Wolne sowo sponsorowane

Z Elczinem Szychlinskim, gwnym redaktorem azerbejdaskiej gazety „Ayna” („Зеркало”), przewodniczcym Zwizku Dziennikarzy Azerbejdanu, czonkiem Zwizku Pisarzy Azerbejdanu, rozmawia Aneta Waszkiewicz


Czy uwaa Pan, e w Azerbejdanie istniej niezalene media?

Jest takie rosyjskie wyraenie: raz, dwa, trzy i si pomyli. W rzeczywistoci moe jedne, dwa niezalene media si znajd. Jeli mwimy o oficjalnie zarejestrowanych jest ich bardzo duo, okoo 4 tys. Realnie dziaajcych jest nie wicej ni 70, a okoo 30 z nich to s dzienniki. W duej mierze s to gazety zaoone przez wadz.

U nas jest tak, jak to byo za czasw ZSRR. Istniej gazety pastwowe. Zaraz po nich mona wyliczy gazety prorzdowe, opozycyjne lub proopozycyjne. Funkcjonuj rwnie gazety partyjne. S np. gazety partii rzdzcej i partii opozycyjnej. Szczerze mwic nie uwaam, e gazety propartyjne s niezalene. S to gazety krytykujce, ale nie niezalene, bo zale od linii partii. I to jest mj punk wyjcia do stwierdzenia, e niezalene media w Azerbejdanie sprowadzaj si do stwierdzenia: raz, dwa, trzy i si pomyli.

Jakie s tego powody?

Wynika to z kilku przyczyn. Najwaniejsza z nich jest natury ekonomicznej. Wolno gospodarcza, swobody rynkowe, o ktrych mwimy i do ktrych dymy waciwie nie istniej. A nawet jeli si wyksztaciy, to maj posta pierwotn. W tym momencie mwienie o rynku reklamowym nie ma racji bytu. Chocia, jakby to dziwnie nie wygldao, na pocztku lat 90-tych rynek reklamowy by dobry. Wtedy nasza gazeta wychodzia codziennie i z samych reklam mielimy dochd rzdu 30-40 tys. dolarw amerykaskich na tydzie. Obecnie w cigu miesica mam dwukrotnie mniejszy zysk, ni wtedy w cigu tygodnia.

A kiedy to si dokadnie zmienio?

Nasz gazet zaoylimy na pocztku lat 90-tych. Na pocztku pismo ukazywao si w nakadzie 120-140 tys. egzemplarzy; obecnie nakad gazety nie przekracza 5 tys. egzemplarzy. W latach 1993-1994 zosta podpisany kontrakt naftowy i nastay dobre czasy. Azerowie s narodem przedsibiorczym. Jeli tylko mamy moliwo od razu rozkrcamy drobny biznes, ktry z czasem przebiera wiksze rozmiary. Wtedy rozkwita reklama i a do inflacji w latach 1997-1998 wiodo nam si cakiem niele. Po inflacji ponownie stanlimy na nogi. Z czasem sprzeda ropy i gazu na szerok skal spowodowaa wyksztacenie si monopolistw, w rkach ktrych znajduj si wszystkie sfery gospodarki. Monopolici reklamy nie potrzebuj. Oni operuj wasnymi gazetami, po 5-10 rnych tytuw. S gazety, ktrych dzienny nakad wynosi nie wicej ni 30 egzemplarzy, a na reklam wydaje si nawet 70 tys. manatw rocznie (ponad 70 tys. Euro). To nie jest odosobniony przypadek. Takich przykadw mona wyliczy wiele, ale nie chc wymienia konkretnych nazw.

Poza tym, tak jak w czasach ZSRR, administracja prezydenta, ministerstwa prowadz obowizek prenumeraty pewnych gazet. Jeliby prawa rynku decydowayby o wydawaniu gazety, to po trzech tygodniach okazaoby si, e zostayby moe trzy tytuy i nie wicej ni dwie agencje informacyjne.

Jakie niezalene media moe Pan wymieni?

