatów są związki rodowe – to dzięki nim pozyskiwani są nowi członkowie. Na czele dżamaatu stoi emir. Emirem kabardyno-bałkarskiego dżamaatu nie może być np. Czeczen, bo narusza to zasadę narodowego parytetu, która została ustalona jeszcze w czasach ZSRR. Zasady terytorialności i jednolitości narodowej zdeterminowały przetrwanie dżamaatów na danym terytorium. Dzięki takiej strukturze bojownicy przenikają do struktur siłowych i instytucji rządowych. Na początku dżamaaty działały oddzielnie, jednak w procesie ewolucji utworzyły wirtualną jednolitą sieć zwaną Emiratem Kaukaskim. Ten północnokaukaski model państwa islamskiego na przestrzeni ostatnich pięciu lat został adoptowany, a następnie inkorporowany przez model fundamentalny, stworzony przez radykalnych muzułmańskich przywódców z krajów arabskich – wyjaśnia ekspert.

Według Islama Tiekuszewa siatka bojowników składa się z trzech kręgów. Pierwszą grupę stanowią bojownicy bezpośrednio zaangażowani w przeprowadzanie ataków, tzw. dżihadyści. Druga to członkowie najbliższej rodziny, dalecy krewni, ziomkowie, którzy zajmują się zdobywaniem i analizowaniem informacji, zapewnieniem schronienia i zaopatrzeniem dżihadystów w żywność i sprzęt. Trzecią – największą grupę – tworzą młodzi praktykujący muzułmanie, którzy sympatyzują z dżihadystami i mentalnie wspierają ideę wojującego islamu – salafizmu. Wydzielić trzecią grupę z ogółu społeczeństwa i jednocześnie oszacować jej wielkość jest praktycznie niemożliwe.

Iwona Kaliszewska, specjalista ds. Kaukazu, zauważa, że bojownicy to już nie tylko młodzi mężczyźni biegający z karabinem po lesie. Mieszkają w miastach, w Machaczkale, w Nalczyku, wykonują zwykłe zawody, prowadzą biznes, handlują, są taksówkarzami. Trudno rozpoznać ich po wyglądzie.
- W Dagestanie poparcie dla idei państwa islamskiego deklaruje ponad 15% młodzieży. Nie znaczy to, że ci młodzi ludzie zamierzają od razu chwycić za broń. Często jest to po prostu młodzieńczy idealizm, reakcja sprzeciwu wobec niesprawiedliwości, nepotyzmu, korupcji, z którymi stykają się od najmłodszych lat. Nie jest jednak wykluczone, że przy „(nie)sprzyjających wiatrach” pójdą w ślady swoich bardziej radykalnych kolegów – przypuszcza Kaliszewska.

Islam Tiekuszew zgadza się ze zdaniem polskiej badaczki:
- Walka z radykalnymi islamistami jest niezmiernie trudna, bo osoby te bardzo często nie podejmują żadnej aktywności związanej ze zbrojnym podziemiem. Ponadto mają miejsce ruchy między tymi trzema grupami. W wyniku różnych okoliczności, na przykład krzywdy wyrządzonej członkowi rodziny przez struktury siłowe, osoba z trzeciej grupy przechodzi do pierwszej i staje się aktywnym dżihadystą.

W jaki sposób można nawiązać kontakt z prześladowanym przez rządowe organy podziemiem?
- Władza szariacka nie ma określonego miejsca, gdzie urzęduje kadi [szariacki sędzia, ideolog – przyp. Autora] i przyjmuje petentów. We wsiach ludzie wiedzą, kto bezpośrednio związany jest z podziemiem i może służyć pomocą w kontakcie ze środowiskiem islamskich radykałów. Ludzie skrzywdzeni przez władzę właśnie przez takie osoby mogę nawiązać kontakt z przywódcą religijnym – wyjaśnia specyfiką funkcjonowania islamskiego państwa Tiekuszew. – Taka osoba jest oczywiście sprawdzana pod kątem powiązań ze strukturami siłowymi, musi dowieść swojej lojalności, zaakceptować warunki współpracy, jednak stopniowo może dotrzeć do środowisk radykalnych – członków dżamaatów. Taki rodzaj współpracy przedstawicieli społeczności radykalnych muzułmanów ze społeczeństwem jest zjawiskiem zupełnie nowym, wcześniej niespotykanym – konstatuje Tiekuszew.

Obowiązkowy podatek

Na Kaukazie Północnym funkcjonowanie dżamaatów zapewnia własny system finansowy. Po rozbiciu przez rosyjskie służby specjalne grup islamskich radykałów i zniszczeniu kanałów zaopatrzenia w 2005 roku, bojownicy zaczęli poszukiwać alternatywnego zabezpieczenia materialnego. W tym czasie nowym ideologiem mudżahedinów - kadim - na terytorium Kabardyno-Bałkarii został Amir Sejfullah Anzor Asterimow. Dwa lata później stworzył on nowy system podatkowy – zakat – z którego wpływy przeznaczane są na dżihad.

Islam Tiekuszew opowiada, że na początku podatek został nałożony przede wszystkim na średni i duży biznes: zakłady produkcji wina i wody mineralnej w regionie.
- Nowe obciążenia finansowe spotkały się rzecz jasna ze sprzeciwem lokalnych oligarchów. Po niespodziewanej śmierci kilku z nich zakat został zaakceptowany – kontynuuje Islam. – Podatki na dżihad to ogromne kwoty oscylujące w granicach 150 tysięcy dolarów jednorazowo od oligarchy. Dzięki tym pieniądzom bojownicy mogli wciągnąć w swoje struktury bezrobotną młodzież. Pojawiły się nowe dżamaaty, które zaczęły nakładać zakat na małe sklepy, stoiska na bazarach. Sami siłowicy [struktury siłowe – przyp. Autora] potwierdzają, że bojownicy operują olbrzymimi kwotami pozwalającymi przeprowadzać samodzielnie duże akcje bez wsparcia zewnętrznego, m.in. z krajów arabskich.

