Czaban

Tak na Kaukazie (i w Azji Środkowej) nazywa się pasterza. Ogorzały czaban z kijem w ręku i niewielkim tobołkiem przeganiający przeraźliwie meczące owce i kozy sprzed trąbiącego autobusu lub ciężarówki to widok bardzo często spotykany na drogach Kaukazu, szczególnie wiosną, kiedy czabani prowadzą stada z nizin na wysokogórskie pastwiska. Całe lato spędzają w górach ze swoimi zwierzętami, mieszkając w charakterystycznych namiotach; podstawę ich pożywienia stanowi owczy ser, mleko, baranina i chleb. Dzięki takiemu zdrowemu trybowi życia mają niezłą krzepę, o czym świadczy poniższa wiadomość podana przez agencję Itar–Tass:

W Dagestanie czaban gołymi rękami zadusił wilka

Czaban dagestańskiego sowchozu we wsi Kuli Szamchał Szamchałow gołymi rękami zadusił wilka. Do starcia z wilkiem doszło w owczarni, gdy Szamchałow karmił owce. Potężny wilk nie zrażony obecnością człowieka, wskoczył przez otwarte drzwi i rzucił się na sparaliżowane ze strachu zwierzęta. Czaban nie miał czasu pobiec po broń – wilk zagryzał jedną owcę za drugą. Szamchałowowi udało się uchwycić wilka za gardło. Trzymał mocno nawet wtedy, gdy drapieżnik odwrócił się i przegryzł mu rękę. Pogłowie zostało uratowane.

Papacha

Ta wysoka męska czapka z owczej skóry (często z karakułów) jest na Kaukazie czymś dużo ważniejszym niż tylko elementem ubioru: to część tradycji, symbol prestiżu, dumy i honoru kaukaskiego mężczyzny.
Dawniej rzucenie podczas sporu pod czyjeś nogi papachy lub strącenie jej z głowy adwersarza było śmiertelną obrazą jednoznaczną z wyzwaniem do obrony honoru. Prawdziwy mężczyzna nie zdejmował swojej papachy nawet w pomieszczeniu.
U Azerów papacha była wyznacznikiem statusu społecznego: im wyższa i droższa czapka, tym większy prestiż jej właściciela. Podobno idąc do teatru prawdziwy azerski „dżygit” kupował oddzielny bilet dla swojej papachy, żeby była zawsze przy nim.

O tym, jak duże znaczenie kaukascy mężczyźni przywiązują do swoich papach, świadczy przykład słynnego czeczeńskiego tancerza Machmuda Esembajewa, który prawie zawsze chodził w papasze. Nie rozstawał się z nią nawet na zagranicznych tournee, ani podczas spotykań z najwyższymi w władzami odwiedzanych państw. Kiedy został deputowanym do Rady Najwyższej ZSRR, na wszystkie posiedzenia przychodził w swojej baraniej czapie. Podobno kiedyś przed rozpoczęciem obrad L. Breżniew powiódł oczami po sali i kiedy zauważył znajomą papachę, stwierdził: „Machmud już jest, znaczy możemy zaczynać”.

Obecnie w miastach rzadko można zobaczyć mężczyznę w papasze, ale mieszkańcy aułów podczas świąt i ważnych wydarzeń zakładają swoje papachy. Dla podkreślenia wagi sprawowanej funkcji czasami występują w nich też niektórzy przedstawiciele kaukaskiej sceny politycznej i przywódcy religijni.

oprac. Andrea Falkowska


Dżygit

Tak mówi się na każdego kaukaskiego prawdziwego mężczyznę. Historycznie nazwa ta odnosiła się do odważnych górali jeżdżących na koniu ubranych w czerkieskę i papachę. Ich nieodłącznym atrybutem był Kindżał. Obecnie powiedzenie o kimś Dżigit to coś w rodzaju komplementu, synonim odwagi, siły i męskości. Ale ma też w sobie odrobinę pejoratywnego znaczenia, bo Dżigit to też porywczy rozbójnik, bezlitosny dla swoich ofiar.

Islamski sklep

To na Kaukazie nowość. Swa popularność zyskały wraz z tzw. islamskim odrodzeniem. Właściwie to można spotkać dwa rodzaje takich islamskich sklepów. Jeden z nich to sklep z dewocjonaliami. Można w nim kupić dywanik z Mekką, muzułmański różaniec, tiubitejkę, i szeroki wybór literatury w języku rosyjskim i arabskim. bardziej interesujące jednak wydaja sie sklepy islamskie z odzieżą dla kobiet. Tam może ubrać się każda religijna muzułmanka. Można zakupić tradycyjny (choć nie na Kaukazie) Hidżab oraz przepiękne kolekcje tureckich projektan