Z agencji informacyjnych niezaleny jest jedynie Turan. Jeszcze trudniej jest z gazetami. „Azadlıq” jest gazet partyjn i jest obiektywna jedynie na potrzeby swojej partii. Tak samo „Yeni Musawat”. To jest popularna gazeta, ostro krytykujca, ale te jednostronna. S gazety, telewizja internetowa i portal informacyjny partii rzdzcej, ale tego zupenie nie da si czyta. Wszystkie te gazety publikuj pod okiem jednego instruktora. Raz w tygodniu redaktorzy tych gazet maj spotkanie z czowiekiem z administracji prezydenta, ktry im mwi jak i co naley pisa. 70-80 % materiaw z tych gazet pochodzi od pastwowej agencji informacyjnej. Materiay autorskie praktycznie nie istniej.

"Ayna" zaliczana jest do wskiego grona cieszcej si szacunkiem niezalenej prasy. Czy uwaa Pan, e moe pisa o wszystkim?

Mog pisa o wszystkim, ale sam musz si kontrolowa. Mwic bardziej obrazowo. Gazeta „Azadlıq” pisze, e w Dubaju na nazwiska dzieci naszego prezydenta zakupione zostay nieruchomoci o wartoci kilku tysicy dolarw. Mog przypuszcza, e to prawda, ale nie mog tego udowodni. Dlatego te nie mog o tym napisa. Ja zajmuj si wydawaniem gazety, a nie walk o wadz.

Pana gazeta zostaa zaoona w 1990 roku. Jak wpyway zmiany na wewntrznej arenie politycznej na pozycj „Ayny”?

W duej mierze zmiana rzdw nie wpywaa na nasz pozycj, bo my zawsze staralimy si pisa o tym, co rzeczywicie miao miejsce. Jednak nie zawsze udawao si wyj bez szwanku. Mwic oglnie najtrudniej byo za rzdw drugiego prezydenta – Abulfaza Elczibeja i Ludowego Frontu Azerbejdanu. Wtedy do czsto odwiedza nas wczesny minister spraw wewntrznych z szecioma swoimi ochroniarzami. Bi naszych dziennikarzy, zmusza do zjedzenia gazety. Wtedy Elczibej chwali si, e wyle do Nachiczewania samolot i zlikwiduje Hejdara Alijewa. Hejdar odpowiedzia, e czeka na niego. Opisalimy to zajcie i to si bardzo nie spodobao wczesnej wadzy. Doszo do konfrontacji. Powiedzielimy, e do wyjanienia zawieszamy dziaalno.

Za Mutalibowa te mielimy problemy. Mutalibow nie lubi Hejdara Alijewa, nie lubi Elczibeja, a my pisalimy o tym, co rzeczywicie miao miejsce. Gdy przyszed do wadzy Hejdar Alijew sytuacja niewiele si zmienia i od tamtego momentu trudno mwi o transformacji. Ale nasza rola jest ta sama. Jeli opozycja wychodzi na ulic, jej czonkowie s bici i wsadzani do wizienia, to my o tym piszemy. Jeli jutro prezydent lub kto z jego otoczenia zrobi co bardzo dobrego te o tym napisz. W obu przypadkach jest to obiektywna informacja. Z drugiej strony trzeba jako prbowa przey. Czsto trzeba da krok wstecz, by potem zrobi dwa do przodu.

Mog te powiedzie, e w trakcie stanu wojennego, kiedy bya czterokrotna cenzura, a po pnocy nie mona byo wychodzi z domu, wiodo nam si lepiej. Wierzyem, e jutro bdzie lepiej. A dzisiaj nie mam takiej pewnoci.

Nie ma Pan nadziei na zmian sytuacji?

Nie chciabym oczywicie, by scenariusz libijski czy egipski mia miejsce u nas i myl, e w chwili obecnej radykalne zmiany nie s moliwe. Jak to wytumaczy? Prosz wyobrazi sobie tak absurdaln sytuacj. Z wielkiej gry turla si Gowa i prosi: - Boe zbaw mnie od gorszego. A tam przy drodze stoi Czowiek i pyta: - No co ty Gowo, czy moe by jeszcze gorzej? Gowa odpowiada: - Oj, to nie wiesz?! Oj, Boe uchowaj! W pewnym momencie Gowa uderza w ska i pka na drobne czci. Kawaki Gowy mwi do Czowieka: - Wanie tego si obawiaem.