Struktura organizacyjna zaplecza finansowego bojowników składa się z trzech poziomów, dodaje Tiekuszew.
- Najmniejsze są dżamaaty. Średnio 3-4 dżamaaty tworzą rejony (sektory). Trzeci szczebel na poziomie republik to wilajet (na przykład wilajet kabardyno-bałkarski składa się z 9 rejonów). Wszystkie te jednostki wchodzą w skład Emiratu Północnokaukaskiego i współpracują ze sobą.
Małe kwoty są zbierane na poziomie dżamaatów. Te, po odliczeniu funduszy niezbędnych do funkcjonowania, resztę środków przekazują sektorom. Sektory zachowują się analogicznie zasilając wilajety. Na poziomie republik funduszami zarządza emir, który część z otrzymanych środków przekazuje do ogólnej kasy Emiratu.

Instytucje islamskie nie są jednolite w swej strukturze i nie wszystkie znajdują się w rękach radykałów. Część z nich podlega wyznawcom tradycyjnego islamu sunnickiego. Taka struktura przypomina państwowy budżet rosyjski lub system rosyjskich „worów w zakonie”.

W szeregach światowego dżihadu

Na Kaukazie Północnym liczba osób, które identyfikując swoją narodowość mówią „jestem muzułmaninem,” z każdym rokiem wzrasta. Wraz z rozwojem podziemia nieco inną postać przybiera główny wróg Emiratu – do niedawna były to centralne struktury siłowe Rosji, potem władze lokalne, ostatnio przedstawiciele tradycyjnego islamu, duchowni przywódcy, osoby cieszące się powszechnym szacunkiem. Od czasu do czasu Emirat przeprowadza też ataki poza terytorium Kaukazu.
- Zamach na lotnisku Domodiedowo sprzed roku, czy atak w moskiewskim metrze w marcu 2010 roku, są próbami zaznaczenia obecności podziemia na Kaukazie, usprawiedliwienia się przed zagranicznymi sponsorami i jednocześnie manifestem wejścia w skład światowego dżihadu – uważa Wojciech Górecki.

Idea zjednoczenia wokół salafizmu pozwala jego wyznawcom z Kaukazu Północnego stać się cząstką światowego dżihadu – świętej wojny, globalnej organizacji, w skład której wchodzą wszystkie narodowości. Islam Tiekuszew nie wątpi, że Doku Umarow i najbliżsi jego współpracownicy widzą siebie w szeregach dżihadu światowego. Z tego też powodu Amerykanie wpisali Emirat Północnokaukaski na listę najgroźniejszych organizacji terrorystycznych.
- U bojowników na poziomie dżamaatów motywy działania są jednak zupełnie inne – stwierdza Tiekuszew. – W Kabardyno-Bałkarii pierwszy założony dżamaat o nazwie Jarmuk w 99% składał się z Bałkarów. Jego członkowie działali na terytorium rejonu elbruskiego zamieszkiwanego w głównej mierze przez Bałkarów, którzy mimo że są narodem tytularnym, w rzeczywistości nie mają wpływu na sytuację w republice (władza należy do Kabardyjczyków). W rejonie tym trwał konflikt pomiędzy narodami tytularnymi. Na tych etnocentrycznych, nacjonalnych fundamentach zostały zbudowane dżamaaty. U członków wspólnoty mogły być jeszcze inne motywy, np. społeczne, ekonomiczne, ale narodowościowy był decydujący – tłumaczy.
- Należy również uwzględnić to, że przywódcy poszczególnych dżamaatów nie znają najprawdopodobniej głównodowodzących Emiratu, a wyznawcy salafickich ideałów na szczeblu dżamaatów nie do końca się z nim identyfikują. Dlatego też nie można przewidzieć jaka przyszłości czeka podziemie – wnioskuje ekspert.

Idea salaficka to swego rodzaju matryca w sieci wojującego islamu. Poszczególne środowiska muzułmańskie i formacje społeczno-polityczne dostosowują ją do swoich potrzeb i kultury danego regionu. Ta północnokaukaska matryca fundamentalnego islamu nie jest również jednolita wewnątrz regionów. Póki co, to „państwo w państwie” funkcjonuje w sposób raczej prymitywny, a otwarte wsparcie salafizmu powoduje presję ze strony państwowych struktur siłowych czy innych tajnych organizacji, „polujących" na salafitów. Jednak islamska organizacja bardzo szybko rośnie w siłę – zasilana w nowych członków, ideologów, sprawniejsze zaplecze strukturalno-logistyczne. W tym momencie, biorąc pod uwagę problemy z którymi boryka się rosyjska władza centralna i ogólną sytuację w regionie Kaukazu, nakreślenie scenariusza wydarzeń na najbliższe lata właściwie nie jest możliwe.

Fotogaleria

Tekst i zdjęcia: A. Waszkiewicz

styczeń 2012

* Spotkanie zorganizowane we współpracy ze Stowarzyszeniem Pracownia Etnograficzna odbyło się w Warszawie w dniu 26 stycznie 2012r. Gośćmi spotkania byli Islam Tiekuszew (autor książki „Islam na Kaukazie Północnym"), Wojciech Górecki („Planeta Kaukaz", „Toast za przodków") i Iwona Kaliszewska („Matrioszka w hidżabie").



(C) Kaukaz.net. Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytaj, cytuj (z podaniem autora i zródła), ale nie kradnij!