Kubaczi

To wyjątkowy auł Dagestanu. Zamieszkują go Kubaczyńcy obecnie oficjalnie wchodzący w skład narodu Dargińskiego. Od pokoleń zajmują się wyrobami ze złota i srebra a przede wszystkim zdobieniem kindżałów. Wysokogórska wieś Kubaczi jest wyjatkowa, w każdym domu mozna znaleść wyjatkowe muzeum gdzie złożone są rodzinne przedmioty składowane tam od pokoleń. Każdy kubaczyński rzemieślnik ma tez swoja technikę pracy która przekazuje swojemu synowi, kubaczyńcy są dumni ze swej profesji a młodzi z dumą przejmują zawód ojców, który obecnie cieszy się powodzeniem a kubaczyńskie przepiękne wyroby, zwłaszcza biżuteria znane są w całym byłym Związku Radzieckim.

Gościnność

"Niech połamie kości ten co nie lubi gości!. Jeżeli ktos przywita gościa z niezadowoloną miną albo chmurnym czołem, niech w jego domu nigdy nie będzie starszych, którzy by mogli dawać mądre rady, ani młodszych którzy mogli by tych rad słuchać!" (Rasul Gamzatow " Mój Dagestan) Tak o gościnności pisał najsławniejszy poeta Dagestanu. I jest w tym wiele prawdy. Każdy, kto odwiedzi ta republikę przekona się jak smakuje gościnny baran szykowany specjalnie na jego cześć. Z pewnością nie ominie go szklaneczka wspaniałego kizlarskiego czy derbenckiego koniaku. Ta gościnność jest w ich krwi i choć często przeradza się w nadopiekuńczość to jednak jest niezwykle miłym doświadczeniem, które nie do końca można wyrazić słowami.

Szalbuzdag - święta góra

To święta góra jakich wiele w Dagestanie. Jak tylko zejdą pierwsze śniegi i droga okaże się możliwa do przebycia wyruszają pierwsze pielgrzymki aby odwiedzić to miejsce spoczynku jednego ze świętych mężów który kiedyś nauczał górskie plemiona wiary muzułmanskiej. Dziś te święte miejsca cieszą się niezwykła popularnością, są przykładem typowego dla Kaukazu synkretyzmu, tradycyjnego islamu ludowego wymieszanego z dawnymi pogańskimi wierzeniami. Tam składa się ofiary, zanosi prośby odmawia modlitwy. Pielgrzymują wszyscy i ci mocno wierzący i ci którzy na co dzień nie praktykują. Taka pielgrzymka na świętą górę jest częścią tradycji, oczyszczeniem które każdy musi przejść choć raz w życiu.

Koniak

Kiedy przed wyjazdem do Dagestanu wszyscy grozili nam, ze z pewnością zostaniemy porwane bo z tym tylko on się kojarzył. Jeden życzliwy nam człowiek krótko powiedział: dobrze jedźcie, oni tam mają świetny koniak! O tym miałyśmy okazje przekonać się już następnego dnia po przybyciu. Rzeczywiście koniak z Derbenckiej i Kizlarskiej wytwórni przerósł nasze wszelkie oczekiwania smakowe, a co najważniejsze nie pozostwaiał po sobie bólu głowy. Gdy odwiedziłyśmy jeden ze sklepów monopolowych zadziwiła nas różnorodność asortymentu proponowanego prze obydwie wytwórnie. Co ważniejsze sami Dagestańczycy nie uznają innego alkoholu jak swój rodzimy i na każdym stole nie znajdziesz nic co by było wyprodukowane poza Dagestanem i trzeba przyznać, że jakość tych wyrobów jest naprawdę wysmienita.

Rasul Gamzatow

Jest najsławniejszym poetą Dagestanu synem Gamzata Cadacy. Sam tworzy w swoim języku narodowym- po awarsku. To on przyczynił się do popularyzacji piśmienność w jeżyku awarskim oraz w innych jeżykach narodowych. Choć jego popularność przypadła na czasy ZSRR to jednak nadal jest popularny a Dagestańczycy są z niego dumni. Przez ponad 40 lat był głową Związku Pisarzy Dagestanu. W języku polskim można znaleść nastepujące pozycje: "Mój Dagestan" i "Miniatury - zbiór poezji"

Prospekt Lenina

Choć Polaka może to szokować to jednak największą centralną ulica stołecznej Machaczkały jest ulica Lenina. Obsadzona drzewami, klombami z piękna promenadą i nowymi ławeczkami na których każdego wieczoru można spotkać przedstawicieli wszystkich narodów Dagestanu. Na jej końcu, na centralnym placu przed parlamentem znajduje się gigantyczny pomnik Włodzimierza Ilicza Lenina. I choć spotykać się można z głosami: jak to w muzułmańskiej republice Lenin w centrum? To jednak jest on częścią historii tych ludzi, której się mimo wszystko nie wstydzą.



























do góry