Nasz nard cechuje si wanie tak zasad psychologii: „Boe uchowa od gorszego!” Byem jednak wiadkiem, kiedy mj nard kilkakrotnie si podnosi: w 1988 roku, w 1990. Na to wszystko bardzo mocno wpywaa i nadal wpywa sytuacja w Karabachu. Stracilimy te ziemie dlatego, e w pastwie miaa miejsce walka o wadz. Te siy, ktre powinny walczy na froncie przyjechay do stolicy bi si o wadz. W tych okolicznociach – stanie wojny z Armeni, walczc o zmiany wewntrz pastwa mona by atwo posdzonym o brak patriotyzmu.

Spoeczestwo nie jest zadowolone z tego, co dzieje si w pastwie. Dlaczego w Azerbejdanie nie istnieje realna opozycja?

Spoeczestwo nie jest zadowolone z tego, co dzieje si w pastwie, ale brakuje realnej opozycji. Jest w narodzie taka cecha – wszyscy lubi oburza si. Niedawno otrzymaem email z pytaniem: „Dlaczego Pan milczy?” Nie byo tam waciwie tekstu, tylko fotografie burzonych budynkw w centrum Baku. Mona si sprzecza, czy to s budynki zabytkowe, czy te nie. Ale jest to stare miasto i jest mi go al. Szczerze mwic to wyjechaam z miasta dlatego, e tego Baku, w ktrym si wychowaem, ju nie ma. Moe to miasto jest lepsze, moe gorsze, nie mnie ocenia. Pewne jest to, e to Baku, ktre kochaem ju nie istnieje. My si jednak pod protestem przeciwko wyburzaniu tej czci miasta podpisa si nie moemy, bo boimy si nagonki ze strony wadzy, ich grb i tym podobnych rzeczy. Dlaczego w imieniu osb, ktre straciy domy mam wystpowa w roli bohatera?

W listopadzie 2010 roku w wyniku wyborw do parlamentu nie wszed ani jeden kandydat opozycji. Na znak protestu opozycja z Is Gambarem na czele utworzya ruch spoeczny skupiajcy politykw, dziaaczy spoecznych, prawnikw, ekonomistw, analitykw, ludzi cieszcych si powszechnym szacunkiem, ktry zosta nazwany İctimai Palata (po rosyjsku Obszestwiennaja Paata). Co Pan o tym sdzi?

Ludzi, ktrzy utworzyli „Obszestwienn Paat” bardzo dobrze znam. Jestemy praktycznie rwnolatkami. Znamy si jeszcze z lat 80-tych i 90-tych. Wsplnie z nimi w jednych okopach nie siedziaem, ale wsppracowalimy. Isa Gambar by przewodniczcym parlamentu za rzdw Elczibeja. Uwaam, e wczesny rzd popeni bd, kiedy w obliczu niewielkiej grupy uzbrojonych osb, porzuci swoje obowizki i odszed. Isa Gambar w dalszym cigu zachowuje si tak samo. Na aden miting sam nie wyszed. Wychodzi jego partia. Ludzi bij, aresztuj. On stoi na balkonie lub w oknie i macha rk jak niegdy Wadimir Ilicz. Jeli Isa Gambar sam wyszedby na ulic, to moe poszoby za nim nie pi a pidziesit osb.

Poza tym opozycja powinna mie jakiekolwiek rodki finansowe. Na caym wiecie jest tak, e s pewne grupy biznesmenw, ktre sprzyjaj jednej lub drugiej formacji politycznej. Tworzone s fundacje, a ze rodkw fundacji finansowana dziaalno politykw, sponsorowane wybory. Nasz opozycja takich moliwoci nie ma. Jeli ktokolwiek z drobnych przedsibiorcw (o biznesmenach nie mwi, bo duy biznes jest zmonopolizowany) sprbuje da choby 10 manatw (okoo 10 Euro) na opozycyjn dziaalno polityczn, jutro jego przedsibiorstwo zostanie zamknite, on wylduj w wizieniu, a jego rodzina zostanie wysana za granic. W takiej sytuacji jest ciko Isie Gambarowi, czy Aliemu Kerimliemu zrobi cokolwiek. Aresztowani s przede wszystkim modzi ludzie, gotowi do konkretnych dziaa.

W parlamencie jest caa masa ludzi, ktrzy nazywaj siebie opozycj. Ale wszystkie te osoby zostay zamane. Swego czasu, w latach 80-tych i 90-tych to bya jedna druyna. Kady z jej czonkw straci praktycznie wszystko: dom, biznes, pienidze. Zaproponowano im miejsce w parlamencie, niewielkie wynagrodzenie i wielu z nich zdecydowao, e y trzeba dniem biecym, a nie jutrzejszym. A Isa Gambar nie gra sam. Tam jest siedem, czy osiem partii i kada cignie w swoj stron. Ju nie raz si zdarzao, e po porace opozycja si konsolidowaa. A tu przed wyborami zaczynaa oszukiwa siebie nawzajem i koalicja si rozwizywaa.

Jednoci u opozycji nie bdzie. Isa ma 54 lata i rozumie, e jeli teraz ustpi, to straci swoj szans. Gdy ma si lat 60 to ju nie te same siy. Oni wszyscy zaczynali, gdy byli modzi. Nie mieli rodziny, takiej odpowiedzialnoci. A teraz musz by odpowiedzialni. Isa ma syna. Syn poszed do wojska. Gdy Isa wzi udzia w protecie, jego syna wysali wysoko w gry. Suy w takich warunkach, e po krtkim czasie zachorowa.

Czy moliwe s zmiany na scenie politycznej Azerbejdanu?

Ta sytuacja niewtpliwie si zmieni. Tylko nie wiem, czy ja si tego doczekam. Chciabym, by zmiany nastpiy ju w przyszym roku. Nie ma dowodw na to, e wadza myli o tym, co nastpi za 20 lat, gdy skocz si zasoby ropy, a technologia wydobycia gazu nie bdzie opracowana. S bogaci, wic pewnie wyjad.

Azerbejdan to 9 mln obywateli, pastwo niewielkie terytorialnie, ale bogate w surowce. Mamy wszystko, by normalnie pracowa, y na bardzo dobrym poziomie. Jednak trzeba byoby pienidze zarobione na wydobyciu surowcw energetycznych inwestowa w inne dziedziny. Deklaracje, a nawet programy rozwoju s. Ale to nie wychodzi, bo krajem rzdz „ludzie radzieccy”. Do tego dochodzi monopolizacja, korupcja i wszystkie te nawet normalne kroki (na przykad na przeomie minionego roku wadze zarzdziy walk z korupcj) kocz si na niczym.

Cakiem niedawno, zaledwie 20 lat temu mielimy w kraju rewolucj. Sami do tego doprowadzilimy. I co to dao? Jedynie maej grupie ludzi yje si bardzo dobrze. Ja pokadam nadziej w modych ludziach, ktrzy wyjedaj za granic si uczy. Oczywicie wielu z nich ju nie wraca, ale cz z nich decyduje si na ten krok.

Ale s te dobre przykady, takie jak Gruzja. Przy moim sceptycyzmie do Saakaszwilego (nie jest demokrat), trzeba mu przyzna, e bardzo poprawi sytuacj w pastwie. U nas na przykad cakowicie zostao zaamane szkolnictwo wysze, nie ma systemu medycznego. Jeli kto powanie zachoruje, na leczenie wyjeda do Rosji, Turcji, Iranu lub wanie Gruzji. Gruzini nie s bogaci, ale buduj swj kraj. Korupcja prawie zupenie zostaa tam wyeliminowana. Dlaczego im si udaje, a nam nie? Przecie bylimy takimi samymi apwkarzami? Saakaszwili daleki jest od ideau, ale to nie jest problem, bo tam dziaa system. Jest potencja, s moliwoci, by szybko sta si normalnym krajem. Tylko co w tym kierunku trzeba robi. Pki co nie ma takiej grupy ludzi, ktrych byoby na to sta.



(C) Kaukaz.net. Wszelkie prawa zastrzeone. Czytaj, cytuj (z podaniem autora i zrda), ale nie kradnij!